Zapłakana Doda mówi, co wydarzyło się na próbie do Opola. Tak miał potraktować ją reżyser

Joanna Stawczyk
05 czerwca 2023, 19:25 • 1 minuta czytania
Już w najbliższy piątek, 9 czerwca, startuje 60. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Na ten dzień zaplanowano m.in. recital Dody podczas tegorocznego konkursu Debiutów. Tymczasem artystka przekazała, jak została potraktowana przez reżysera. Zapłakana i roztrzęsiona wokalistka opowiedziała o przykrej sytuacji i dała do zrozumienia, że rozważa wycofanie się z koncertu.
Zapłakana i roztrzęsiona Doda. Mówi, jak potraktował ją reżyser Opola Fot. Instagram.com / @dodaqueen

Zapłakana i roztrzęsiona Doda. Mówi, jak potraktował ją reżyser Opola

Doda zawodowo ma aktualnie intensywny czas. Ostatnio, 26 maja wystąpiła na Polsat SuperHit Festiwalu, a potem 4 czerwca na koncercie Polsatu "Pokolenia wolności". Artystka jest obecnie bardzo zajęta, przygotowując się do występu na festiwalu w Opolu. Tymczasem okazuje się, że jej przygotowania do 60. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu nie przebiegają bezproblemowo. W relacji na Instagramie w poniedziałek (5 maja), wokalistka opowiedziała o nieprzyjemnym incydencie, który miał miejsce podczas nagrywania wizualizacji do koncertu.


– To jest po prostu koniec... Jestem tak roztrzęsiona, że to jest po prostu koniec – powiedziała zapłakana i roztrzęsiona Doda.

Wyraziła swoje rozczarowanie i smutek z powodu negatywnego nastawienia reżysera, który miał okazać jej kompletny szacunku. Portal Plotek ustalił, że chodzi dokładnie o Mikołaja Dobrowolskiego, który zajmuje się wydarzeniem, które będzie transmitowało TVP.

– Skończyliśmy nagrywać wizualizacje do Opola z okropną atmosferą... Reżyser przyszedł ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w d***ę, od początku był negatywnie nastawiony. Nie wiem, czy ja zrobię to Opole... – oznajmiła Rabczewska ze ściśniętym gardłem.

Z relacji artystki wynika, że mężczyzna miał zachowywać się bardzo niekulturalnie. Z jego ust miała usłyszeć wiele nieprzyjemnych słów i przekleństw. Doda zaznaczyła, że w swojej karierze miała już takie sytuacje i musiała mierzyć się z "pastwieniem psychicznym".

– Od początku negatywnie nastawiony. Mówi do mnie: Wypier*alaj. Odpie*dol się, rób sobie sama festiwal. (...) Ja tego nie przeżyję. Nie mogę w takich warunkach pracować – mówiła rozedrgana. Doda zasugerowała, że reżyser mógł nawet podburzyć całą ekipę przeciwko niej. Piosenkarka wyraziła chęć wystąpienia na festiwalu, choć podkreśliła, że trudno jest pracować w takiej atmosferze.

– Wszyscy dostali wiadomość, zostali sami operatorzy, którzy pomagali mi skończyć wizualizacje. Nagrałam wszystko przez godzinę. Reszta po prostu zeszła z planu i mnie zostawiła po jego wiadomości. Bardzo chcę zrobić ten festiwal, przygotowaliśmy się wszyscy, na maksa. Bardzo mi na tym zależy, ale nie da się w takiej atmosferze po prostu – podsumowała.

Sprawę na łamach Plotka zdążyła skomentować już rzeczniczka prasowa festiwalu - wieloletnia dziennikarka i prezenterka TVP.

"Na razie nic nie wskazuje na to, żeby występ Dody się nie odbył. Na próbach różne rzeczy się zdarzają i czasem różne emocje targają artystami i reżyserami. Myślę, że wszystko będzie w porządku. Nie znam jeszcze kulis sprawy, ale będziemy to wyjaśniać. Na pewno obie strony chcą zażegnać konflikt i obu stronom zależy, by wszystko odbyło się według scenariusza" – zapewniła Agata Konarska.

Karolina Korwin-Piotrowska komentuje słowa Dody

Relacja Rabczewskiej szybko dotarła do Karoliny Korwin-Piotrowskiej, która udostępniła u siebie nagranie zapłakanej wokalistki. Pokusiła się także o wymowny komentarz.

"Na @canalpluspolska jest serial GASLIT o tym, jak się ucisza, obraża, dyskredytuje, pomniejsza niewygodne kobiety. Doskonały, na faktach z Julia Roberts. Pani rzeczniczka powinna go wbić do głowy na pamięć i pojąć, że jest 2023 rok, a ten cham z TVP robi chamską siarę w Opolu za kasę z naszych podatków!" – napisała dziennikarka.