Mniejszość Niemiecka oburzona decyzją ministra Czarnka. "Sprawa jest skandaliczna"

Agata Sucharska
Mniejszość Niemiecka w Polsce jest oburzona rozporządzeniem ministra edukacji, które znacznie zmniejsza wymiar nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości. "Sprawa jest skandaliczna, tym bardziej powinniśmy wyrazić swój sprzeciw i oburzenie" – podkreślają przedstawiciele organizacji.
Mniejszość niemiecka oburzona rozporządzeniem Czarnka ws. nauczania języka. Fot. Mateusz Grochocki/East News


Mniejszość Niemiecka oburzona decyzją Czarnka

W Dzienniku Ustaw pojawiło się rozporządzenie ministra edukacji i nauki ws. godzin nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej w polskich szkołach. Resort postanowił zmniejszyć je z trzech do jednej godziny. Takie ograniczenie dotknęło jedynie mniejszość niemiecką. "Stało się! Dyskryminacja mniejszości niemieckiej w Polsce stała się faktem" – napisał w reakcji na rozporządzenie Rafał Bartek, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim. Swoje oburzenie wyrazili również przedstawiciele organizacji Mniejszość Niemiecka w Opolu.


"Mimo wielu działań podejmowanych przez liderów Mniejszości Niemieckiej, a także przez rodziców i nauczycieli, mimo wielu protestów, spotkań, rozmów – rząd Polski postanowił wprowadzić rozwiązanie, które jawnie dyskryminuje jedną mniejszość narodową – Mniejszość Niemiecką" – podkreślili.
"Od wczoraj mniejszość niemiecka w Polsce jest mniejszością drugiej kategorii" – komentują. "Sprawa jest skandaliczna, tym bardziej powinniśmy wyrazić swój sprzeciw i oburzenie" – uważają przedstawiciele organizacji.

"Polski rząd musi uwzględnić dobro dzieci uczestniczących w zajęciach języka niemieckiego jako języka mniejszości narodowej. Są to obywatele RP, obywatele tej ziemi, którzy korzystają z przysługujących im z mocy konstytucji i ustaw praw!" – skomentował poseł Mniejszości Niemieckiej Ryszard Galla.

PiS krytykowane z Berlina

Otwarcie germanofobiczna polityka rządu Prawa i Sprawiedliwości jest coraz częściej zauważana w Berlinie, co potwierdził niedawny wywiad z nowym przewodniczącym CDU Friedrichem Merzem. W rozmowie z dziennikarzami "Die Welt" i "Le Figaro" zapytano go o "agresywną antyniemiecką propagandę" w naszym kraju.

"Czy rząd Niemiec i pan jako przywódca CDU będziecie milczeć w tej sprawie?" – zapytano wprost lidera chadeków. – Nie, nie możemy dłużej milczeć o tym, że niektórzy politycy w Polsce prowadzą politykę wewnętrzną, kierując się wstecznymi resentymentami wobec Niemiec – odpowiedział Merz.

– To nie prowadzi nas do przodu. Razem z Francją Polska i Niemcy mogłyby w Europie wiele osiągnąć. Ale to stanie się tylko wtedy, gdy w końcu zostawimy za sobą stare urazy – padło wówczas z ust szefa partii z znów cieszącej się największym poparciem Niemców.

Rzeczywiście w narracji prorządowych mediów wątek Niemiec wykorzystywany jest bardzo często. Chociażby do przedstawienia Donalda Tuska w negatywnym świetle. Wielokrotnie w "Wiadomościach" TVP wykorzystywano materiał, jak były premier mówił po niemiecku, co miało go dyskredytować.

O Niemczech wypowiadali się też negatywnie czołowi politycy PiS. Warto przytoczyć wypowiedź prezesa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego dla "Gazety Polskiej Codziennie", gdzie mówił o perspektywie budowania na bazie UE "IV Rzeszy Niemieckiej".
Czytaj także: "Niemcy chcą budowy IV Rzeszy". Kaczyński miał wygłosić kuriozalne słowa na posiedzeniu PiS