Miało być zamrażanie kontaktów z Orbánem, ale już widać, że nic z tego. Takie czuć nastroje w PiS

Katarzyna Zuchowicz
04 kwietnia 2022, 20:23 • 1 minuta czytania
– A dlaczego naTemat akurat interesują relacje z Orbánem, a nie z Scholzem i Macronem? To byłoby ciekawsze, bo od Orbána niewiele zależy, a od nich o wiele więcej. Dziwi mnie pytanie o Orbána, proszę się nimi zająć – zareagował jeden z polityków PiS, gdy zapytaliśmy, jak po wyborach na Węgrzech mogą układać się relacje rządu z węgierskim przywódcą. W końcu kilka dni temu słyszeliśmy o zamrażaniu kontaktów z Viktorem Orbánem.
Jak po wyborach na Węgrzech i kolejnym zwycięstwie Viktora Orbana, mogą – w obliczu wojny w Ukrainie – ułożyć się relacje z PiS? fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Wiadomość o tym, że PiS zamraża kontakty z Viktorem Orbánem, pojawiła się w ubiegłym tygodniu, dosłownie na kilka dni przed wyborami na Węgrzech.

Jak wynikało z doniesień Onetu i Wirtualnej Polski, polski obóz władzy miał z tym nie lada problem i liderzy Prawa i Sprawiedliwości z uwagi na prorosyjską postawę Węgier w sprawie inwazji na Ukrainę zrezygnowali z wyjazdu do Budapesztu i wsparcia dla Viktora Orbána.

– Zamrażamy na razie wszelkie kontakty poza niezbędnym minimum na poziomie rządu. A potem? Szczerze mówiąc, nie wiem, co mam panu powiedzieć – przekazał Onetowi polityk PiS bliski partyjnej centrali.

Niektórzy politycy PiS już na początku rosyjskiej inwazji mówili nam o wstydzie z powodu Orbana. Można było mieć wrażenie, że niektórzy chcieli rewizji stosunków z Węgrami, choć jeszcze nie teraz.

Ale informacja o ewentualnym zamrożeniu kontaktów wywołała lawinę dyskusji i komentarzy, łącznie z pytaniami, czy to autentyczna reakcja i prawdziwe ochłodzenie w relacjach z Orbánem i czy PiS faktycznie jest w stanie te kontakty ograniczyć. Niektórzy sugerowali, by poczekać z tym do węgierskich wyborów 3 kwietnia.

Czytaj także: Putin zgasił miłość PiS do Orbána? Oto jak realne jest zamrożenie relacji z Węgrami

Tymczasem nie minęła doba od wyborów, a już można powiedzieć: zaczęło się.

Reakcje po wyborach na Węgrzech

Znów słychać, że Węgry Fideszu to sojusznik, że relacje jeszcze za PO były tradycyjne dobre.

– Najwyraźniej Węgry, również z przyczyn historycznych, mają inne interesy w tej części Europy niż my. I albo przyjdzie nam się z tym pogodzić, albo będziemy walczyć z wiatrakami. Tam naprawdę żyją traktatem z Trianon z 1921 roku, gdy Węgry utraciły dużą część terytorium. Temat mniejszości węgierskiej w Rumunii czy Ukrainie jest bardzo żywy od wielu lat. W węgierskich urzędach często można zobaczyć mapy z 1921 roku, nastroje antyukraińskie też były żywe. Mnie niespecjalnie zdziwił taki zwrot Orbana – reaguje jeden z polityków PiS.

Z różnych stron Zjednoczonej Prawicy słychać gratulacje, albo odwracanie kota ogonem, usprawiedliwianie, czy unikanie konkretnych odpowiedzi ws. przyszłych relacji z Budapesztem. O zamrażaniu jakichkolwiek kontaktów raczej nie słychać nic.

– A dlaczego naTemat akurat interesują relacje z Orbánem, a nie z Scholzem i Macronem? To byłoby ciekawsze, bo od Orbána niewiele zależy, a od nich o wiele więcej. Dziwi mnie pytanie o Orbána, proszę się nimi zająć – zareagował na nasze pytanie jeden z polityków Zjednoczonej Prawicy, gdy zapytaliśmy, jak widzi dalsze relacje z premierem Węgier.

Sporo polityków PiS wyraziło już swoje zdanie na ten temat, łącznie z premierem RP. I dziś raczej jasno z tego wynika, że na linii Warszawa-Budapeszt chyba nic się nie zmieni.

Morawiecki i inni o Orbánie

– Trzeba zauważyć, niezależnie od tego, w jaki sposób ktoś podchodzi do Węgier, że jest to czwarte z kolei zwycięstwo i to najwyższe zwycięstwo - większością konstytucyjną. Wybory demokratyczne trzeba uszanować – tak zareagował premier Mateusz Morawiecki na pytanie, czy pogratulował Orbánowi.

Dodał jeszcze, że kto przeczyta stenogramy z Rady Europejskiej, będzie doskonale wiedział, że to Niemcy są głównym hamulcem bardzo zdecydowanych sankcji. – Premier Orbán nie powstrzymywał sankcji i tak naprawdę głównym hamulcowym są wielkie państwa – stwierdził Morawiecki.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w ogóle otwarcie przyznał, że trzymał kciuki za wygraną Fideszu. A wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki: – To jest wielki sukces naszego sojusznika. Przez lata blisko współpracowaliśmy, więc jest to oczywiście powód do radości.

Były szef MSZ Witold Waszczykowski uznał z kolei, że Orbán "jest wygodnym do bicia politykiem, ponieważ stoi na czele konserwatywnego rządu jako jeden z nielicznych w Europie".

"Owszem kilka razy wypowiedział się dość niefrasobliwie na temat Rosji. Jednak jego współpraca z Rosją jest minimalna" – tak bronił go na łamach rp.pl.

A Marcin Przydacz, wiceszef MSZ, na pytanie co dalej ze współpracą z Viktorem Orbánem w ramach Grupy Wyszehradzkiej, skwitował w wp.pl: "Zależy w jakiej tematyce".

W PiS uważają też, że to Węgrzy wybrali Orbána, a innym nic do tego. – Nie bulwersuje mnie, jeśli w demokratycznym państwie – jakie ono by nie było – jego mieszkańcy wybierają sobie, jak chcą. To jest standardem. Ci, którzy decydują, mają prawo wybierać tak, jak uważają – tak w Radiu Zet zareagował minister finansów Artur Soboń.

Jakie mogą być relacje z Orbánem?

– Społeczeństwo węgierskie jasno wskazało, że ten model polityki uprawiany przez Orbana jest akceptowany. Zdobył większość konstytucyjną, to pokazuje, że ma mandat społeczny – mówi naTemat Przemysław Czarnecki, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

– Z punktu wiedzenia Węgier Orban robi to, co uważa za najlepsze. Z moralnego punktu widzenia wygląda to pewnie słabo. Ale w polityce zagranicznej moralności nie ma. Wielokrotnie przekonaliśmy się o tym również w polskiej historii. Wiele było sytuacji, gdy cudze pragmatyczne interesy brały górę nad zobowiązaniami moralnymi wobec naszego kraju. Oczywiście mamy prawo negatywnie podchodzić do Orbana, ale oczekiwać od niego innej reakcji niż ta z Ukrainą, jest naiwnością – uważa.

Jak mogą teraz ułożyć się relacje Polska-Węgry?

Przemysław Czarnecki cytuje lorda Palmerstona, premiera Wielkiej Brytanii, który powiedział, że Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma tylko wieczne interesy.

– Jeśli ktoś miał romantyczne podejście do polityki na zasadzie "Polak, Węgier - dwa bratanki" to być może słusznie dostał zimny prysznic, który może go orzeźwi i pozwoli patrzeć na te relacje realnie. Natomiast jeśli chodzi o pragmatyczne podejście do polityki to tam, gdzie będziemy mieli zbieżne interesy z Węgrami, to jak najbardziej będziemy współpracowali – mówi Przemysław Czarnecki.

Natomiast jeśli chodzi o widoczny zwrot Węgier w stronę Rosji, gdy spadają bomby na Ukrainę, gdy jakikolwiek pozytywny gest względem Rosji nie jest dobry, a niestety Orban w ostatnim czasie miał ich przynajmniej kilka, gdy jasno dystansuje się od reszty UE i naszych starań, to nie jest to niczym dobrym z punktu widzenia Polski Przemysław Czarneckiwiceszef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych

– Miejmy jednak nadzieję, że Orban z tej drogi zejdzie. Bo nasze dobre do tej pory relacje siłą rzeczy będą ulegały ochłodzeniu. Oczywiście, to też jest determinowane tym, co będzie się działo na Ukrainie – podkreśla.

Orbán o Zełenskim

Powszechne oburzenie wywołało to, co po wyborach Orbán powiedział o prezydencie Ukrainy – że odniósł zwycięstwo mimo, że miał przeciwników i wśród nich wymienił Wołodymyra Zełenskiego.

A także odniesienie do tych słów przez Mateusza Morawieckiego.

Jak odbierają je inni w Zjednoczonej Prawicy? Jeden z polityków przyznaje, że po ludzku bardzo negatywnie odbiera wypowiedź Orbána, ale politycznie uważa, że w jakiś sposób Orban się pozycjonuje.

– Na pewno Zełenski bez wątpienia wyrósł na męża stanu. A to, że przez swoją politykę Orban bardzo często, również przez nas, był stawiany do niego w kontrze, to niejako jest naturalne, że używa punktu odniesienia do niego – stwierdził. Według niego przemówienie Orbána – po węgiersku, tuż po wygranych wyborach – było wyłącznie na użytek krajowy.

Ale słowa padły i poszły w świat. Pytanie, jak dalej rozegra to PiS?