Piękny gest na PGE Narodowym podczas hymnu. Biało-Czerwoni jednak mocno rozczarowali

Maciej Piasecki
15 maja 2022, 10:32 • 1 minuta czytania
Trzech reprezentantów Polski w półfinałach, ale żadnego w finale. Tak wyglądał scenariusz sobotniego ORLEN Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland, którego triumfatorem został Max Fricke. Warto docenić atmosferę na PGE Narodowym, gdzie m.in. widzieliśmy piękną kartoniadę polsko-ukraińską.
Kartoniada na PGE Narodowym w Warszawie zrobiła naprawdę duże wrażenie. Powstała polsko-ukraińska flaga. Fot. Twitter/Speedway GP

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

W sobotę po raz kolejny można było się przekonać, jak ważny dla polskiego kibica jest żużel. ORLEN Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland, czyli druga runda walki o indywidualne mistrzostwo świata, przyciągnęła do Warszawy mnóstwo fanów. PGE Narodowy im. Kazimierza Górskiego po dwóch latach przerwy ponownie mógł gościć kibiców speedwaya.


Faworytami wśród gospodarzy z pewnością była dwójka: Bartosz Zmarzlik oraz Maciej Janowski. Obaj jechali zresztą w trakcie sobotnich zawodów z powodzeniem, ale w najważniejszym momencie Polakom zabrakło konsekwencji w jeździe.

Zanim jednak zapadły decydujące rozstrzygnięcia, podczas odegrania Mazurka Dąbrowskiego na trybunach wypełnionego PGE Narodowego można było zaobserwować piękny gest solidarności z naszymi wschodnimi sąsiadami - kartoniadę polsko-ukraińskiej flagi. To szczególny widok, bo zazwyczaj podczas wydarzeń sportowych, np. meczów piłkarskiej reprezentacji Polski, kibice unoszą nad głowę tylko biało-czerwone elementy.

Kosztowny błąd Zmarzlika

Trzech reprezentantów Polski w półfinałach - poza Janowskim i Zmarzlikiem jeszcze Paweł Przedpełski - dawało nadzieję, że na PGE Narodowym jeszcze raz kibice usłyszą hymn gospodarzy. Brutalne zderzenie z rzeczywistością nastąpiło jednak w półfinałach.

O własnym błędzie już po zakończeniu zawodów mówił Zmarzlik. Wicemistrz świata mając pewne drugie miejsce bardzo chciał zaatakować przeciwnika na czele, co przypłacił... utratą miejsca w finale. Polak popełnił błąd, jak sam określił - bardzo prosty - który zabrał miejsce dwukrotnemu mistrzowi świata w finale.

Odpadli również Przedpełski i Janowski, więc stało się jasne, że w Warszawie ponownie Polak nie odniesie sukcesu. W finale za pierwszym podejściem doszło do zderzenia na wejściu w drugi łuk pomiędzy Duńczykami, Leonem Madsenem i Mikkelem Michelsenem.

W powtórce po sukces nie sięgnął jednak żaden z reprezentantów Danii, a dosyć nieespodziewanie - Australijczyk. Max Fricke ograł rywali po mistrzowsku, zgarniając sukces w polskiej stolicy. Zmarzlik ostatecznie został sklasyfikowany na piątym miejscu. Janowski był szósty, a Przedpełski na ósmym.

Warto odnotować, że brak finału dla wicemistrza świata nie spowodował, że Zmarzlik stracił prowadzenie w klasyfikacji generalnej Speedway Grand Prix. Polak ma jednak już tylko dwa punkty przewagi nad dwójką Duńczyków, którzy pojechali w Warszawie w finale - Madsenem oraz Michelsenem.

Na czwartej pozycji - z trzema oczkami straty - sklasyfikowany jest Janowski.

Kolejna runda mistrzostw świata zaplanowana jest na 28 maja. Tym razem najlepsi żużlowcy globu będą walczyć o punkty w Pradze. Należy się spodziewać, że w czeskiej stolicy polskich kibiców speedwaya z pewnością nie zabraknie.

Czytaj także: https://natemat.pl/410353,speedway-grand-prix-zmarzlik-wygrywa-na-inauguracje-w-chorwacji