Brakuje ci motywacji do biegania? Sprawdź trzy rady, dzięki którym zaczniesz trenować jak szalony
Brakuje ci motywacji do biegania? Sprawdź trzy rady, dzięki którym zaczniesz trenować jak szalony maratonczyk.pl

W kółko słyszę, że ktoś chciałby biegać, ale brakuje mu motywacji. Zaczyna z wielką pompą, pobiega dwa tygodnie i już zaczyna się zastanawiać, za ile puści na Allegro prawie nowe buty. Znalazłem trzy sposoby, aby tak się nie stało.

REKLAMA

Rada nr 1 – Wystartuj w zawodach


Gdy gram w squasha, od czasu do czasu przychodzi moment, w którym pada hasło: "ok, to teraz parę wolnych". Co to oznacza w praktyce? "Teraz nie musimy się starać, bo przecież i tak nie gramy na punkty". Efekt? Gry właściwie nie ma, każdy stoi w miejscu a większość czasu zajmuje nam chodzenie po piłkę. Tak samo jest z bieganiem.
W ostatnią niedzielę wziąłem udział w pierwszych zawodach, od początku moich treningów. Pomyślałem sobie, że dystans RUNbertów, czyli 5 kilometrów, to pikuś, bo dłuższą trasę przemierzamy na treningach. Naiwny... Na starcie było ponad 300 innych zawodników, wtedy poczułem nagły przypływ adrenaliny. Szybko zrozumiałem, że 5 km o 11.00 w słońcu będzie hardcorem dla początkującego biegacza.
Pamiętałem cały czas słowa trenera, aby nie wystartować zbyt ostro, bo to będzie oznaczało koniec. Pierwsze trzy-pięć minut biegłem zatem umiarkowanie szybko. Przyjąłem jednak zasadę, aby nie biec wolniej niż najbliższa osoba przede mną. Jednym słowem zacząłem wyprzedzać i robiłem to aż do samego końca. Już przy trzecim kilometrze byłem zlany potem, ale adrenalina niosła mnie do przodu. Strategia przyniosła efekt.
logo
Na mecie można pozwolić sobie na kromkę chleba ze smalcem!

Udało mi się zakończyć bieg z czasem 23:00, co zdecydowanie przekroczyło moje oczekiwania. Udowodniłem sobie, że zaledwie po dwóch miesiącach treningów jestem w stanie ściągać się z innymi biegaczami i czuć prawdziwą, sportową rywalizację. Poczułem jeszcze coś - głód kolejnych wyzwań, dlatego już w najbliższą niedzielę wystartuję w kolejnych zawodach, a do tej pory będę dalej trenował i trzymał dietę.

Rada nr 2 – Zobacz film: "Zrozumieć grubasa"


Kilka tygodni temu poszedłem do znajomych na grilla – pomimo przepisanej mi diety i treningów. Zrobiłem sobie klasyczny "dzień dziecka", w którym można pozwolić sobie na wszystko. Następnego dnia rano znajomi pokazali mi genialny film "Zrozumieć grubasa".
To historia Paula Jamesa, sportowca, trenera osobistego i modela bielizny. Bohater dokumentu nie był w stanie zrozumieć swoich klientów, którzy pomimo otyłości nie są w stanie wytrzymać treningowego reżimu i zrezygnować z obżarstwa. Aby wiedzieć co czują, postanowił sam zamienić się w grubasa i zwiększyć masę swojego ciała o 50 procent.
logo
Kadry z filmu "Zrozumieć grubasa"

Pierwsza część filmu pokazuje, w jaki sposób sportowiec doprowadza swoje ciało do ruiny. Druga część to ilustracja krętej drogi do odzyskania formy. Jest ona na tyle trudna i efektywna, że wprawia w zdumienie.
Ten film pokazał mi, jak silną można mieć wolę i kontrolę nad własnym ciałem. Pokazał też, jak ogromne postępy można zrobić w zaledwie pół roku. Pomyślałem sobie wtedy o swojej mozolnej walce z tłuszczem na brzuchu i radości z każdego kilograma mniej. Po tym filmie ostatecznie odstawiłem wszelkie smakołyki, dieta stała się dietą, a treningi treningami. Polecam.
logo

Rada nr 3. – Obejrzyj swoje zdjęcia sprzed lat


Ostatnią radą, która bezwzględnie pomaga mi utrzymać reżim treningowy, są wspomnienia sprzed lat. Ale nie te, które mam w głowie, tylko te które pojawiają się dopiero po zobaczenia zdjęć sprzed zaledwie siedmiu lat. Nie miałem na sobie grama tłuszczu, byłem w miarę umięśniony dzięki regularnym wizytom na basenie, i co najważniejsze, mój brzuch był niemal płaski.
Po zobaczeniu siebie w "lepszej wersji" wstałem sprzed komputera, podszedłem do lustra i spojrzałem, kim jestem dziś. Zobaczyłem zbliżającego się do trzydziestki gościa, który chyba ma zamiar wpisać się w typowo polski trend pana z brzuszkiem. Powiedziałem głośne "nie".
Moim planem nie jest jeszcze pokonanie maratonu. Do niego daleka droga, wiele wyrzeczeń i mniejszych zawodów. Ale plan na najbliższe miesiące jest jeden. Znów wyglądać jak osoba, której nie jest obojętne jak wygląda, to w jakiej jest kondycji i która zwraca uwagę na to, co je. Bo jeśli nie potrafimy zadbać o samych siebie, jaki sygnał dajemy o swoim charakterze?
Krzysztof Majak