Prezes PiS namieszał, a minister zdrowia będzie się tłumaczył? Lekarze wykorzystują okazję

Beata Pieniążek-Osińska
30 lipca 2022, 07:20 • 1 minuta czytania
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy po słowach Jarosława Kaczyńskiego na temat wynagrodzeń lekarzy i pracy w jednym miejscu próbuje kuć żelazo, póki gorące. Najpierw zwrócił się listownie do prezesa PiS z prośbą o spotkanie, a teraz - nawiązując do jego wypowiedzi - wzywa do podjęcia rozmów ministra Adama Niedzielskiego.
Związek lekarzy od lat postuluje pracę lekarzy w jednym miejscu za odpowiednie wynagrodzenie. Prezes PiS również widzi takie rozwiązanie Skraba/REPORTER/ East News

Zarząd Krajowy OZZL poinformował, że wysłał do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego pismo z apelem o podjęcie dwustronnych rozmów między resortem a lekarzami reprezentowanymi przez OZZL oraz Naczelną Radę Lekarską.


Chodzi o rozmowy dotyczące realizacji celu przedstawionego przez prezesa PiS w czasie spotkania w Koninie w miniony weekend. A konkretnie, chodzi o wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego o tym, aby lekarze nie łączyli pracy w publicznej ochronie zdrowia z pracą w praktyce prywatnej. Według prezes PiS może to stanowić pokusę i dać możliwość wykorzystywania zasobów publicznych dla własnych zysków lekarzy.

Ta wypowiedź nie przeszła niezauważona w środowisku lekarskim. OZZL na tej kanwie chce wrócić do rozmów o pracy lekarzy w jednym miejscu, jednak w powiązaniu z odpowiednim wynagrodzeniem.

Zdaniem OZZL, podobnie jak prezesa PiS, realizacja tego celu będzie z korzyścią dla pacjentów, lekarzy i systemu jako całości. OZZL – wcześniej - wielokrotnie kierował taki postulat do rządzących, w tym przede wszystkim do kolejnych ministrów zdrowia w rządzie PiS.

Kto śmie sprzeciwić się woli szefa?

- Dotychczas jednak nasze wezwania było lekceważone. Tym razem mamy nadzieję, że będzie inaczej. Gdyby bowiem Adam Niedzielski odrzucił naszą propozycję, oznaczałoby to jego demonstracyjne sprzeciwienie się woli szefa partii, która rekomendowała go na stanowisko ministra zdrowia - podkreśla przewodniczący związku Krzysztof Bukiel.

Jednym z kluczowych tematów tych rozmów - według związku - musi być kwota minimalnego wynagrodzenia gwarantowanego dla lekarza specjalisty, który zdecyduje się na pracę wyłącznie w publicznej ochronie zdrowia w jednym miejscu pracy.

Za ile lekarze gotowi są pracować tylko w jednym miejscu na NFZ?

OZZL zdaje sobie sprawę, że kwota 60-80 tys. zł, o której wspominał Prezes PiS miałaby być przeznaczona dla lekarzy najlepszych, co oznacza, że pensja minimalna musi być mniejsza.

Jak podkreśla związek, wskazówką co do jej wysokości może być badanie sondażowe, które OZZL przeprowadził dwa lata temu wśród lekarzy.

Wynika z niego, że prawie wszyscy lekarze (84 proc.) są gotowi pracować w jednym miejscu, w publicznej ochronie zdrowia, jeżeli ich wynagrodzenie będzie nie mniejsze niż 15 tys. zł netto.

Uwzględniając obecną inflację - jak wylicza OZZL - oznacza to obecne oczekiwania na poziomie ok. 18 tys. zł.

Prezes nie znał postulatów związku?

Oprócz pisma do ministra zdrowia związek zwrócił się też w liście otwartym do samego prezesa PiS, wyrażając zdziwienie, że nie zauważył on, że podobny postulat o potrzebie niełączenia pracy w publicznym i prywatnym sektorze, jaki wygłosił w Koninie, OZZL zgłasza od lat.

To według związku może świadczyć o tym, że dotychczasowe wystąpienia kierowane bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego lub struktur PiS, prawdopodobnie nie trafiły na ręce prezesa. Stąd forma listu otwartego.

W nim również przypomnieli o sondażu wśród lekarzy i kwocie, za jaką są oni gotowi pracować w jednym miejscu w publicznym systemie.

Podkreślają, że minister zdrowia nie spełnił ich postulatów, a w zamian zdecydował, że lekarze w publicznej ochronie zdrowia mają mieć wskaźnik płacy minimalnej w relacji do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce w wysokości 1,45 (w stosunku do 1,58, jaki faktycznie mieli w szpitalach w roku 2018). 

- Minister Niedzielski „wycenił” zatem pracę lekarza specjalisty ok. 7- 10 razy niżej niż zrobił to Prezes partii, która ministra na to stanowisko rekomendowała - stwierdza przewodniczący związku Krzysztof Bukiel.

I drąży dalej temat dodając, że trudno dociec, jaka jest przyczyna takiej rozbieżności między praktycznymi działaniami ministra zdrowia, a tezami głoszonymi przez Prezesa partii tworzącej rząd.

Stąd prośba o spotkanie z prezesem PiS.

Wypowiedź prezesa PiS może świadczyć nie tylko o tym, że nie znał on wcześniejszych postulatów OZZL, ale także nie do końca orientuje się w sytuacji w systemie ochrony zdrowia.

Przy brakach kadrowych wśród lekarzy, praca w jednym miejscu jest nierealna. I tu wcale nie chodzi o wysokość ich wynagrodzeń za taką wyłączność.