Czy lekarze gonią za pieniędzmi? Zapytano, co o opinii Kaczyńskiego myślą Polacy

Beata Pieniążek-Osińska
08 lutego 2023, 12:01 • 1 minuta czytania
Czy lekarze gonią za pieniędzmi i co o tym sądzą Polacy? Po wypowiedziach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który zarzucił lekarzom gonienie za pieniędzmi, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy postanowił zapytać Polaków o to, co myślą na ten temat? Z prezesem zgadzają się tylko wyborcy PiS.
Czy lekarze gonią za pieniędzmi? Prezes PiS chce, byśmy tak myśleli, bo to odwraca uwagę od systemowych braków w ochronie zdrowia. East News

Lekarze to jeden z ulubionych celów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Z jego ust padły już oskarżenia w kierunku tej grupy zawodowej o gonienie za pieniędzmi, czy skazywanie pacjentów na czekanie wiele godzin "na zydlu" na SOR-ach. Dużo łatwiej w ten sposób odwrócić uwagę od tego, że to rząd jest odpowiedzialny za organizację systemu ochrony zdrowia.

PiS obiecywał już osiem lat temu skrócenie kolejek do lekarzy. Nic w tym kierunku nie zrobił, bo to wymagałoby odważnej reformy całego systemu ochrony zdrowia, który działa coraz gorzej. Starzejące się społeczeństwo powoduje, że potrzeby zdrowotne rosną.

Bagatelizowanie profilaktyki i minimalne nakłady na ten cel prowadzą do tego, że system opieki zdrowotnej to głównie gaszenie pożarów i leczenie zaawansowanych chorób. Nawet lekcji o zdrowiu nie udało się wprowadzić, bo efekty profilaktyki widać dopiero po latach, a to wyborczo się nie opłaca.

W kampanii wyborczej warto znaleźć wroga, bo Polacy łatwo dają się w to wkręcać, zapominając jednocześnie zapytać o faktyczny program wyborczy i propozycje zmian, aby coś działało lepiej.

Związek lekarzy zbadał, co myślą Polacy

Jarosław Kaczyński zarzucił więc lekarzom na jednym ze spotkań wyborczych pogoń za pieniądzem, mówiąc: "w środowisku lekarskim pogoń za pieniądzem jest zbyt duża i trzeba coś z tym zrobić".

Po tych wypowiedziach Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zapytał Polaków o to, co sądzą o tego typu wypowiedziach, ale też jak oceniają stan systemu ochrony zdrowia. Sondaż pokazał, że wierni wyborcy PiS wierzą prezesowi, jednak reszta społeczeństwa widzi niedomagania systemu ochrony zdrowia, ale nie wini za nie lekarzy.

41 proc. Polaków zgadza się ze stwierdzeniem Prezesa PiS, podczas gdy 31 proc. jest zdecydowanie przeciwna i krytykuje Jarosława Kaczyńskiego za tak prowadzoną narrację.

W grupie osób zgadzających się z prezesem PiS przeważają osoby zarabiające od 3,5 do 7 tys. zł oraz rodzice dzieci w wieku od 6 do 10 lat, którzy na co dzień mają częstsze kontakty z systemem ochrony zdrowia m.in. z uwagi na dzieci.

Ci respondenci uzasadniali swoje stanowisko własnymi doświadczeniami. Przekonanie o pogoni za pieniędzmi w środowisku lekarskim - używane w negatywnym kontekście - było najczęściej wykorzystywane wśród wyborców PiS oraz Konfederacji.

Wśród osób, które nie zgadzały się z opinią, że lekarze gonią za pieniędzmi, znajdują się z kolei głównie mieszkańcy dużych miast (>500 tys. mieszkańców), osoby z wyższym wykształceniem, których dzieci osiągnęły już pełnoletność.

Widzą oni, że słowa Jarosława Kaczyńskiego to nagonka na kolejną grupę zawodową, element kampanii wyborczej, i sposób na odwrócenie uwagi od realnych problemów m.in. w systemie ochrony zdrowia.

Kolejki do lekarzy coraz dłuższe

Polski system ochrony zdrowia niedomaga od lat i Polacy zdają sobie z tego sprawę. Szczególnie dotkliwe są kolejki do lekarzy, które według obietnic wyborczych PiS miały się skrócić, a zamiast tego jeszcze się wydłużyły. Widzi to większość z nas.

54 proc. ankietowanych stwierdziło, że tylko w ostatnim roku czas oczekiwania na wizytę lekarską "na NFZ" wydłużył się. Co trzeci Polak nie widzi różnicy w długości kolejek, a zaledwie 3 proc. uważa, że czas oczekiwania w kolejce na świadczenie ... skrócił się.

Ocena czasu oczekiwania na wizytę nie różni się specjalnie między sympatykami poszczególnych partii politycznych.

Lekarze chcą pracy w jednym miejscu

Lekarze podają też inne niż prezes PiS powody pracy w kilku miejscach, choć dążą do tego, aby pracować w jednym. Już blisko 60 proc. lekarzy - według OZZL - pracuje w nie więcej niż dwóch miejscach.

Jak wskazuje Agata Dynkiewicz, lekarka rezydentka SOR z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu, sekretarz zarządu krajowego OZZL powodem tego, że lekarze pracują dużo, jest odpowiedzialność za pacjenta, a nie chęć zysku.

Otwarcie mówi też o zarobkach. Podstawowa pensja specjalisty - jak wylicza - to 8210 zł. Dodaje, że zarobki lekarzy uzależnione są od wielu czynników, m.in. miejsca pracy, regionu, liczby miejsc pracy, specjalizacji czy etapu kariery.

"Nie jesteśmy bogami"

Lekarze nie chcą też być postrzegani jak bogowie, bo jak sami o sobie mówią - są zwykłymi ludźmi. To "ubogowienie" prowadzi do mylnych oczekiwań wobec nich i wypalenia zawodowego.

To - jak zwracają uwagę - realny problem w tej grupie zawodowej i dotyczy nie tylko starszych lekarzy, zmęczonych latami wytężonej pracy, ale też lekarzy na początku swojej ścieżki zawodowej.

– Jesteśmy tylko ludźmi i wypalenie zawodowe dotyczy każdego z nas, nawet najmłodszych kolegów. Wynika to nie tylko ze stresującej pracy, ale też warunków, w jakich pracujemy. Nie mamy norm zatrudnienia i czasu pracy – wyjaśnia Piotr Watoła, wiceprzewodniczący zarządu OZZL. 

Wypalenie to wynika ze złej organizacji systemu, która nie leży w kompetencjach lekarzy, ale rządu, ale też tego, że to lekarze "obrywają" od niezadowolonych z tej organizacji pacjentów.

Jakość w ochronnie zdrowia

Przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat zwraca uwagę, że sytuacji z pewnością nie naprawi procedowany w Sejmie projekt ustawy o jakości. Według niej dokument nie ma nic wspólnego z jakością w ochronie zdrowia, nie wprowadza idei no-fault, a co więcej nie pomaga zmienić postrzegania lekarzy i innych zawodów medycznych.

Jak dodaje, projekt ten zniechęca wręcz do zgłaszania zdarzeń niepożądanych, bo nadal w pierwszej kolejności skupia się na szukaniu winnego, a nie poprawie procedur, aby uniknąć w przyszłości kolejnych błędów, tak jak dzieje się to w przypadku katastrof lotniczych.

– System no-fault powinien pozwalać na to, by na podstawie rejestru działań niepożądanych pacjent miał szansę szybkiego dojścia do zdrowia i uzyskania odszkodowania. Jednocześnie stworzony rejestr zdarzeń powinien być bazą do nauki i eliminowania popełnianych błędów. Tu nie chodzi o naszą bezkarność, tylko o bezpieczeństwo pacjentów. Leczenie nie jest przestępstwem – przekonuje Grażyna Cebula-Kubat.

Jak dodaje, chodzi o system, który uczy się i wyciąga wnioski. – Nikt nie chce być ponad prawem, ale szukamy sposobów, aby lekarze nie działał pod presją – przekonuje przewodnicząca OZZL.