Hotel z dokumentu Netflixa mrozi krew w żyłach. Goście pytają o pokój, w którym nikt nie umarł

Julia Kantorczyk
07 lipca 2022, 12:48 • 1 minuta czytania
W okolicach śródmieścia Los Angeles znajduje się hotel, za którego drzwiami przez kilka dekad działy się tajemnicze i mrożące krew w żyłach wydarzenia. Do dzisiaj wielu miłośnikom zagadek kryminalnych spędzają one sen z powiek. Co się działo z ludźmi przekraczającymi próg drzwi Hotelu Cecil, który niedawno stał się bohaterem nowego dokumentu Netflixa? Oto jego historia.
Hotel Cecil ma mroczną przeszłość. fot. YouTube / Netflix

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

Początek końca

Na start trochę historii. Hotel Cecil został wybudowany pod koniec 1924 roku przez trzech mężczyzn: Williama Banksa Hannera, Charlesa L. Dixa i Roberta H. Schopsa. Koszt budowy wyniósł 1,5 miliona dolarów, co dało się odczuć po przekroczeniu progu budynku – ściany holu były wyłożone marmurem, a sufit ozdabiały malownicze witraże.


Na początku lat 20. XX wieku był on określany jako zniewalająco piękny. Miał 19 pięter i aż 700 pokoi. Był to jeden z pierwszych hoteli w Los Angeles wyróżniający się tak sporymi gabarytami. Celem właścicieli było przyciągnięcie podróżujących biznesmenów, a także turystów korzystających ze stacji kolejowej znajdującej się w pobliżu.

Niestety wszystkie te założenia legły w gruzach, gdy świat odczuł skutki Wielkiego Kryzysu. To sprawiło, że hotelowymi gośćmi stali się ludzie, którzy chcieli wydać jak najmniej - a zostać jak najdłużej. I tak za przespanie nocy w pokoju klasy ekonomicznej potrzebowało się od dwóch do pięciu dolarów. Tego typu oferty wydawały się atrakcyjne dla przebywających w okolicy bezdomnych, narkomanów, prostytutek czy nawet morderców. Reputacja hotelu zaczęła podupadać. Nikt nie mógł przewidzieć, że była to tylko cisza przed burzą.

Klątwa samobójców

Tragiczne wydarzenie, które było tylko pierwszym z całej dramatycznej serii, miało miejsce w 1927 roku, kiedy to 52-letni mężczyzna Percy Ormond popełnił samobójstwo strzelając sobie z pistoletu w głowę. Zrobił to w swoim pokoju w godzinach wieczornych – po tym, jak pokłócił się ze swoją żoną oraz dzieckiem. Nikt wtedy nie sądził, że to tylko początek ciągu samobójstw na terenie budynku.

Od początku funkcjonowania hotelu zanotowano ich piętnaście. Najbardziej znane samobójstwo miało miejsce 12 października 1962 roku. Pauline Otton postanowiła pojechać do pracy męża, aby tam pogodzić się po wcześniej wywołanej kłótni. Mężczyzna chcąc uniknąć problemów w pracy zabrał swoją żonę do pobliskiego Hotelu Cecil. Para nigdy nie doszła do porozumienia.

Chwilę po przeprowadzonej rozmowie w wynajętym pokoju mężczyzna udał się na obiad do hotelowej restauracji, natomiast kobieta wykoczyła przez okno. Wylądowała na starszym przechodniu, który także nie przeżył zderzenia.

Kobieta w brutalny sposób morduje swojego syna

Ale samobójstwa to tylko czubek góry lodowej. W hotelu doszło do licznych morderstw. Pierwsze wydarzyło się 8 września 1944 roku – ten dzień miał na zawsze zmienić życie 19-letniej wtedy Doroty Jean Purcell. Młoda kobieta wraz ze swoim 38-letnim partnerem wynajmowała jeden z pokoi na piętrze.

Według doniesień mediów dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że jest w bardzo zaawansowanej ciąży. Ponoć dowiedziała się o tym w ten sam poranek, w którym odeszły jej wody. Doroty jednak postanawiła nie informować o tym śpiącego jeszcze chłopaka. Na przesłuchaniu przyznała, że "zrobiła to dlatego, że nie chciała go budzić".

Udała się więc do hotelowej łazienki znajdującej się na korytarzu, a następnie tam sama urodziła chłopca. Po kilku chwilach kobieta uznała dziecko za martwe. Następnie wyrzuciła noworodka przez okno. Ciało niemowlęcia zostało znalezione na dachu sąsiedniego budynku.

Sekcja zwłok chłopca wykryła, że miał powietrze w płucach, co oznaczało, że żył, a Doroty po prostu w brutalny sposób go zabiła. Ta jednak nigdy nie odpowiedziała za swoje czyny z powodu stwierdzonej niepoczytalności.

Morderca Pani Osgood nadal na wolności

W tym roku minęło 20 lat od ostatniego morderstwa w Hotelu Cecil, do którego doszło 4 czerwca 2002 roku. Wtedy jeden z pracowników poinformował policję, że znalazł ciało kobiety z licznymi ranami ciętymi. Była to 65-letnia pani Osgood. Kobieta na co dzień była znana ze swojej sympatycznej osobowości. Lokalni mieszkańcy dali jej przydomek "Gołąb Goldie", ponieważ wielokrotnie była widziana, jak karmiła gołębie w pobliskim parku Pershing Square.

Gdy policja przyjechała na miejsce zbrodni, od razu stwierdziła, że kobieta została zamordowana. Na ciele ofiary znajdowały się liczne rany kłute, ślady pobicia i gwałtu. Pokój został obrabowany, a na podłodze były rozsypane ziarna dla ptaków.

Kilka godzin po morderstwie pewien mężczyzna o imieniu Jacques B. Ehlinger został zauważony w Pershing Square - dokładnie w tym samym parku, w którym kobieta miała w zwyczaju karmić gołębie. Miał on na sobie ubrania splamione duża ilością krwi.

Gdy policja zabrała go na przesłuchanie, kategorycznie zaprzeczał powiązania z tą sprawą. Podejrzany został wypuszczony, nigdy nie postawiono mu zarzutów o to morderstwo. Sprawa pani Osgood do dziś pozostaje nierozwiązana, a sprawca nigdy nie został schwytany.

Seryjni mordercy mogli spać za ścianą obok

Nie da się ukryć, że do połowy lat 80. XX wieku reputacja hotelu była na bardzo niskim poziomie. Sięgnęła ona dna, kiedy jeden z najbardziej poszukiwanych morderców w tamtym okresie postanowił tymczasowo zamieszkać właśnie w Hotelu Cecil. Richard Ramirez był w tamtym czasie znany bardziej jako "Nocny Prześladowca". Przydomek ten zyskał ze względu na sposób, w jaki zabijał swoje ofiary – włamywał się w nocy do ich domów, a następnie w okrutny sposób gwałcił i zabijał. W miejscach, w których zostawiał ich ciała, rysował pentagramy.

W latach 1984-1985 roku zabił w taki sposób aż 14 osób. Po wszystkich dokonanych zbrodniach wracał na 640 S Main Street, czyli... do Hotelu Cecil, w którym wynajmował pokój na 19. piętrze. Podobno miał w zwyczaju wyrzucać swoje zabarwione krwią ubrania do hotelowego kosza.

Ale Richard Ramirez nie był pierwszym i ostatnim seryjnym mordercą przebywającym w tym budynku. Jack Unterweger, znany jako "Dusiciel z Wiednia", również spędził tam kilka nocy. Jego ofiarami były głównie młode prostytutki, które dusił za pomocą ich biustonoszy. Za swoje pierwsze morderstwo, które dokonał na swojej ukochanej Margaret Schaefer, sąd skazał go na dożywocie. W swojej więziennej celi napisał serię opowiadań oraz autobiografię, które odniosły niezwykły sukces.

Po 16 latach odbywania kary został warunkowo zwolniony za dobre sprawowanie. Z początku mężczyzna wykorzystywał sławę poprzez udzielanie się w telewizyjnych programach, na co społeczność zareagowała w pozytywny sposób. Nie trwało to jednak długo, ponieważ zaledwie po roku od wyjścia z więzienia udał się do Los Angeles, gdzie zabił sześć kobiet. Trzy z nich zostały zamordowane, kiedy Unterweger nocował w Hotelu Cecil.

Gdzie jest Elisa Lam?

Po 10 latach od ostatniego zabójstwa w murach hotelu nastał krótki okres spokoju. Jego właściciele zarządzili generalny remont wnętrza oraz zmienili jego nazwę na Stay On Main Hotel.

Wydawało się, że dla piętrowca mogą to być lepsze lata. Sielanka trwała do 2013 roku, kiedy oczy całego świata ponownie zostały skierowane na Cecila. Hol wypełnili reporterzy, nad dachem latały helikoptery z kamerami, a chodnik naprzeciwko głównego wejścia był zatłoczony przez gapiów.

To wszystko było spowodowane dotarciem mediów do informacji o znalezieniu tam ciała 21- letniej studentki Elisy Lam. Jej historię opowiada dokument Netflixa. Dziewczyna znudzona swoim dotychczasowym życiem postanowiła spakować walizki i udać się na wycieczkę po Stanach Zjednoczonych. Za główny cel obrała Kalifornię. Młoda kobieta wynajęła pokój na 4 dni. Z początku przydzielono ją do pokoju z obcymi ludźmi. Ci jednak zażądali, aby dziewczyna ze względu na swoje dziwne zachowanie zmieniła lokum.

Elisa wynajęła więc pokój na 7. piętrze - tym razem przebywała w nim sama. Wszystko było dobrze dopóki studentka nie przestała komunikować się z rodzicami. Pierwszego lutego lokalna policja została powiadomiona o jej zaginięciu. Wtedy rozpoczęto przeszukiwanie hotelu, w tym pokoju dziewczyny, w którym nie znaleziono nic podejrzanego. Wzięto wtedy pod uwagę możliwość, że coś jej się stało poza budynkiem. Chcąc prześledzić ostatnie ruchy zaginionej poproszono o udostępnienie nagrań z kamer monitoringu. Nikt nie przewidział tego, co się na na nich znajduje.

Niepokojący filmik w sieci

Dwa tygodnie po rozpoczęciu śledztwa do internetu trafił filmik, który przedstawia Elisę Lam w hotelowej windzie. Dziewczyna na nagraniu wykazuje dosyć dziwne i niepokojące zachowanie. Mocno przylega plecami do ściany windy - wygląda jakby się przed kimś chowała. Następnie w sposób chaotyczny wciska wszystkie guziki pięter, lecz z niewiadomych przyczyn drzwi się nie zamykają. Dziewczyna niepewnie wygląda przez nie, powtarza tę czynność kilka razy, po czym wychodzi na korytarz skręcając w lewo.

Filmik wzbudził wiele dyskusji, wszyscy zaczęli analizować i tworzyć teorie spiskowe na temat tego, co dokładnie się na nim wydarzyło. Najpopularniejsze założenie zakłada, że dziewczyna na nagraniu przed kimś ucieka. Mówiono też, że studentka zażyła narkotyki lub miała epizod psychotyczny.

Wielu ludzi z całego świata zaangażowało się, aby odkryć losy Elisy Lam. Jeden z internetowych detektywów działający na platformie YouTube odkrył, że środek nagrania w sposób bardzo umiejętny został wycięty. Najprawdopodobniej aby ukryć potencjalnego napastnika. Do dziś jednak nie wiadomo, co się stało z usuniętym fragmentem filmiku.

Martwe ciało w zbiorniku wodnym

Najbardziej kontrowersyjnym elementem tej sprawy był sposób, w jaki odkryto zwłoki dziewczyny. Otóż goście przebywający w hotelu w czasie poszukiwań 21-latki zaczęli się skarżyć na problemy związane z wodą. Miała ona ciemny kolor oraz nieprzyjemny zapach.

Gdy pracownik hotelu postanowił rozwiązać ten problem i zajrzeć do zbiorników wodnych znajdujących się na dachu, zobaczył widok, który zapamięta do końca życia. Na tafli wody dryfowało nagie ciało poszukiwanej Elisy Lam. Policja 21 lutego oficjalnie oświadczyła, że przyczyną śmierci było przypadkowe utonięcie bez udziału osób trzecich.

Sekcja zwłok wykazała brak przemocy fizycznej i napaści seksualnej. Nie było również oznak zażycia narkotyków, jednak we krwi obecna była niewielka ilość alkoholu - około 0,02 promila. To, co jednak podkreśla się przy tej sprawie, to fakt, że dziewczyna miała zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową. Z badań wynikało, że Elisa od jakiegoś czasu nie przyjmowała odpowiedniej dawki leków. Do dzisiaj wielu ludzi jednak twierdzi, że jest to błędne rozwiązanie zagadki.

Czy nadal można nocować w hotelu?

Po tych wszystkich wydarzeniach nikt nie wierzył, że hotel ma jakąkolwiek przyszłość. Jednak w 2014 roku hotelarz Richard Born postanowił w niego zainwestować. Kupił nieruchomość za 30 milionów dolarów. Hotel był nadal dostępny i otwarty na nowych gości. Ale i tym razem sielanka nie trwała długo. W 2015 roku nieznany mężczyzna skoczył tam z okna.

Dwa lata później postanowiono jednak odciąć się od skandalicznych historii i zamknąć hotel w celu przeprowadzenia gruntownego remontu. Około 290 pokoi przeszło kompletną renowację, a kolejne 264 zostały przebudowane na niedrogie apartamenty mieszkalne. Ponadto dobudowano siłownię, salon oraz basen.

Dach, na którym znaleziono zwłoki Elisy Lam, został przebudowany na teren rekreacyjny dla gości. W grudniu 2021 roku hotel urządził imprezę z okazji ponownego otwarcia. Uroczystość była zamknięta, tylko goście z zaproszeniami mogli wejść do środka.

Tajemnica Hotelu Cecil

Hotel Stay On Main (Cecil) w związku z opublikowanym w ubiegłym roku serialem Netfliksa na temat zaginięcia Elisy Lam nadal jest na językach. W internecie codziennie pojawiają się materiały świadczące o tym, że ludzie z całego świata chcą dowiedzieć się, co się kryje za tymi wszystkimi wydarzeniami.

Dlaczego aż 19 osób straciło życie właśnie w tym miejscu? Odpowiedź na to pytanie cały czas pozostaje bez odpowiedzi.