"Jesteś otyła, bo jesteś leniwa, to twoja wina". Ekspert: Wina pacjenta jest często minimalna

Beata Pieniążek-Osińska
13 czerwca 2022, 10:57 • 1 minuta czytania
Nie wiem, z czego wynika silna potrzeba udowadniania chorym na otyłość, że to ich wina – mówi podcasterka Justyna Mazur. Niedbałość, lenistwo - to dominujące określenia od hejterów, z jakimi się spotyka. – Ku mojemu zaskoczeniu komentarze dotyczą mojego wyglądu, a pracuję głosem – podkreśla. Z problemem hejtu i niezrozumienia spotyka się większość osób z otyłością. Powód jest jeden. Mało kto wie, że otyłość to choroba, która nie jest łatwa do leczenia, bo może mieć wiele różnych przyczyn.
Zaledwie 15 proc. z nas ma świadomość, że otyłość to choroba. Dlatego osoby z otyłością spotykają się z zarzutami, że to ich wina. Zamiast leczenia proponuje się im często dietę i ćwiczenia. EAST NEWS

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

Stąd kampania edukacyjna "Porozmawiajmy szczerze o otyłości", której trzecia edycja właśnie ruszyła.


Wokół otyłości narosło mnóstwo krzywdzących mitów. Tymczasem w Polsce jest nawet 8 mln osób, które na nią chorują. Jednocześnie zaledwie 15 proc. Polaków wie, że otyłość jest chorobą. Większość osób z otyłością pierwsze kroki kieruje nie do lekarza, ale do dietetyka, a to lekarz - tak jak w przypadku innych chorób - powinien kierować terapią i określać jej cele.

Justyna Mazur - pacjentka, podcasterka, podkreśla, że to właśnie lekarz powinien być osobą, do której w pierwszej kolejności zgłasza się chory po pomoc.

Prof. Paweł Bogdański, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, tłumaczy, że otyłość to pandemia bez precedensu na skalę ludzkości. Jak mówi, pandemia COVID-19 jeszcze pogorszyła dane, które już w 2016 r. były bardzo niepokojące.

Otyłość nazywana jest problem kosmetycznym, zbędnych kilogramów, problem urody, a to choroba przewlekła, która nie cofa się samoistnie i przebiega z nawrotami.

- Tu wina pacjenta jest minimalna. To choroba, która rozwija się bardzo szybko, zagraża życiu i zdrowiu. Prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych, ekonomicznych, społecznych, psychologicznych. Nieleczona może prowadzić do rozwoju ponad 200 powikłań - wylicza prof. Paweł Bogdański.

Diagnoza i leczenie zwykle po kilku latach odsyłania

Tymczasem nawet u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej pacjenci z otyłością często są odsyłani i słyszą jedynie, że mają zmienić dietę oraz zacząć więcej się ruszać.

Co drugi pacjent u lekarza rodzinnego statystycznie dopiero po 5 latach ma szansę usłyszeć o tym, że choruje na otyłość i otrzymuje propozycję leczenia.

- Ktoś z otyłością zgłasza się zwykle do lekarza już po wielu wizytach u różnych dietetyków i oczekuje, że lekarz mu pomoże. A ten pyta: czy była pani już u dietetyka? Czy czasem pani nie dojada? Osoby takie zamykają się - relacjonuje prof. Paweł Bogdański.

Wina pacjenta

Jak mówi, w przypadku innych chorób lekarz nie szuka winy u pacjenta, ale proponuje konkretną terapię.

W innych, przewlekłych chorobach sięgamy po nowoczesne terapie. W nadciśnieniu, hiperglikemii nie zostawiamy pacjenta bez pomocy, bo obawiamy się, że będzie miał powikłania. W przypadku otyłości pacjent słyszy tylko: proszę coś ze sobą zrobić, proszę się ogarnąć.Prof. Paweł Bogdańskiprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości

Dodaje, że gdy pacjent z otyłością zgłosi się po jakimś czasie do tego samego lekarza z powikłaniami, słyszy często, że to jego wina.

Bogdański wyjaśnia, że otyłość to choroba, która samoistnie nie ustępuje, ale potrzebne są interwencje, które pozwolą na jej kontrolę. Na szczęście od jakiegoś czasu, dostępne są różne terapie, w zależności od przyczyny choroby.

Także Prof. Mariusz Wyleżoł, chirurg bariatra i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości potwierdza, że wszyscy chorujący na otyłość są dyskryminowani w pracy, szkole, autobusie, u lekarza, "gdzie się da", a także w mediach społecznościowych.

Z hormonami nikt nie wygra

- Z czego to wynika? Bo nie wierzymy, że otyłość jest chorobą – stwierdza jednoznacznie bariatra. W przypadku innych chorych współczujemy im i chcemy pomóc, a chorzy na otyłość doświadczają powszechnej dyskryminacji.

Mówiąc o otyłości, myślimy o podstawowym objawie, czyli "grubości". Nie myślimy o tym, dlaczego dochodzi do nadmiernego nagromadzenia tkanki tłuszczowej.Prof. Mariusz Wyleżołchiurg bariatra i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości

Tymczasem przyczyn może być wiele. Jak wymienia prof. Mariusz Wyleżoł, np. z powodu braku poposiłkowego wydzielania GLP1, chory nie odczuwa sytości, więc je i je.

U podłoża tej choroby - jak wyjaśnia - może leżeć też nadmierne wydzielanie greliny, czyli hormonu przewodu pokarmowego. Powoduje to, że ma się ochotę zjeść wszystko, co jest w zasięgu.

- Z hormonami nikt nie wygra – mówi i dodaje, że powodów zaburzeń w naszym organizmie, które są przyczyną otyłości, jest wiele.

- Wiemy o roli bakterii jelitowych, wiemy o hormonach, roli soli żółciowych i innych przyczynach. Więc musimy myśleć, że mamy do czynienia z chorobą otyłościową i o mechanizmach, które do tego doprowadzają, a nie o tym, że ktoś żyje z otyłością - przekonuje.

Jak podkreśla, to choroba najłatwiejsza do rozpoznania; objaw jest oczywisty, ale zarazem najtrudniejsza do leczenia.

Marchewka, ogórek i fikołki – to nie działa

Prof. Mariusz Wyleżoł przypomina, że jeszcze kilka la temu chory na otyłość mógł jedynie poddać się operacji bariatrycznej lub był nakłaniany do diety i ćwiczeń.

- Marchewka, ogórek i fikołki - to nie działa w przypadku leczenia otyłości – podkreśla prof. Wyleżoł jednocześnie wskazując, że rola edukacji dietetycznej jest niezastąpiona. Jednak bez zadziałania na przyczyny choroby, samą dietą pacjenci nie są w stanie osiągnąć celu.

Lekarze wcześniej nie mieli narzędzi, ale to się na szczęście zmieniło i medycy dysponują już wachlarzem możliwości leczenia tej choroby, w zależności od przyczyny.

Karta praw

Pomóc zwiększyć świadomość w tym zakresie ma Karta Praw Chorego na Otyłość, która powstaje przy udziale ekspertów i Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Wiceprezes Instytutu Igor Grzesiak przypomina, że podstawowym prawem każdego chorego, w tym pacjenta z otyłością, jest prawo do godności.

Innym podstawowym prawem pacjenta jest też prawo do leczenia, które w przypadku pacjentów z otyłością dotychczas nie działało, bo nie było terapii. Karta - jak wyjaśnia - ma pomóc egzekwować te prawa, które już funkcjonują i skrócić ścieżkę pacjenta do leczenia.

Nikt nie chce być chory

Agnieszka Liszkowska-Hała, która choruje na otyłość i jest bohaterką kampanii, także nie uzyskała początkowo pomocy od lekarzy, do których się zgłaszała. Słyszała tylko, że ma się więcej ruszać, podczas gdy miała treningi już dwa razy dziennie.

- Miałam poczucie, że wymyślam i jestem osobą, która ma to na własne życzenie, a wystarczy marchewka i ogórek. Spotkałam się ze zdaniami: schudnąć, to jest takie proste. A przecież otyłość nie jest na nasze własne życzenie – mówi.

Ostrzega też przed złym pojmowaniem trendu ciałpozytywności.

- Będziemy się oszukiwać, będąc w stanie choroby. Trzeba siebie kochać, ale to jest nasze życie i zdrowie, więc z miłości do siebie, trzeba zawalczyć o swoje zdrowie i podjąć leczenie - przekonuje.

Także Justyna Mazur, która prowadzi podcast o tematyce kryminalnej oraz profil na Instagramie opowiada o niezrozumieniu, z jakim się spotkała, a wręcz hejcie, jaki ją dotknął z powodu wyglądu. Jak mówi, mimo że pracuje głosem, to komentarze dotyczyły głównie jej wagi.

Według niej, słowa, którymi była określana, świadczą o tym, że jako społeczeństwo jesteśmy całkowicie niewyedukowani w tej kwestii, nie rozumiemy otyłości, ani chorych na nią osób.

- Nie wiem, z czego wynika silna potrzeba udowadniania chorym na otyłość, że to ich wina. Nie zgadzam się z tym – mówi blogerka.

Radzi, aby osoby chorujące na otyłość nie czytały tego typu komentarzy na swój temat, bo hejt jest przemocą i od takich treści trzeba się odciąć.

Pracodawcy nie wiedzą, jak wspierać chorych z otyłością

Z kolei Adrianna Sobol, psycholożka, zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt, czyli sytuację osób chorych na otyłość w pracy.

- Codzienność to praca, gdzie spędzamy dużo czasu, a osoby z otyłością zastanawiają się: czy są traktowane tak samo, jak inny pracownik z chorobą? - mówi.

Według niej, rynek pracy nie akceptuje i nie zauważa tej choroby.

To temat niewygodny i temat tabu. Najlepiej, żeby go nie było. Nawet gdy pracodawca czy współpracownik ma dobre intencje, to temat często ich paraliżuje. Tymczasem chorobie otyłościowej towarzyszy często depresja, obciążenie psychiczne, wiele osób wycofuje się, bo się krępuje, wstydzi.Adrianna Sobolpsychoonkolog

Dodaje, że często pacjenci z otyłością mają niską wiarę w siebie i czasem rezygnują z pracy, bo pojawia się tak wiele ubocznych skutków otyłości. Przekonuje, że tym bardziej potrzebne jest tu wsparcie od pracodawcy i współpracowników, a wszyscy powinniśmy nauczyć się rozmawiać o tym w otwarty sposób.

Rola dietetyka w chorobie, jaką jest otyłość

Natomiast dietetyk kliniczny dr Wanda Baltaza, podkreśla, że dietetyk to zwykle pierwsza osoba, do której trafia osoba z otyłością. Rolą dietetyka nie powinno być wyznaczenie restrykcyjnej diety, ale często odesłanie do lekarza, aby najpierw zbadać przyczyny otyłości.

Jak podkreśla, zadaniem dietetyka jest także dostosowanie zaleceń indywidualnie do pacjenta i pamiętanie o tym, że każdy w swoim tempie może osiągnąć efekty.

Według niej oczekujemy, że dieta przyniesie szybkie efekty, gdy tymczasem chodzi o zmianę zwyczajów żywieniowych i zrozumienie potrzeb naszego organizmu.

W ramach tegorocznej edycji kampanii zaplanowana została wystawa plenerowa zdjęć jej bohaterów, którą można będzie obejrzeć przy Łazienkach Królewskich oraz na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Czytaj także: https://natemat.pl/zdrowie/417583,rejestr-ciaz-budzi-obawy-kobiet-i-lekarzy-kto-bedzie-mial-dostep