Kaszlesz? To niekoniecznie przeziębienie. Zapomniana, groźna choroba wraca

Beata Pieniążek-Osińska
13 września 2022, 17:17 • 1 minuta czytania
Uciążliwy kaszel może ciągnąć się kilka miesięcy, a powikłania to zapalenie płuc, przepuklina, nietrzymanie moczu, a nawet złamania żeber. To już nie zwykłe przeziębienie, z którym kojarzysz kaszel, ale zapomniana ostra choroba zakaźna, czyli krztusiec.
Krztusiec to zapomniana choroba, bo dzięki szczepieniom dzieci, w tej grupie jest mało zachorowań. Jednak dorośli nie powinni zapominać o doszczepianiu, aby zachować odporność. Fot. Laski Diffusion/Laski Diffusion/ East News

Dr Justyna Tymińska, specjalista medycyny rodzinnej, wykładowca Uczelni Łazarskiego, przestrzega, że krztusiec to ostra choroba zakaźna, która jest niedoceniana. Wyjaśnia, że wywoływana jest przez baketrię - pałeczkę krztuśca. Powoduje zaburzenie wydzielania śluzu i silnie pobudza odruch kaszlowy.


Źródłem zakażenia jest chory człowiek, zarówno pełnoobjawowy, jak i bez objawów. Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową w sytuacjach kontaktu twarzą w twarz, przy kontakcie z wydzielinami, ale też, gdy przebywamy w zamkniętym pomieszczeniu z osobą chorą co najmniej przez godzinę.

- To jedna z najbardziej zakaźnych chorób. Jedna osoba zakaża średnio 12-17 osób - ostrzega dr Justyna Tymińska.

Groźne powikłania przewlekłego kaszlu

Podkreśla, że większość osób kojarzy chorobę z dziećmi, ale dotyczy ona też dorosłych.

Właśnie u nich dochodzi głównie do zachorowań i powikłań, bo choroba jest rzadko diagnozowana i rozpoznawana na czas. Te powikłania to m.in. zapalenie zatok, zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, ale też nietrzymanie moczu, utrata wagi, a nawet pęknięcie żeber i omdlenia w wyniku przewlekłego kaszlu.

- Utrata wagi wynika z osłabienia i wymiotów, do których prowadzi kaszel - wyjaśnia dr Justyna Tymińska. Inne powikłania to też wycieńczenie i zaburzenia snu.

- Kaszel może trwać około 100 dni, a były przypadki, gdy trwał nawet pół roku - zaznacza dr Justyna Tymińska.

Niedoszacowane dane

Rzeczywista liczba zachorowań na krztusiec na świecie nie jest znana, bo rejestruje się tylko część przypadków. W różnych krajach są różne zasady dotyczące obowiązku rejestracji takich przypadków. Według szacunków WHO rocznie choruje ok. 50 mln osób.

- Niedoszacowanie wynika z tego, że krztusiec kojarzony jest z dziećmi, a te są szczepione, więc uważa się, że problemu nie ma. Drugi powód - dorośli bez ostrych objawów nie są rozpoznawani - tłumaczy dr Tymińska.

Osoby z przewlekłym kaszlem diagnozuje się raczej w kierunku przewlekłej obturacyjnej choroby płuc lub nowotworów płuc. Na wymaz w kierunku krztuśca dorośli często kierowani są w ostatniej kolejności, gdy wykrycie patogenu jest utrudnione.

Jak podaje dr Justyna Tymińska, gdy w 1960 r. zaczęto w Polsce masowo szczepić dzieci przeciwko krztuścowi, to liczba zachorowań zaczęła spadać.

Dzięki szczepieniom w 2018 roku zarejestrowano ok. 1,5 tys. zachorowań, podczas gdy przed erą powszechnych szczepień dzieci, było to kilkadziesiąt do 100 tys. zachorowań rocznie. Pandemia i związane z nią obostrzenia wpłynęły na kolejny spadek zachorowań i w ostatnich dwóch latach zarejestrowano po kilkaset przypadków.

Co kilka lat choroba atakuje ze wzmożoną siłą

Jednak dr Justyna Tymińska zwraca uwagę, że krztusiec "nie śpi", bo do 15 sierpnia tego roku wykryto dwukrotnie więcej przypadków (ok. 170) niż w tym samym okresie ubiegłego roku (90).

- Cyklicznie, co 2-5 lat notuje się wzrost zapadalności na krztusiec, co wynika z wygaszania odporności poszczepiennej. Ten rok może być okresem wzrostu zachorowań - alarmuje ekspertka.

Przypominające szczepienia dla dorosłych

Przypomina, że ochronić przed zachorowaniem mogą szczepienia. U dorosłych są one zalecane, a więc płatne i należy je odnawiać co 10 lat. O tej formie profilaktyki powinni szczególnie pomyśleć rodzice, dziadkowie czy kobiety w ciąży.

Lek. Łukasz Durajski, wakcynolog Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, rezydent pediatrii, zwraca uwagę, że o doszczepianiu przeciwko krztuścowi dla dorosłych przypominać powinni lekarze podczas wizyt patronażowych z dziećmi.

- Tu jest ogromna rola pediatry. Ostatnie obowiązkowe szczepienie przeciwko krztuścowi jest w wieku 14 lat, więc ok. 24. roku życia powinniśmy już pomyśleć o doszczepieniu - wyjaśnia dr Łukasz Durajski.

Radzi też, aby skorzystać z możliwości podania szczepionki przeciw krztuścowi razem ze szczepieniem przeciwko grypie, podczas jednej wizyty. - Przy okazji szczepień przeciw grypie, na które teraz powinniśmy ruszyć, warto zapytać też o szczepienie przeciw krztuścowi i wykonać również to szczepienie - przekonuje.

Szczepienia nie osłabiają, ale chronią

Jak mówi, pokutuje mit, aby nie łączyć szczepień na jednej wizycie, bo nadmiernie obciążymy układ odpornościowy.

- To mit, bo traktujemy szczepienia jako element, który pogorszy nasz układ odpornościowy. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Szczepienia stymulują nasz układ odpornościowy - wyjaśnia lek. Łukasz Durajski i przekonuje, że nie powinniśmy się ich bać.

Istotna rola lekarzy POZ

Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji MyPacjenci podkreśla, że pacjent potrzebuje zachęty i kontaktu z lekarzem, któremu ufa. Dlatego kluczową rolę w przekonywaniu do szczepień powinni odgrywać lekarze POZ.

Badania prowadzone przez fundację pokazały, że jednym z pozytywnych skutków pandemii COVID-19 jest wzrost świadomości społecznej na temat szczepień i pozytywnego stosunku do tej formy profilaktyki.

Jednak jak podkreśla Magdalena Kołodziej, sami lekarze POZ przyznają, że świadomość szczepień przypominających u dorosłych umyka w ich codziennej pracy, szczepienia dorosłych nie są traktowane priorytetowo, a sami pacjenci często nie są świadomi, że nadal podlegają takiej profilaktyce.

Tymczasem - jak przekonuje szefowa fundacji - warto wykorzystać potencjał lekarzy POZ, bo sugestia czy rekomendacja od tego lekarza, jest najbardziej wiarygodna dla pacjentów.

Ponadto według niej, dobrym pomysłem, aby przypominać o takiej możliwości, byłoby przesyłanie za pomocą Internetowego Konta Pacjenta indywidualnych wiadomości.

Wpływ pandemii i fali uchodźców z Ukrainy

Lekarze zwracają też uwagę, że krztusiec i ewentualny wzrost zachorowań może być wyzwaniem w kontekście pandemii COVID-19, która może jeszcze dać o sobie znać jesienią w kolejnej fali, ale też w kontekście fali uchodźców z Ukrainy. U naszych sąsiadów poziom wyszczepienia wśród dzieci jest bardzo niski.

Jak przypomina lek. Łukasz Durajski, w myśl obecnych przepisów, w Polsce uchodźca i osoba niebędąca obywatelem Polski, po trzech miesiącach pobytu na terenie naszego kraju, wchodzi w obowiązek realizacji kalendarza szczepień ochronnych.

Obowiązkowym szczepieniom z kalendarza podlegają więc dzieci z Ukrainy przebywające jako uchodźcy w Polsce. Inną kwestią pozostaje jednak egzekwowanie tego obowiązku.