Skrytykowałam DiCaprio, a faceci oszaleli w komentarzach. Panowie, nigdy nie będziecie jak on

Maja Mikołajczyk
06 września 2022, 16:38 • 1 minuta czytania
Leonardo DiCaprio i jego związki z kobietami poniżej dwudziestego piątego roku życia były esencją jednego z moich ostatnich artykułów. Spodziewałam się, że tekst może wzbudzić kontrowersje, ale faceci dosłownie oszaleli w komentarzach (i nie tylko). Co ich tak zabolało?
Skrytykowałam Leonardo DiCaprio, a faceci oszaleli. Fot. COLUMBIA PICTURES / Album/ EAST NEWS

Wojownicy o sprawę Leo

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie spodziewałam się hejtu po tekście o Leonardo DiCaprio i jego co najmniej osobliwych zwyczajach randkowych. To, co się wydarzyło w komentarzach pod postem z artykułem zamieszczonym na profilu na Facebooku naTemat, przerosło jednak moje najśmielsze oczekiwania.

Jedną z największych grup komentarzy stanowiły te, w których mężczyźni wmawiali mi, że poczułam się urażona faktem, iż dla Leo jestem już prawdopodobnie staruchą stojącą nad grobem.

Zrozumiałabym jeszcze taki sposób myślenia, gdybyśmy mówili o Leo sprzed lat (albo raczej – dekad), kiedy był moim równolatkiem i był przeuroczy, ale teraz? DiCaprio nie starzeje się jak Brad Pitt czy Keanu Reeves, po których wieku niemal nie widać. I nie, stwierdzenie tego oczywistego faktu nie jest ageizmem – to raczej zdrowy odruch, żeby nie uważać za atrakcyjnego kogoś, kto gdyby się postarał, mógłby być twoim ojcem (szczególnie, jeśli nawet tak wygląda).

Od największych wojowników o sprawę Leo dostałam nawet maile i wiadomości prywatne, o których jeszcze trudniej powiedzieć, żeby wpisywały się w kulturalny dyskurs – czy jakikolwiek dyskurs w ogóle.

Niektóre kobiety w komentarzach także stały murem za DiCaprio i broniły go niczym lwice. Większości z nich nie podobało się jednak, że Leo traktuje przedstawicielki ich płci jak produkt, który można wymienić na lepszy model. Nawet jeśli nie zgadzały się z tezami zawartymi w artykule, sposób ich wypowiedzi był diametralnie inny.

Co tak wkurzyło facetów w tekście o Dicaprio?

Myślę, że u wielu przedstawicieli płci męskiej zadziałał bardzo prosty mechanizm, będący rezultatem tysięcy lat dominacji systemu patriarchalnego. "Ale jak to tak? Kobieta krytykuje swojego pana i władcę?". Przepraszam, już wracam do kuchni... Zjeść obiad, który właśnie przygotował mój partner.

Jednym z motywów, który także często przewijał się w komentarzach, było to, że DiCaprio po prostu należy się "przebieranie w panienkach". Ma kasę, sławę, wpływy i władzę, więc co go powstrzymuje?

Oczywiście – nic. Tak samo jak nikt nie zmusza kolejnych kobiet do wchodzenia z nim w związki, z których z pewnością czerpią niemałe profity. Reakcja facetów na krytykę zmieniania partnerek jak rękawiczek ujawniła jednak, że spora część z nich skrycie (lub mniej skrycie) marzy o podobnym stylu życia.

Nie chcę rozstrzygać, czy świadczy to o niskim poziomie rozwoju emocjonalnego, czy jest odważnym aktem przeciwstawiania się społeczno-kulturowym normom (to autentyczna opinia psycholożki z zagranicznych mediów o zwyczajach randkowych Leo) – jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie.

Niestety, mam bardzo złą wiadomość.

Panowie, nigdy nie będziecie jak gwiazdor z Hollywood

Mężczyźni rzucili się do obrony Leo co najmniej tak, jakby był ich dobrym kumplem i śmiali się, że obrażam się, że gwiazdor z Hollywood by na mnie nie spojrzał. Czy naprawdę myślą, że oni byliby dla niego równymi kompanami?

Zadziałało tu prawdopodobnie jakieś męskie poczucie solidarności, ale to, co przede wszystkim widzę, to zabawne zderzenie wielkościowych fantazji z rzeczywistością. Po pierwsze o byciu kimś tak wpływowym, jak DiCaprio, a po drugie o umawianiu się z niezliczoną rzeszą modelek bez zobowiązań.

Panowie, szansę na to, że znajdziecie się kiedyś na miejscu gwiazdora z Hollywood, są zerowe, a on ma was gdzieś. Tak samo jak swoje dziewczyny, kiedy tylko przekroczą magiczną granicę dwudziestu pięciu lat.