Trzecia rocznica tragedii smoleńskiej była już tylko politycznym festynem. I kolejną manipulacją Antoniego Macierewicza.

REKLAMA
Kiedy zbliżała się trzecia rocznica tragedii smoleńskiej, katastrofy polskiego Tupolewa, przygotowywałem się do śledzenia jej obchodów, głównie przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości, inaczej – zwolenników teorii zamachu na samolot z 96 osobami. I tak zrobiłem, oglądając transmisje telewizyjne – między innymi nowej stacji Tomasza Sakiewicza i Bronisława Wildsteina, czytając prawicowe portale i, oczywiście, będąc na Krakowskim Przedmieściu.
Ale z czasem zamiast krytycyzmu i dystansu, ogarniała mnie coraz większa żenada, na koniec już tylko wielki smutek. Smutek, że tragedia i ludzkie losy tych wielu wspaniałych ludzi, którzy zginęli o godzinie 8.41 10 kwietnia 2010 roku są dziś elementem takich manipulacji.
Ileż to chamstwa, tak – chamstwa politycznego – trzeba mieć, aby w tak smutnym, ale doniosłym dniu opowiadać nową teorię o trójce pasażerów, którzy niby przeżyli katastrofę? Macierewicz ma „trzy dowody”. Czy zdaje sobie sprawę z tego, jaka to jest manipulacja, jak doskonale może zostać to przyjęte przez nieprzychylnych Polakom Rosjan? Czy zdaje sobie choć odrobinę sprawę z tego co robi? Tak zdaje sobie – on po prostu, od ponad już 20 lat, robi politykę chamstwa, denuncjacji i kłamstw.
Całość dnia rocznicowego na Krakowskim Przedmieściu miała nie charakter podniosły, symboliczny, ważny dla rodzin tragicznie zmarłych, lecz była festynem. Muzyka, wiersze, budowanie napięcia przez wizytą Jarosława Kaczyńskiego i jego quasi faszystowskim przemówieniem – było to coś, co jest czymś w rodzaju marginesu starego komunizmu, lub jeszcze starszego faszyzmu. Antoni Macierewicz, Prawo i Sprawiedliwość, grupy „Gazety Polskiej” tworzą coś, co można porównać z czasami czystego stalinizmu, lub jeszcze wcześniej – niemieckiego faszyzmu. Tylko że finalnie tworzy się z tego intelektualne i moralne getto – i to już widać w zachowaniach, oczach tych ludzi, którzy wczoraj stali na ulicy. To już nie była myśl o tragedii, ani żałoba smoleńska – to była czysta manipulacja.
A potem były jeszcze polityczne marsze z bębnami, „Smoleńsk pomścimy, rząd obalimy”, „Komorowski won do Moskwy. Tusk Schetyna do Berlina” – czysta gra polityczna, za którą stoją ludzie Macierewicza, Kaczyńskiego, „GaPola”. Tylko, że wczoraj to już przelało czarę goryczy, wieli ludzi odzyskuje już na szczęście rozum. W Warszawie miało być ponoć 100.000 ludzi – było ich kilkanaście tysięcy.
Dobrze, że premier i prezydent odsunęli się od tego na bok. Tego wymaga pamięć po tragicznie zmarłych. Tego też wymaga kultura polityczna, kultura społeczna. Tak sobie ludzi mądrzy wyobrażają obchodzenia rocznicy pamięć, w ciszy, skupieniu – w czci. Polityczne zbydlęcenie po drugiej stronie może jednak rosnąć dalej…
Azrael