Polska została przełamana na pół, a Polacy błądzą w poszukiwaniu tożsamości narodowej. Kiedyś łączył nas Papież Polak, dziś dzieli Smoleńsk. To wszystko za sprawą garstki ludzi, którzy prawdziwe wartości rozmienili na drobne.
REKLAMA
Trzy lata temu, w ciepły kwietniowy weekend byłem na targach w Weronie. To tam dobiegła mnie wiadomość o wypadku prezydenckiego tupolewa. Tak jak wielu rodaków byłem wstrząśnięty, bo informacja o śmierci niemal setki osób zawsze jest przejmująca. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie miało dla mnie znaczenia kto był na tej feralnej liście, jakie znane nazwiska. Mogły to być bezimienne osoby, byłbym prawdopodobnie tak samo poruszony. Pomyślałem o rodzinach ofiar, o mojej rodzinie, o tym jakie mam szczęście, że mimo iż spędzam w samolocie setki godzin, to zawsze spełnia się lotnicze życzenie: „tyle samo lądowań ile startów”… ale wypadki się zdarzają jak widać. Takie miałem rozważania na ten temat, że los nie wybiera. Refleksje zakłóciły liczne spekulacje, którym nie było końca. Brzoza, trotyl, zamach, sztuczna mgła! etc. Macierewicz- rycerz w lśniącej zbroi, obrońca PRAWDY, próbował przekonać opinię publiczną, że los nie miał z tym nic wspólnego, że nie zawinił czynnik ludzki, pogoda, niesprawne lotnisko, że wypadek w istocie wypadkiem nie był, że to nie był splot nieszczęśliwych zdarzeń, a misternie zaplanowany spisek Rosji, Putina, Tuska... Myślałem, że to urojenia garstki osób pod dowództwem obłąkanego z bólu prezesa. Myślałem, że to minie, ale myliłem się.
Przeszło trzy lata po katastrofie spekulacjom nie ma końca, a rząd wydaje się być bezsilny, bo przecież walczyć z czymś takim to jak wchodzić w polemikę z rozpieszczonym i rozwścieczonym dzieckiem. Niby może boleśnie kopnąć w piszczel, ale oddać nie wypada. Rozumiem to, nie mogę jednak znieść faktu, że moi włoscy znajomi postrzegają Polskę, jako kraj ludzi ciemnych, jako istny zaścianek, gdzie byle polityk może stworzyć teorię, w którą wyborcy uwierzą bezkrytycznie. To takie zawstydzające, że krzykacz zawsze zagłuszy człowieka rozsądnego. W konsekwencji, głos tych krzyczących zwykle jest donioślejszy także poza naszym krajem. Czyż nie warto jednak czasem wsłuchać się w cichy głos prawdy i rozsądku, który pobrzmiewa gdzieś w tle? Pocieszające jest to co zwykł mawiać J.I. Sztaudynger: „Najgłośniejsze hurra w orła nie zmieni knura...”.
Leży mi na sercu dobro naszego kraju i jego wizerunek. Mam nadzieję, że takie działania, szopki, insynuacje nie będą w stanie na długo zagrozić naszej reputacji, jednak niepokoi mnie fakt, że obcokrajowcy coraz rzadziej reagują optymistycznym: „ Polska- Papa Wojtyla, Boniek, Walesa”, a niestety coraz częściej przytaczają zasłyszane fakty o Smoleńsku. Nie są rzadkością, sformułowania typu „Rosjanie zrobili na was zamach” itd. To zatrważające, że garstka oszołomów, karierowiczów chce zrobić na tej tragedii karierę, przy okazji depcząc historyczny dorobek wielkich nazwisk. Nie zgadzam się na to, żeby dawno zapomniane polityczne cienie wyłaniające się z niebytu niszczyły to, z czego każdy Polak jest dumny. Nie zgadzam się na to, żeby za ich sprawą moi zagraniczni znajomi i kontrahenci zaczęli utożsamiać Polskę i Polaków ze Smoleńskiem, zamiast z Papieżem.
Przez takich ludzi, żądnych władzy, głodnych zemsty Polska została przełamana na pół, a Polacy błądzą w poszukiwaniu tożsamości narodowej. Przez tą garstkę ludzi, którzy prawdziwe wartości rozmienili na drobne, przestał nas łączyć Papież Polak, a zaczął dzielić Smoleńsk. To przez nich, walczących w imię „prawdziwszej prawdy”, świat przestaje nas traktować poważnie… Trudno żyć w takiej atmosferze, każdy z nas chciałby zapewne skierować swoje myśli na inne sprawy, ale wydaje się to niemożliwe. Nie sprzyjają temu coraz to nowe sensacje. Ostatnio Macierewicz posunął się nawet do wskrzeszenia trzech ofiar wypadku!
Trzy lata po katastrofie, znów byłem na targach w Weronie, uciekłem od zgiełku, degustowałem wino, cieszyłem się słońcem, smakiem, życiem. I znów właściciele winnic pytali mnie głównie o wydarzenia w kraju i o Smoleńsk. Odnoszę przykre wrażenie, że przez te trzy lata świat zapomniał o Polsce jako takiej, a utożsamia ją już wyłącznie ze Smoleńskiem. Staliśmy się zakładnikami tamtych wydarzeń. Jan Paweł II, Boniek, Wałęsa i wiele innych osobistości - wizytówek naszego kraju, zostało po prostu wymazanych ze zbiorowej pamięci międzynarodowej.
I mimo upływu tych ponad trzech lat zamiast delektować się smakiem wybornych, włoskich win, znów czułem niesmak…
I mimo upływu tych ponad trzech lat zamiast delektować się smakiem wybornych, włoskich win, znów czułem niesmak…
