Kilka, kilkanaście godzin zeznań profesorów polskich i zagranicznych dla polskiej prokuratury wojskowej obnażyło brak wiedzy, doświadczenia, a nawet chęci wyjaśnienia do końca okoliczności katastrofy smoleńskiej polskiego Tu154M.
REKLAMA
To, dla realistów i ludzi trzeźwo myślących jest dowód, że działania członka Prawa i Sprawiedliwości, Antoniego Macierewicza, już od kilku lat są zadaniem czysto politycznym, a nie uczciwą działalnością mającą udowodniać, kto jest odpowiedzialny za katastrofę. To zresztą jest już udowodnione – dwa lata temu, kiedy zakończyła pracę komisja Millera, i jest potwierdzane tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc przez zespół dr Macieja Laska, a także liczne opracowania polskich naukowców. Nie zawsze są one publikowane, ponieważ polscy naukowcy z Wrocławia, Warszawy, Poznania, nie chcą się bawić politycznie, jak to robi Macierewicz. Kiedy jednak wrak polskiego samolotu wróci do Polski – a jak sądzę, decyzja o terminie jego transportu do kraju zostanie podjęta w grudniu tego roku – zostanie zorganizowana ostatnia konferencja naukowa, wyjaśniająca okoliczności katastrofy.
Antoni Macierewicz musiał sobie zdawać sprawę z jakości jego profesorów z Polski i USA. Żaden z nich nie jest specjalistą nie tylko od katastrof, ale również od technik lotniczych. Nawet profesor Binienda swoją wiedzą i doświadczeniem jest marginesem naukowym. Ekspertyzy prezentowane przez komisję Macierewicza, realizowane wirtualnie – żaden z jej specjalistów nie był na miejscu katastrofy – były modyfikowane przez Macierewicza dla celów politycznych. Raz było to uderzenie w drzewo, innym razem dwa wybuchy i brak kontaktu z brzozą pod Smoleńskiem, innym razem znów wybuchy trotylu... Ostatnia konferencją prasowa Antoniego Macierewicza przypominał kiepski kabaret. To smutne, smutne dla rodzin i dla pamięci ofiar tragedii. Niestety, nie dla polityków PiS-u.
Zeznania prokuratorskie, w zapisach których można znaleźć takie perełki, jak słowa "Widziałem wybuch w szopie", "Sklejałem modele samolotów", czy to, że wiedza na temat uszkodzenia Tu154M pod Smoleńskiem wzięła się u jednego z „naukowców” ze względu na to, że latał samolotami rejsowymi i oglądał skrzydła, jednoznacznie określiła kompetencje specjalistów komisji Macierewicza. Należy się dziwić, że szef PAN-u, prof. Michał Kleiber, występuje z pomysłem organizacji konferencji, czy panelu naukowego z tego rodzaju specjalistami. Pomysł iluzoryczny, za przyczyną zeznań „trzech tenorów” smoleńskich gier Macierewicza, właśnie umiera...
Antoni Macierewicz jednak nie zaprzestanie swoich działań politycznych, wspieranych przez Jarosława Kaczyńskiego. Polityczne zabawy, doniesienia do prokuratury, konferencje prasowe, gry z wojskową prokuraturą, czy zespołem dr Laska – metod i możliwości pozostaje dużo. Do czasu, kiedy sprawa zostanie zamknięta. I jest na to sposób, dziwić się można, że do tej pory nie realizowany. To oficjalne i profesjonalne działania rządu i jego instytucji, z Ministerstwem Obrony Narodowej na czele. To dziwne, że ten resort nie zajmuje się od strony organizacyjnej i prawnej tą sprawą. Tupolew był jednostką wojskową, samolot pilotowany był przez oficera WP. Czas podjąć sensowne działania, mające na celu zakończenie tej politycznej hucpy. To też jest dobro pamięci o 96 ofiarach katastrofy smoleńskiej.
Azrael
