"Kiedy potrzebuję wsparcia, nie dostaję nic". Doda trafiła do szpitala

Bartosz Świderski
Doda znalazła się w szpitalu po lekturze artykułu "Kto chce zniszczyć Dodę?", który ukazał się w portalu "Życie Stolicy". Wszystko sprowadza się do sądowych bojów, które piosenkarka toczy z byłym mężem – Emilem Haidarem.
Doda trafiła do szpitala. Fot. Instagram / LovelyTornadoOfChaos&Rainbows
Dziennikarz portalu "Życie Stolicy" odkrył, że mecenas Jerzy Jurek – pełnomocnik Emila Haidara., to ten sam człowiek, który reprezentował asp. sztab. Mariusza D. w jego sprawie rozwodowej. Mariusz D. to policjant prowadzący śledztwo przeciwko Dodzie. Dodatkowo prokurator nadzorująca jego czynności w sprawie przeciwko piosenkarce i jej mężowi zeznawała jako świadek w sprawie o rozwód Mariusza D.

W reakcji na te doniesienia medialne Doda wylądowała w szpitalu. Poinformowała o tym w odpowiedzi na komentarz autora artykułu "Kto chce zniszczyć Dodę?". "Dziękuje Panu! Co prawda wczoraj po przeczytaniu wylądowałam w szpitalu, ale najważniejsze, że są dziennikarze, którzy nie boją się pisać prawdy! Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś panu podziękować osobiście" – napisała piosenkarka. Na Instagramie Dody ukazał się post, w którym artystka odniosła się do doniesień z "Życia Stolicy". "Zorganizowałam największą w Polsce akcję przeciwko hejtowi, zrzeszając ponad 100 artystów na koncercie 'Artyści przeciw nienawiści'. A kiedy ja potrzebuję wsparcia, nie dostaję nic. To dla mnie gorzka lekcja, po której już nigdy nie będę taka sama jak kiedyś. To chyba jeszcze bardziej dołujące niż treść artykułu, który wczoraj otworzył mi oczy".


Walka w sądzie
Przeciwko Dodzie od dawna toczyło się śledztwo w sprawie domniemanego stosowania gróźb w stosunku do jej byłego partnera Emila H. Już za samo to piosenkarce mogło grozić do 5 lat pozbawienia wolności. Ale to nie koniec jej kłopotów, bo prokuratura oskarżała ją dodatkowo o składanie fałszywych zeznań, za co Doda mogłaby trafić do więzienia nawet na 8 lat.