Na granicy z Białorusią wciąż umierają ludzie. Poruszający wpis Adama Wajraka

Anna Świerczek
30 marca 2022, 13:26 • 1 minuta czytania
Od 24 lutego Wojna w Ukrainie stała główną tragedią, z którą musi zmagać się świat, choć nie oznacza to, że pozostałe problemy nagle przestały istnieć. Kryzys migracyjny na granicy z Białorusią niestety wciąż jest tematem aktualnym, a w niezwykle wymowny sposób postanowił odnieść się do niego dziennikarz Adam Wajrak. "Myślę o człowieku, którego objedzone przez zwierzęta szczątki znaleziono ostatnio w Puszczy" – zaczął swój wpis na Facebooku.
Adam Wajrak dosadnie podsumował działania rządu PiS w kontekście kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią. Fot. Jakub Kaminski / East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Polski działacz na rzecz ochrony przyrody oraz dziennikarz związany z "Gazetą Wyborczą" odniósł się w swoim wpisie w mediach społecznościowych do śmierci mężczyzny, "którego objedzone przez zwierzęta szczątki znaleziono ostatnio w Puszczy".

Dziennikarz mógł mieć na myśli migranta, którego zwłoki odnaleziono niedawno w Puszczy Białowieskiej. Przypomnijmy, że 21 lutego w okolicach miejscowości Topiło w trudno dostępnym i podmokłym miejscu odnaleziono ciało, przy którym leżały dokumenty tożsamości 26-letniego obywatela Jemenu.

"Zmarł migrant. W Polsce. Jak twierdzą jego towarzysze, najprawdopodobniej zmarłym jest 26-letni Ahmed z Jemenu. Niedługo więcej informacji. Pamiętajcie, że kryzys na pograniczu wciąż trwa. Niektórzy mieszkańcy od tygodni ratują tych, do których uda się im dotrzeć" – apelował pod koniec lutego na Twitterze dziennikarz TVN24 Piotr Czaban, który jako pierwszy poinformował o tragedii.

Czytaj także: Policja odkryła zwłoki blisko wschodniej granicy. "Utonął na bagnach w Puszczy Białowieskiej"

Adam Wajrak mógł też odnieść się do jeszcze nowszej informacji, bowiem 24 marca również znaleziono zwłoki mężczyzny. Tym razem zwłoki o nieustalonej tożsamości odnaleziono na terenie nadleśnictwa Białowieża (woj. podlaskie). Zwłoki zostały przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej w Białymstoku.

"On naprawdę nie musiał umierać. Puszcza to nie morze gdzie się tonie, to tak naprawdę całkiem bezpieczne miejsce i trzeba albo mieć wyjątkowego pecha aby tu zginąć, albo trzeba zostać zaszczutym na śmierć. Gdyby nie łapanki i wywózki za druty pod białoruskie pały ten człowiek zgłosiłby się do naszych służb i albo dostałby azyl, albo został deportowany" – napisał Wajrak.

Dziennikarz wskazał w swoim wpisie, że gdyby nie nieumiejętne działania wojska, policji i Straży Granicznej, mężczyzna mógłby zachować życie.

"Ciało które, leżało bardzo długo znaleziono w pobliżu leśnej drogi, co swoją drogą pokazuje jak te całe tabuny wojska, policji i SG, które tu ściągnięto potrafią przeszukiwać las i kontrolują sytuację. Te wszystkie działania sprawiły, że ten człowiek stracił życie i są za to odpowiedzialni konkretni ludzie" – ocenił dziennikarz.

Adam Wajrak podkreślił również, że nie zgadza się z argumentami, że mężczyzna "znał ryzyko, że nielegalnie przekroczył granicę i że to Łukaszenko za to odpowiada". Jak wskazał, terytorium naszego kraju "to nie jest jurysdykcja pana Łukaszenki".

"Nie ma kary śmierci za nielegalne przekraczanie granicy, bo w Polsce nie ma kary śmierci i już. To wszystko pokazuje jak bardzo mamy zdegenerowane i zdemoralizowane państwo i trzeba o tym pamiętać, a za jakiś czas coś z tym zrobić. Tego nie można zostawić" – podsumował dziennikarz.

Rząd PiS przedłużył zakaz przebywania przy granicy z Białorusią

Przypomnijmy, że Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, w ramach parastanu wyjątkowego przedłużył zakaz przebywania przy granicy z Białorusią do 30 czerwca 2022 r.

Zakaz obowiązywał od 1 grudnia 2021 roku po tym, jak skończył się przewidziany prawem stan wyjątkowy (trwający 90 dni) i nie można go było przedłużyć. Taką decyzję MSWiA mogło podjąć dzięki nowelizacji ustawy o ochronie granicy.

Media alarmowały, że stan wyjątkowy na terenach przygranicznych został ogłoszony, aby uniemożliwić wjazd dziennikarzom i organizacjom pozarządowym chcącym śledzić tzw. kryzys migracyjny, który rząd PiS ogłosił wojną hybrydową Białorusi z Polską.

Przez granicę usiłowali się wówczas przedostać (i wciąż usiłują) ludzie uciekający przed wojną i biedą z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki. Rząd obecnie buduje mur na granicy z Białorusią – ma skończyć do końca czerwca.

Czytaj także: https://natemat.pl/400695,co-sie-wydarzylo-w-polsce-i-na-swiecie-gdy-putin-atakuje-ukraine