Argentyna wyszarpała półfinał Holandii w karnych. Największa dramaturgia na MŚ w Katarze

Maciej Piasecki
09 grudnia 2022, 22:59 • 1 minuta czytania
To była prawdziwa bitwa na Lusail Iconic Stadium. Mundialowy klasyk pomiędzy Argentyną a Holandią miał ogromną dramaturgię. Albicelestes prowadzili już 2:0, ale w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Holendrzy wyrównali. O zwycięstwie zadecydowały rzuty karne. Argentyna zwyciężyła 4:3.
Lionel Messi nadal w grze o mistrzostwo świata. Argentyńczyk z Holandią zaliczył genialną asystę oraz gola na 2:0. Fot. Ricardo Mazalan/Associated Press/East News

W piątkowy wieczór na Lusail Iconic Stadium byliśmy świadkami pięknego klasyka. Holandia oraz Argentyna spotkały się przykładowo w finale mundialu w 1978 roku. Na turnieju, w którym gospodarzem była kadra Albicelestes, górą byli gospodarze (3:1), a bohaterem spotkania o tytuł był legendarny Mario Kempes.

Ta bardziej współczesna historia to mecze MŚ we Francji (1998) na etapie ćwierćfinału czy półfinał mundialu w Brazylii (2014). W pierwszym przypadku górą byli Oranje (2:1) po trafieniach Patricka Kluiverta oraz Denisa Bergkampa. Za to przed ośmioma laty do rozstrzygnięcia losów potrzebna była nie tylko dogrywka, ale także seria rzutów karnych. Tym razem górą byli Albicelestes (4:2), a skuteczny był późniejszy wicemistrz świata, Lionel Messi.

Pojedynek w Katarze był szóstym starciem argentyńsko-holenderskim w historii MŚ.

Albicelestes z nowym pomysłem taktycznym

Trener Argentyńczyków na ćwiećfinał mundialu przygotował niespodziankę. Lionel Scaloni wystawił ustawienie z trójką obrońców, a dodatkowo na ławce pozostał Angel Di Maria. Skrzydłowy, który obecnie jest piłkarzem Juventusu Turyn, w przeszłości miał okazję współpracować z selekcjonerem Holendrów w Manchesterze United.

Di Maria nawiązał zresztą do fatalnych wspomnień z czasów gry pod ręką Luisa van Gaala. Holender podczas przedmeczowej konferencji prasowej skwitował całą sytuację uśmiechem.

"Di Maria nazywa mnie najgorszym menedżerem, jakiego kiedykolwiek miał? Jest jednym z niewielu graczy, którzy mają taką opinię. Naprawdę mi przykro z tego powodu i jest mi smutno, że to powiedział. Memphis (Depay, siedzący obok dop. redakcja) też musiał sobie z tym poradzić Manchester, a teraz możemy pocałować się w usta" – przyznał trener Oranje.

Lepiej piątkowy mecz rozpoczęli Holendrzy. Pierwsze pół godziny sugerowało, że to zespół van Gaala ma lepszy pomysł na grę. Solidnie prezentowali się Jurrien Timber czy Memphis Depay, ale gra toczyła się głównie w środkowej strefie. Messi pierwszy raz spróbował strzału w 21. minucie. Gwiazda Albicelestes została obsłużona przez Rodrigo de Paula, ale Leo kropnął wysoko ponad bramką Andries Nopperta.

Geniusz Messiego i nerwowa atmosfera

Z minuty na minutę na boisku robiło się coraz bardziej nerwowo. Mnożyły się faule, a nad sytuacją nie potrafił zapanować sędzia Antonio Mateu Lahoz. Hiszpan co chwilę pojawiał się w roli głównej na telebimach. Upomnienia dostawali nie tylko piłkarze na boisku, ale także m.in. członek sztabu Argentyny Walter Samuel, czy rezerwowy Holandii Wout Weghorst.

W 23. minucie dobra wymiana przed polem karnym Argentyny, pomiędzy Memphisem a Stevenem Bergwijnem, zakończyła się uderzeniem tego drugiego. Wydaje się, że można było wyciągnąć z tej akcji zdecydowanie więcej. Siedem minut później pierwszy celny strzał w meczu oddał De Paul, ale to była zbyt lekka próba.

Trzeba było jednak poczekać na geniusz Messiego. Przyspieszenie następcy Diego Maradony było nie do zatrzymania dla Holendrów. Messi wypatrzył w polu karnym Nahuela Molinę, a temu nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do siatki.

Co ciekawe, strzelec gola w 35. minucie ćwierćfinału MŚ zaliczył swój debiutancki gol w barwach seniorskiej reprezentacji Albicelestes.

Do końcowego gwizdka pierwszej połowy mnożyły się faule po obu stronach. Argentyńczycy załapali łącznie trzy żółte kartki. Przez jedną z nich Marcos Acuna stracił szansę na półfinał.

Warto dodać, że Messi zaliczył przy golu Moliny ósmą asystę na mundialu. Ten wynik to wyrównanie osiągnięcia "boskiego Diego" w historii MŚ.

Van Gaal zmieniał, Argentyna grała

Tuż po przerwie selekcjoner Oranje do gry delegował dwóch rezerwowych. Na boisku pojawili się Teun Koopmeiners oraz Steven Berghuis. Tego drugiego polscy kibice mogą kojarzyć z meczów Ligi Narodów UEFA, kiedy mocno dał się we znaki w starciach z Biało-Czerwonymi.

W 58. minucie Holendrzy za mocno się otworzyli i nadziali się na groźną kontrę. Sytuację trzech na dwóch na korzyść Albicelestes popsuł jednak Alexis Mac Allister. Podanie pomocnika było zbyt mocne i de Paul mógł ratować się jedynie wślizgiem, z którego nic nie wyszło. Akcję rozpoczął jednak w środku pola genialnym zagraniem Messi.

Kapitan Argentyny mógł podwyższyć prowadzenie na 2:0 w 62. minucie. Messi był faulowany tuż przed polem karnym, a filigranowego Argentyńczyka powalił Virgil van Dijk. Uderzenie z rzutu wolnego było jednak minimalnie niecelne.

Emocje w meczu, wydawało się, że skończyły się w 72. minucie. Ponownie w roli głównej był Messi. Acuna wpadł w pole karne i był wyraźnie faulowany. Do piłki na jedenastym metrze mógł podejść tylko jeden człowiek. Messi strzelił w prawo, a Nopper został na środku bramki.

Holendrzy byli bezradni, coraz mocniej frustrując się na jakikolwiek brak pomysłu w piątkowy wieczór. Do gardła bramkarzowi Emiliano Martinezowi po jednej z interwencji skoczył do gardła. Sędzia znowu musiał interweniować i niewiele wskazywało na to, że coś może się jeszcze wydarzyć na stadionie w katarskim Lusail.

Ratunek Oranje w ostatniej akcji!

Holendrzy zmienili jednak ustawienie, stawiając na trzech napastników. Jeden z nich dał nadzieję Oranje w 83. minucie spotkania. Wout Weghorst huknął z pola karnego, a piłka zatrzepotała w siatce. Na stadionie zrobiło się nieco ciszej, bo kibice Albicelestes (w zdecydowanej przewadze) zrozumieli, że czekają ich nerwowe minuty.

Niestety poza emocjami sportowymi, było również nerwowo pod względem zagrań niezgodnych z przepisami. Leandro Paredes czy van Dijk (obaj dostali po "żółtku") mogą cieszyć się, że hiszpański arbiter nie zdecydował się pokazać czerwonych kartek po weryfikacji VAR. Wydaje się, że któraś ze stron mocno sobie na to zasłużyła.

Do regulaminowego czasu arbiter doliczył aż dziesięć dodatkowych minut.

Świetną okazję w drugiej z doliczonych minut miał Berghuis. Rzut wolny z niemal idealnej pozycji tuż przed polem karnym, ale zamiast do siatki, Holender trafił mur.

Podobną, niemal identyczną okazję Holandia miała w ostatniej minucie meczu. Tym razem Oranje dopięli jednak swego. Holendrzy koncertowo rozegrali stały fragment gry. Koopmeiners zamiast strzelać, praktycznie tuż zza linii pola karnego, sprytnie podał piłkę do Weghorsta. A ten strzelił po raz drugi do siatki, zaliczając prawdziwe wejście smoka.

Dogrywkowa powtórka z Sao Paulo

Albicelestes musieli jak najszybciej wybudzić się z szoku, którego doznali w... jedenastej minucie doliczonego czasu. Obaj trenerzy musieli na nowo poukładać to, co przygotowali na końcówkę, tak się wydawało, spotkania. Dogrywka to był scenariusz taki sam, jak osiem lat wcześniej, w brazylijskim Sao Paulo. Wtedy w regulaminowym czasie było jednak 0:0. A skończyło się i tak na "jedenastkach".

W 103. minucie swoją szansę miał Nicolas Otamendi, po rzucie wolnym wykonywamy przez Messiego. Stoper Argentyńczyków nie zdołał jednak sięgnąć piłki, a na trybunach słyszalny był jęk zawodu kibiców. Więcej emocji w pierwszej części dogrywki nie było.

Messi zerwał się w 109. minucie, próbując trafić lewą nogą ze swojego ulubionego miejsca. Argentyńczyk uderzył jednak wysoko nad bramką tak jak przy pierwszej próbie na początku meczu. Najwięcej w dogrywce było... przerw spowodowanych przewinieniami.

Na boisku pojawił się Di Maria, a Argentyna zmieniła ustawienie na bardziej ofensywne. Świetną okazję w 113. minucie miał Lautaro Martinez, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Podobnie było w 115. minucie po strzale Enzo Fernandeza. Szanse miał także German Pezzella. Holendrzy wyraźnie czekali na końcowy gwizdek i rzuty karne.

W 120. minucie trafił w słupek Fernandez, kilka sekund wcześniej bezpośrednio z rzutu rożnego piłkę próbował wkręcić do bramki Di Maria. Nopper był jednak czujny.

Do pierwszego karnego podszedł van Dijk. Skutecznie wyczuł strzał Martinez. Messi nie miał problemów z trafieniem, wyprowadzając Albicelestes na 1:0. Berghuis podobnie jak van Dijk, przegrał pojedynek z Martinezem. Nie pomylił się za to Paredes na 2:0. Pierwsze trafienie dla Holandii zaliczył Koopmeiners (2:1). Kolejne trafienia zaliczył Montiel (3:1) i Weghorst (3:2). Pomylił się za to Fernandez, strzelając obok słupka. Trafił de Jong (3:3), a decydujące trafienie zaliczył Martinez (3:4). Holandia jedzie do domu, Argentyna o finał zagra z Chorwacją.

Holandia – Argentyna 2:2 (0:1, 0:0), rzuty karne 3:4 Bramki: Wout Weghorst (83, 90+11) – Nahuel Molina (35), Lionel Messi (73) Żółte kartki: Jurrien Timber, Wout Weghorst, Memphis Depay, Steven Berghuis, Virgil van Dijk (Holandia) oraz Walter Samuel, Marcos Acuna, Cristian Romero, Gonzalo Montiel, Lisandro Martinez, Leandro Paredes, Nicolas Otamendi, Lionel Messi, German Pezzella (Argentyna) Sędziował: Antonio Mateu Lahoz (Hiszpania) Widzów: ok. 89 000 Holandia: Andries Noppert – Nathan Ake, Virgil van Dijk, Jurrien Timber – Daley Blind (64. Luuk de Jong), Frenkie de Jong, Marten de Roon (46. Teun Koopmeiners), Denzel Dumfries – Memphis Depay (78. Wout Weghorst) – Steven Bergwijn (46. Steven Berghuis), Cody Gakpo (113. Noa Lang). Argentyna: Emiliano Martinez – Lisandro Martinez (112. Angel Di Maria), Nicolas Otamendi, Cristian Romero (78. German Pezzella) – Marcos Acuna (78. Nicolas Tagliafico), Alexis Mac Allister, Enzo Fernandez, Rodrigo de Paul (67. Leandro Paredes), Nahuel Molina (106. Gonzalo Montiel) – Julian Alvarez (82. Lautaro Martinez), Lionel Messi.