Podobno Polak-już nie katolik. Życie jednak nie znosi próżni. W miejsce jednej religii zaraz wstępuje nowa. Dzisiaj ludzi obchodzi Religia Polska (o ironio, "RP") i to wszystko, co z nią związane. Oto moja próba zdefiniowania jej dziesięciu przykazań
REKLAMA
Gdybym stanął w Hali Głównej Dworca Centralnego w Warszawie i zaczął recytować fragmenty Biblii, nikt by specjalnie nie zwrócił na mnie uwagi. To znaczy może zostałbym dostrzeżony, może ktoś by na mnie spojrzał z politowaniem, ale nikt by się nie zatrzymał, żeby posłuchać, nikt by się ze mną w dyskusję na temat cytowanego fragmentu Pisma nie wdał. Zostałbym zignorowany, pominięty, zepchnięty na bok ważniejszych wydarzeń.
Gdybm natomiast stanął w Hali Głównej Dworca Centralengo w Warszawie i powiedział coś w stylu "dwa wybuchy były, ale nie w Smoleńsku, tylko w Bostonie," albo "czytam tylko Gazetę Wyborczą," zostałbym pewnie zlinczowany na miejscu. W Hali Głównej Dworca Centralengo w Warszawie. W centrum miasta. W centrum Polski. W centrum Europy.
Dlaczego? Ano dlatego, że Biblia mało kogo dziś w Polsce obchodzi. Mało kogo obchodzi Jezus i jego nauczanie.
(Nie mówię, że to dobrze. Mówię, że tak po prostu jest.)
Życie jednak nie znosi próżni. W miejsce jednej religii zaraz wstępuje nowa. Dzisiaj ludzi obchodzi Religia Polska i to wszystko, co z nią związane. Oto moja próba zdefiniowania jej dziesięciu przykazań:
1. Partie polityczne. Polacy nie mogliby żyć bez partii politycznych. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać. Spory partii politycznych pochłaniają nas bez reszty. Bez znaczenia jest to, że są to spory całkowicie jałowe. Potrafią podzielić społeczeństwo, potrafią podzielić członków rodziny. Jedyny konstruktywny spór dotyczący partii politycznych to taki, czy jacyś reprezentaci są narodowi w ogóle potrzebni? Pewnie tak, ale czy muszą organizować się w niewiele różniące się od siebie partie polityczne? Czy musi ich być w Sejmie 460? Dlaczego nie możemy sobie po prostu głosować (przynajmniej nad pewnym sprawami) samodzielnie, przez internet?
2. Gazeta Wyborcza. Jednym z powodów dla których partie polityczne tak bardzo rozgrzewają umysły Polaków są media. To media wciąż piszą o polityce. Wśród mediów w Polsce po 1989 roku najważniejsza była Gazeta Wyborcza (czy jak chcą niektórzy "wybiórcza"). Trudno się nie zgodzić z tym, że pozostawała ona przez lata medium wypłwowym, nawet bardzo. Kształtowała poglądy całego pokolenia Polaków. Ale skąd się biorą emocje z nią związane? Że kłamie? Że mówi prawdę? Kto to wie? Jakie to ma znaczenie? Odpuśćcie sobie. I napijcie się wódki.
3. Wódka. Albo nie, nie pijcie. Polak musi pić wódkę. Polska wódka jest najlepsza. To kolejne przykazania Religii Polskiej. Polak musi mieć mocny łeb. Jest genetycznie do chlania wódy przystosowany. Co za bzdura... Nie lubię pić wódki, w ogóle nie lubię pić. Co się kłóci z reputacją Polaka za granicą...
4. Co o nas myślą za granicą. Cokolwiek robimy, cokolwiek się w kraju wydarzy, to jedna z pierwszych obaw, jaka się pojawia to właśnie "co o nas pomyślą za granicą?" Czy pomyślą, że jesteśmy nieudacznikami, że nie potrafimy pić, zorganizować piłkarskich mistrzostw, że mieliśmy braci bliźniaków za premeira i prezydenta, że mamy transseksualistę w Sejmie...co sobie pomyślą? A co za różnica, co sobie pomyślą? I tak nie mamy na to wpływu. Róbmy to, co uważamy za słuszne, bez względu na to, jak na nas patrzą z Paryża czy Berlina. (Bo jakby nie patrzyli to i taki zobaczą tylko Wałęsę i JP II.)
5. Lech Wałęsa i Jan Paweł II. I dobrze, niech widzą. To byli wybitni Polacy, każdy na swój własny sposób. Jeden i drugi miał swój ważny wkład w historię, nie tylko zresztą Polski, także w historię świata! Zostawcie ich w spokoju, to co JP II mówił, a to co Wałęsa mówi dziś, zostawcie to do oceny historii. Im się należy spokój, i po wsze czasy sława. Nie toczmy o nich sporów w kontekście bieżących wydarzeń.
6. Wojciech Jaruzelski. O Jaruzelskiego też już nie toczmy sporów. O tego starego, schorowanego dziada. To co się stało to się nie odstanie, jak to się mówiło w przedszkolu. Stan Wojenny, tak, jest częścią naszej historii, i trzeba o nim pamiętać, trzeba próbować zrozumieć jego genezę i konsekwencję. Ale Jaruzelskiego też już zostawym historii, lekarzom i boskiej opiece.
7. Smoleńsk. To pewnie przykazanie, które budzi dziś najwięcej emocji. Trzy lata temu na ruskiej ziemi, pod Smoleńskiem, niepodal miejsca kaźni oficerów polskiej armii roku 1940, rozstrzaskał się o pas startowy samolot z prezydentem, delegacją rządową, prezesem banku narodowego, generalicją. Nie przeżył nikt. Ta tragedia dziś rządzi i dzieli. Czas skończyć z tą wojną domową. Pisałem o tym w poprzednim wpisie, trochę bardziej elokwentnie. Nie warto tu znów do tego wracać. Najbardziej jednak szkoda czasu na...
8. Narzekanie. To nie jest może przykazanie, które budzi dziś emocji najwięcej, ale jest ono z pewnością tym, do którego przywiązani jesteśmy najbardziej. Uwielbiamy narzekać! Każda okazja się nada. Nawet Smoleńsk! (Moja znajoma ostanio mówi "ta katastrofa tylko pokazuje, jaka Polska jest beznadziejna". "Sama jesteś beznadziejna" - odpowiedziałem jej zirytowany.) W katalogu polskich narzekań jest też wiele standardów (the all time classics): zima znowu zaskoczyła drogowców, ale w tym kraju zimno i szaro i ponuro, Polska znowu przegrała mecz itd. Przestańmy narzekać i zancznijmy żyć! Idźmy do szkoły.
9. Szkoła. Albo nie idźmy (jak sugerowała wczoraj na swoim blogu Weronika J Lewandowska). Może do podstawoej i zawodowej/liceum tak. I kto tam chce sobie przedłużyć młodość to na uniwersytety. Ale uniwersytety są drogie (drogo kosztują podatników), a poza tym nie gwarantują ani szczęścia ani dobrej pracy. Jedno i drugie można znaleźć a) zakładając zaraz po szkole swój biznes, b) podróżując po świecie, c) tworząc coś (muzykę, książkę itd). itp. Jest nas za dużo wykształconych, a za mało szczęścliwych z pracą. Presja na uniwerystet to kolejne fałszywe przykazanie religii polskiej. I wreszcie numer 10..
10. Zazdrość/zawiść. Weźmy popularny przykład lekarza. Lekarz, to w opinii Polaka jakiś konował, kto mu dał dyplom? złodziej który bierze kasę a nie leczy. Dostał dobrą pracę w szpitalu? Na pewno po znajomości. Kupił nowe auto? Po co mu auto skoro żona go zdradza? Chce założyć prywatną klinikę? "Ten biznes na pewno nie wypali" ,,nie ma szans na pewno zbankrutuje" itd. Brzmi znajomo? No właśnie.
Kocham ten kraj, ale ostatnio mi się wydaje, że obrał on sobie nową religię - Religię Polską, w której przkazaniem jest podniecać się zawsze wtedy, gdy ktoś poruszy jeden z powyższych tematów. Czy warto? Nie warto. Przyszła wiosna, dlatego nowe przykazanie daje dziś Wam, idźcie i cieszcie się tą wiosną!
