Nowe naTemat jest już online. To największa zmiana w historii serwisu

Michał Mańkowski
05 lipca 2022, 10:40 • 1 minuta czytania
Kto robił redesign dużego portalu internetowego, ten się w cyrku nie śmieje. Nie było łatwo, nie było szybko, ale zdecydowanie było warto. Niedawno minął rok od momentu, w którym podjęliśmy decyzję, że na 10. urodziny naTemat.pl oddamy w Wasze ręce najnowszą, rewolucyjną odsłonę naszego portalu. Dziś, po 12 miesiącach pracy, z dumą prezentujemy piątą generację naTemat.pl
Fot. naTemat

Od paru miesięcy miałem spory problem. Wiedziałem już dokładnie, jak będzie wyglądało nowe naTemat, a z czasem mogłem je już nawet testować w praktyce na "żywym organizmie". Mimo to, na co dzień musiałem korzystać ze starego designu. A wiecie jak to jest: gdy widzisz i wiesz, jak coś będzie wyglądać (zwłaszcza tak dobrze), to dotychczasowa wersja zaczyna ci strasznie trącić myszką.

To zresztą nie było tylko wrażenie. Dotychczasowe naTemat wyglądało w ten sposób od około trzech lat, to w naszej branży więcej niż wystarczająco. Zmiany były koniecznie. Od początku wiedzieliśmy, że chcemy, by była to zupelnie nowa generacja, a nie mały lifting. Rewolucja, a nie ewolucja. Zwłaszcza, że od początku istnienia nasz design czy założenia zawsze starały się wnosić do rynku mediów internetowych coś nowego.

Prezent urodzinowy: od nas dla Was

Na taką zmianę długo nie będzie lepszej okazji niż 10. urodziny. Te obchodzimy w tym roku i świętujemy już od jakiegoś czasu. Rok temu zdecydowaliśmy, że jednym z elementów tych urodzin będzie najnowsza, piąta odsłona szaty graficznej naTemat.pl. Z tego powodu postanowiliśmy zrobić to naprawdę na poważnie. Wiedzieliśmy, że w tym procesie przyda się nam ktoś ze świeżym spojrzeniem. Ktoś doświadczony, ale jednocześnie jeszcze nie przesiąknięty naTematem, dzięki czemu da nam zupełnie inną perspektwę.

Tak trafiliśmy na Flying Bisons. I bardzo szybko pomyśleliśmy – cytując Tindera – "it's a match". W ręce Kamila Tatola, Klaudii Doerffer i ich zespołów oddaliśmy niełatwe zadanie zaprojektowania nowego naTemat.pl. Efekty tej współpracy możecie obserwować od dzisiaj już na żywo. Teraz, po roku współpracy, mogę powiedzieć, że nie mogliśmy trafić w lepsze ręce. Nasze organizacje okazały się mieć podobne DNA i wartości, a Bizoni byli wymarzonym partnerem do tego projektu.

Cały portal został zaprojektowany całkowicie od nowa. Chcieliśmy, żeby każdy czytelnik już po pierwszym rzucie oka wiedział, że jest w naTemat. Nawet jeśli nie widzi logotypu. Chcieliśmy być wyraziści i pomarańczowi, z tego powodu też strona wbrew jasnym trendom, otwiera się od pomarańczowego i czarnego koloru. Nowa jest strona główna, strony artykułowe, strony kategorii, wszystkie podstrony, zakładki i w końcu siatka reklamowa, która jest dostosowana do układu strony.

Nowy design wyróżnia pięć typów treści, z których każdy ma dedykowaną szatę graficzną.

Relacja czytelnik-dziennikarz

Od teraz dużo mocniej będziemy promować też naszych dziennikarzy, którzy będą jeszcze bardziej widoczni na naszej stronie. Wierzymy w budowanie relacji na linii czytelnik-dziennikarz, zwłaszcza w czasach tak postępującej dezinformacji. Przy takim natłoku treści w internecie chcemy, żeby nasi czytelnicy czuli się w naTemat jak u siebie i czytali nas, bo dobrze się tu czują i faktycznie chcą nas czytać.

Wraz z redesignem zmienia się także element naszej strategii wydawniczej. Od dziś nasza strona główna będzie dużo bardziej uporzadkowana. Poszczególne kategorie tematyczne dostają swoje stałe miejsce na stronie głównej. Będzie czyściej, przejrzyściej i spójniej

Nowy design naTemat to nie tylko pięknie zaprojektowany serwis z dbałością o detale, ale również nowe środowisko dla naszych newsowych treści i pogłębionych reportaży. Nowa strona pozwoli czytelnikom lepiej nawigować po serwisie, lepiej zrozumieć strukturę i układ artykułów. Przyniesie komfort konsumowania treści, oferując reklamodawcom dyskretne formaty reklamowe, które współpracują z siatką artykułów i odwrotnie. Nowa platforma to również usprawnienie nawigacji i formatów mobile, dedykowane style artykułów i podstron dla materiałów redakcyjnych  i komercyjno-wizerunkowych, wideo, podcastów czy naszego projektu "BRID", pozwalającego czytelnikom decydować o tematach, które podejmuje nasz zespół reporterów, a klientom realizować projekty CSR.Paulina PlenkiewiczCEO Grupy naTemat

Największa nowość

Poza kwestiami wizualnymi, redesign niesie też jedną istotną zmianę. Internauci regularnie narzekają na reklamy w sieci, wydawcy w Polsce i na świecie flirtują z modelami subskrybcyjnymi w różnych odsłonach. My wymyśliliśmy własną.

Wprowadzamy możliwość założenia konta "Twoje naTemat". naTemat.pl pozostaje darmowym serwisem i nie zamyka się za paywallem (tu nic się nie zmienia), ale wraz z kontem "Twoje naTemat" chętni czytelnicy będą mogli całkowicie wyłączyć reklamy banerowe. Ponadto, będą mogli naprawdę spersonalizować sobie stronę główną na podstawie własnych zainteresowań np. po kategoriach, tagach czy ulubionch autorach. To, jak wygląda strona główna, będzie zależeć od Twoich preferencji, a nie algorytmu. Do tego dochodzi możliwość bezpośredniego zgłoszenia tematu dla redakcji.

Wszyscy będą mogli czytać nasz portal bez zmian, jak do tej pory. Ci, którzy będą chcieli nas wesprzeć, a dodatkowo mieć możliwość najbardziej komfortowego czytania przepięknego portalu z możliwością dowolnej personalizacji, mogą założyć konto "Twoje naTemat".

Ale wszyscy nasi czytelnicy będą u siebie nie tylko z tego powodu. Jako redakcja chcemy, żeby każdy czuł się w Polsce jak "u siebie", czyli będziemy pisać i walczyć o Polskę piękną, demokratyczną, europejską, otwartą, tolerancyjną, szanowaną, bo w taką wierzymy i takie medium robimy.

Ten tekst zacząłem od zdania "Kto robił redesign dużego portalu internetowego, ten się w cyrku nie śmieje". Projekt tej skali to naprawdę gigantyczna operacja, dlatego moje ogromne podziękowania lecą na ręce Damiana Boreckiego, naszego dyrektora rozwoju i strategii, który był nie tylko lokomotywą, ale i maszynistą tego projektu.

Testowaliśmy go na wszystkie możliwe sposoby, ale najprawdziwszy test zrobicie Wy, czytelnicy. Jeśli wpadną Wam w oko jeszcze jakieś problemy wieku dziecięcego, śmiało piszcie i dawajcie znać mailowo: michal.mankowski@natemat.pl lub damian.borecki@natemat.pl. Za ewentualne przeoczenia przepraszamy.

Tak naprawdę dzień premiery to nie koniec, a dopiero początek. Przez najbliższe dni, tygodnie i miesiące będziemy wprowadzać poprawki oraz kolejne premierowe widoki. Dziś oddajemy Wam z dumą najbardziej wyrazisty portal w polskim internecie.

Dziękujemy, że z nami jesteście!