Sylwestrowy pożar w Złotych Tarasach. Przedstawiciele galerii twierdzą, że było zupełnie inaczej

Mateusz Marchwicki
W sylwestrowy wieczór ze Złotych Tarasów w Warszawie ewakuowano około 2 tys. osób, co miało być spowodowane pożarem w jednym z pomieszczeń znajdujących się w galerii – tak informowała straż pożarna. Dzisiaj pojawiła się wersja właściciela galerii. I trochę różni się ona od tej z poprzedniego dnia.
Wersje trochę się różnią. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta
Przypomnijmy – na miejsce wysłano jeden zastęp Państwowej Straży Pożarnej. Rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP m.st. Warszawy kpt. Wojciech Kapczyński powiedział naTemat, że w jednym z pomieszczeń doszło do uszkodzenia instalacji elektrycznej, co spowodowało pożar.

Jednak na drugi dzień przedstawiciele galerii podali trochę inną wersję tego, co stało się cemtrum handlowym przy stołecznym Dworcu Centralnym. Pożaru miało nie być, a tylko "zadymienie" spowodowane zwarciem instalacji elektrycznej.
Gabriela Woronko
Marketing Manager Złote Tarasy Shopping Centre

W dniu wczorajszym, w Złotych Tarasach nie wybuchł pożar. Z racji zwarcia instalacji elektrycznej w jednym z lokali, doszło do zadymienia. W budynku przebywało wówczas najwyżej kilkaset osób, które zostały poproszone o opuszczenie go, aby przeprowadzić procedurę oddymiania. Po oddymieniu centrum handlowego, Klienci zostali z powrotem zaproszeni do budynku. Straż pożarna obecna na miejscu zdarzenia, potwierdziła, że nie ma niebezpieczeństwa związanego z przebywaniem w galerii.

Nie wiadomo z czego wynika różnica w wersjach tego, co stało się ostatniego wieczoru roku w jednej z największych galerii handlowych w stolicy.


Najważniejsze jednak, że nikomu nic się nie stało.