Jeden z kadrów "Wałęsa. Człowiek z nadziei"
Jeden z kadrów "Wałęsa. Człowiek z nadziei" ITI Cinema

Po piątkowym seansie „Wałęsa. Człowiek z nadziei” uświadomiłem sobie parę rzeczy. Po pierwsze. W latach 80-tych wszyscy jarali na potęgę. Ale to tak, jakby zapalali jednego fajka od drugiego. Po drugie. Kapele punkowe zdecydowanie miały o czym grać w tamtych czasach. Nie, żeby teraz nie miały o czym mówić, ale wtedy wyjątkowo miały używanie. No i po trzecie. Gdyby nie Solidarność, tego tekstu pewnie nie mógłbym napisać. A na zawsze, twarzą Solidarności będzie dla mnie Lech Wałęsa.

REKLAMA
Mój świętej pamięci dziadek, większość swego życia przeżył pod butem komunizmu. Ale, jako prosty człowiek wiedział o demokracji, więcej niż niejeden młody człowiek. Gdy się go kiedyś zapytałem na kogo będzie głosował w wyborach, to odpowiedział: „to moja sprawa. Wybory są tajne.” Rozumiał demokrację.
Dla mnie demokracja jest oczywista jak to, że w lato jest ciepło, a w zimie pada śnieg. Że wybory są wolne i powszechne, wiem praktycznie od dziecka. Choć urodziłem się jeszcze w czasach komunistycznych to dorastałem już w całkowicie wolnej Polsce. Ja mam demokrację we krwi. A wszystko dzięki Lechowi Wałęsie i Solidarności.
Wałęsa jest osobą której nigdy nie poznałem osobiście, ale co znaczyła jego postać wiem od dziadków (no bo przecież, nie z naszej genialnej oświaty). Z wieloma rzeczami się z nim zgadzam, z jeszcze większą ilością poglądów się nie zgadzam. Ale to nie jest powód, aby zapominać o jego historii, bo to tak naprawdę, historia nas wszystkich. Czy współpracował z SB? Czy był Bolkiem? Jakie ma to znaczenie w wolnym kraju? Jak dla mnie – mógłbym współpracować i samym diabłem, żeby dokonać tego czego nikt przed nim nie dokonał.
To jemu przypisuję moją wolność. Jemu i Solidarności. Wszystkim ludziom, którzy w tamtych trudnych i niepojętych dla mnie czasów, stawali przeciwko władzy. I udało im się. Więc zamiast pluć na Solidarność i Lecha Wałęsę, powinniśmy przerobić to na nasze dobra narodowe. Znane na świecie i kojarzące się tam wyjątkowo dobrze. I cieszyć się wolnością dalej. Walczyć każdego dnia o lepsze miejsce do życia na własnym podwórku, w miejscu pracy i na ulicy. Wolność już jest, teraz już tylko zostało dobrze zarządzać. Nie pomogą tu wieczne lustracje, wyciąganie brudów i narzekactwo. Trzeba po prostu brać się do pracy.
I właśnie to wszystko przypomniał mi ten film. Warto go było obejrzeć chociażby dla tego. I dla poczucia dumy. Że mamy coś z czego możemy być naprawdę dumni. I choć, życie w tym kraju to nie bajka… to do nas należy co będzie dalej. Od nas. Nie od „centrali”. A czy to dobry film? Nie wiem. Nie jestem krytykiem filmowym. Zainteresowani, powinni go po prostu obejrzeć i wyrobić sobie zdanie na jego temat. Dla mnie to dobre budowanie marki Polski i naszych sukcesów.
Jeżeli moje słowa, jakimś cudem czyta Lech Wałęsa. To pragnę przekazać, iż bardzo pozdrawiam. I cieszę się, że mogę pisać co mi się podoba i nie mieć obawy przed aresztowaniem ze względu na przekonania. Dla mnie ten film to przede wszystkim przypomnienie wolności, której nie miał mój dziadek przez większość życia. I którą uzyskał właśnie dzięki takim ludziom jak Lech Wałęsa.