"Sędziowie dostali kolejny jasny sygnał. Karą jest nie tylko zawieszenie, ale także upokorzenie"

Adam Bodnar
15 lutego 2022, 17:28 • 1 minuta czytania
W zeszłym tygodniu media obiegła informacja o zawieszeniu kolejnego sędziego. Tym razem ofiarą reżimu została sędzia Joanna Hetnarowicz-Sikora, która na co dzień jest sędzią Sądu Rejonowego w Słupsku. Została zawieszona mocą decyzji Ministra Sprawiedliwości za to, że odmówiła wydawania orzeczeń z sędziami powołanymi przez Krajową Radę Sądownictwa w nowym składzie. 
Adam Bodnar Fot. Piotr Zagiell/East News

Opinia publiczna być może już się przyzwyczaiła, że coraz częściej dochodzi do tego typu zdarzeń. Znane są powszechnie nazwiska takich sędziów jak Igor Tuleya czy Paweł Juszczyszyn, ale kolejne zawieszenia odnotowywane są już tylko przez wyspecjalizowane media czy organizacje społeczne.


Czytaj także: Adam Bodnar: W Polsce mamy stan zalegalizowanego bezprawia

Można mieć wrażenie, że bardziej interesujemy się sporem z UE o przestrzeganie zasady praworządności niż losem poszczególnych osób. Wstrzymanie gigantycznych płatności z Krajowego Planu Odbudowy elektryzuje media i polityków. Ale kiedy dochodzi do nowych skandali – zawieszenia kolejnych sędziów – to już politycy nie organizują konferencji prasowych ani nie kręcą klipów reklamowych.

Ludzie z krwi i kości

Jednak magia wielkich liczb i potężnych kwot nie powinna zakłócać perspektywy. W każdym z przypadków represji w stosunku do sędziów (czy prokuratorów) nie mówimy o losie abstrakcyjnych instytucji czy osób. Spór o praworządność wpływa na życie konkretnych osób, którzy wykonują powierzone im przez państwo zadania.

Są ludźmi z krwi i kości, z wykształceniem zdobywanym przez lata, z ogromnym doświadczeniem zawodowym, z kręgosłupem moralnym i zasadami zawodowymi. Mają swoje rodziny, troski, plany i marzenia. Wypełniają swoją misję. Pełnią służbę publiczną.

Sędzia Joanna Hetnarowicz-Sikora została zawieszona przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro w czasie prowadzenia rozprawy sądowej. Została wezwana w trybie natychmiastowym do sekretariatu sądu. Prezes sądu dostała faks z Ministerstwa Sprawiedliwości o zawieszeniu. Postanowiła natychmiast decyzję Ministra Sprawiedliwości wdrożyć w życie.

Sędzia Hetnarowicz-Sikora nie mogła kontynuować rozprawy i musiała strony przeprosić, że ze względu na zawieszenie nie może dalej kontynuować rozprawy. W ten sposób akt zawieszenia wywołał skutek w postaci poniżenia, przestraszenia, obniżenia poczucia wartości czy wręcz wyśmiania. Myślę, że stronom postępowania trudno było zrozumieć, z jakiego powodu sędzia prowadzący ich sprawę nagle nie może jej kontynuować. 

Na tym polega właśnie sens takich działań ze strony władzy wykonawczej. Chodzi o świadome i celowe uderzenie w istotę autorytetu sądu, w tym jego postrzeganie przez obywateli.

Niezależne sądy są warunkiem funkcjonowania porządku społecznego. Oddajemy się w ręce sądu, mając nadzieję na to, że nasze sprawy zostaną rozstrzygnięte zgodnie z zasadą sprawiedliwości. Jeśli sędzia jest zawieszany przez polityka, to jest to najbardziej wyraziste naruszenie naszego prawa do sądu. 

Kara za brak posłuszeństwa

Jednocześnie wszyscy sędziowie w Polsce dostali po raz kolejny jasny sygnał. Jak będziecie się stawiać i podważać status sędziowski osób powołanych przez neoKRS, to takie właśnie czekają was konsekwencje. Nie tylko zawieszenie, ale także upokorzenie.

Rękami podwładnych prezesów sądów i przewodniczących wydziałów Minister Sprawiedliwości będzie wręcz wam zrywał z szyi wiszący łańcuch z orłem. Rano byliście sędzią, po południu mocą władczą Ministra Sprawiedliwości nie możecie wykonywać tego zawodu.

Macie nadzieję na przyszłość, bo przepis pozwala na zawieszenie tylko na miesiąc, ale w istocie nie wiecie co się dalej stanie z Izbą Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym, czy to zawieszenie się nie wydłuży oraz jak będzie dalej wyglądała wasza sytuacja zawodowa. 

Co więcej tego typu sytuacje stwarzają wrażenie, że Minister Sprawiedliwości jest przełożonym wszystkich sędziów w Polsce. A przecież w świetle Konstytucji tak nie jest. Minister Sprawiedliwości może co najwyżej sprawować nadzór administracyjny nad sądami.

Czytaj także: Bodnar: Afera Pegasusa dotyka samego jądra demokracji. To matka wszystkich afer?

Jednakże przez ostatnie kilka lat zbudował imperium, które pozwala wręcz bezpośrednio zarządzać losem każdego sędziego oraz prokuratora w Polsce. W większości przypadków musi korzystać z pośredników – rzeczników dyscyplinarnych, prokuratorów lub prezesów sądów – aby wcielać w życie swoje decyzje personalne. Kierują się oni albo osobistym interesem (odwdzięczanie się za awans, uczestniczenie w nowym systemie władzy) albo strachem przed odwołaniem lub innymi reperkusjami.

Co jednak ważne, w niektórych sytuacjach Minister Sprawiedliwości nie musi uciekać się do pośredników.  Dzięki zmianie art. 130 Prawa o Ustroju Sądów Powszechnych, przeprowadzonej w czasach pandemii i niezauważonej szerzej przez opinię publiczną, zyskał także kompetencje do bezpośredniego zawieszania sędziów.

Kampanie nienawiści przeciwko sędziom

Tych aktów upokorzenia sędziowie i prokuratorzy doznają na każdym kroku. W pierwszych latach rządów „dobrej zmiany” byli ofiarami regularnego hejtu i nagonki. Teraz z maili ze skrzynki Michała Dworczyka możemy się dowiedzieć, że na najwyższym szczeblu rządowym aranżowane były kampanie nienawiści przeciwko sędziom. Po stworzeniu całego mechanizmu dyscyplinarnego, stali się ofiarami nagonki ze strony rzeczników dyscyplinarnych oraz Izby Dyscyplinarnej w SN. 

Podobny los spotyka także prokuratorów. Wielu dobrych prokuratorów doznało upokorzenia już na samym początku rządów PiS. Zostali przymusowo zdegradowani do niższych jednostek prokuratury, na mocy ustawy.

Nie poddali się. Założyli Stowarzyszenie Lex Super Omnia. Później jednak prokuratorzy z dnia na dzień byli wysyłani na delegację do innych jednostek prokuratury. Odbierano im sprawy. Prokurator Ewa Wrzosek była inwigilowana za pomocą Pegasusa.

W istocie niezależni prokuratorzy ryzykują całą swoją karierę zawodową. Wiedzą, że jeśli pojawi się możliwość na dokonanie dalszych zmian w prawie, to Minister Sprawiedliwości (Prokurator Generalny) doprowadzi do tego, aby przestali być prokuratorami, a także dostali wilczy bilet na wykonywanie innego zawodu prawniczego. 

Po raz kolejny należy powtórzyć, że każda decyzja władzy uderzająca w niezależne sądy ma znaczenie dla przyszłości demokracji oraz członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Wstrzymanie płatności przez Komisję Europejską z Krajowego Planu Odbudowy zmusiło władzę do refleksji.

Po wielu miesiącach oczekiwań pojawiły się projekty ustaw (ze strony Prezydenta oraz partii władzy) zmierzające do rozwiązania problemu. Ale ich lektura nie napawa optymizmem. Są to raczej zmiany kosmetyczne, nie zmieniające istoty problemu. Trudno dopatrzyć się w nich rezygnacji z woli dalszego podporządkowywania sądów politykom. Co więcej, przedstawione projekty ustaw nie odnoszą się w ogóle do statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz neosędziów. 

Czytaj także: Bodnar: W jakim państwie chcemy żyć, jakim państwem chcemy być?

Miejmy nadzieję, że kiedyś przyjdzie moment na rzeczywistą zmianę. Władzę przejmą partie polityczne, które kierować się będą rzeczywistą wolą przestrzegania zasad konstytucyjnych. Jednak nawet wtedy nie wystarczą zmiany legislacyjne. Nawet jeśli uda się „naprawić” KRS i wyprostować konsekwencje zmian z ostatnich 6 lat (np. orzekanie przez neosędziów), to doprowadzenie do rzeczywistego przestrzegania zasady praworządności będzie wymagało cierpliwości.

Równie ważny będzie proces rozliczeń tych, którzy doprowadzili nasz system prawny do tak fundamentalnego kryzysu. Wszystkie upokorzenia w stosunku do uczciwych sędziów (a pośrednio obywateli i ich prawa do sądu) będą musiały zostać rozliczone. Nie chodzi o jakąś rytualną zemstę, tylko o elementarne poczucie sprawiedliwości.

Czy mamy się godzić na to, żeby jeden polityk w imię własnych ambicji czy frustracji, bez opamiętania pomiatał innymi osobami, wykonującymi jedne z najważniejszych zawodów prawniczych?

Jeśli przejdziemy milcząco do etapu naprawiania, na zasadzie „Polacy, nic się nie stało”, to w istocie zlekceważymy te wszystkie nadużycia. Uznamy zatem, że nie były one aż tak istotne dla funkcjonowania państwa i bezpieczeństwa obywateli. Dlatego sędziowie tak nieustępliwie dokumentują wszystkie nadużycia, bo inaczej zaprzeczyliby swojej misji służenia demokratycznemu państwu prawnemu.

Odbudowa niezależnego sądownictwa

Ale cierpliwości będzie wymagało także odbudowywanie poczucie sensu służby publicznej. Jak przekonać najlepszych, młodych ludzi, że służba sędziowska lub prokuratorska, to coś pięknego – wymierzanie sprawiedliwości lub ściganie przestępców w imieniu całego społeczeństwa?

Jak przekonać ich, aby nie odwracali się od perspektywy kariery w wymiarze sprawiedliwości, aby starali się o wykonywanie zawodów, które są tak kluczowe dla kształtowania jakości prawa do sądu czy efektywnego ścigania przestępców (oraz ochrony naszych praw jako pokrzywdzonych)?

W 1989 r. sądy odbudowywała grupa sędziów pod wodzą prof. Adama Strzembosza, upokarzanego za czasów PRL. Miejmy nadzieję, że po 2023 r. ci sędziowie, którzy są dzisiaj upokarzani, będą odbudowywali sądy, będą kształtowali postawę zaufania społecznego, pokazywali na czym polega prawdziwa moralność oraz etos tego pięknego zawodu.

Dlatego odbudowa niezależnych sądów będzie wymagała przyjęcia całego zbioru nowych ustaw, ale także postawienia wymiaru sprawiedliwości na nowych podstawach. Sędziowie, którzy są obecnie represjonowani, powinni stać się moralnymi filarami przyszłego sądownictwa.

Czytaj także: https://natemat.pl/395901,bodnar-srodek-na-potencje-a-praworzadnosc