Jarosław Kaczyński i Antonii Macierewicz, Trzecia Rocznica Katastrofy Smolenskiej
Jarosław Kaczyński i Antonii Macierewicz, Trzecia Rocznica Katastrofy Smolenskiej Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Jakoś przetrwaliśmy wczorajszy „Najazd na Warszawę”, takiej stylistyki wojennej używali organizatorzy wczorajszych rozlicznych marszów. Toczą wojnę o władzę dla swego szefa. Było w miarę spokojnie, jeśli nie liczyć sensacyjnej wiadomości Antoniego Macierewicza, o trzech żywych osobach, które przetrwały katastrofę. Ma na to podobno trzech świadków. Czy nie czas byłoby ich ujawnić?

REKLAMA
Nie ma naprawdę żadnego organu, który to sprawdzi? Albo A.M. to wymyślił, przyśniło mu się? Może gdy uciekał z cmentarza, po wiadomości o katastrofie, zabrano go do jakiegoś szpitala, kliniki na leczenie? Może mu tam coś wstrzyknęli? Albo ktoś naopowiadał mu krew w żyłach mrożących historii, za parę złotych? Taki proces, to mogłaby być farsa, gdyby nie bliscy ofiar, ci którzy pragną wyciszenia nad trumnami. Są jednak inni, „smoleńscy celebryci”, obnoszą grottgerowskie smutactwo, jak nazywał nasze zamiłowanie do martyrologii Stefan Kisielewski. Niektórzy pływają w tym trupim sosie, czując się jak ryby w czystej wodzie.
Piszę o tym z prywatnym smutkiem, bo wspominam kilka znajomych osób, wciąż zadając sobie pytanie, po co tam pojechały? O jednej wiem. Z obowiązku. Bo prezydentowi się nie odmawia. Bo była wzniosła okazja. Brakuje mi ich, trudno sobie wyobrazić, co czują mężowie, dzieci, gdy słyszą o kolejnej sensacji Macierewicza. Zresztą wiem, bo spotykam się czasami z ich najbliższymi. Obchodzą swoją rocznicę. Nie chcą uczestniczyć w wojnie PiS- u z każdym, kto odrzuca SF Macierewicza.
Wczoraj widziałam migawkę ze spotkania Macierewicza z jakimiś ekspertami. Kamera najpierw pokazała marsowe, zatroskane w najwyższym stopniu oblicza, a potem śmiechy, zadowolona gęba Antoniego. Jasne, że jest szczęśliwy. Dziwię się prezesowi, który stracił brata, jak może siedzieć obok, jak może to wytrzymywać? Była taka konferencja prasowa, na której prezes sam z siebie też mówił o zamordowaniu. Obok siedział Macierewicz, z przymkniętymi oczami, z lubością, wręcz z rozkoszą kiwał głową. Cóż polityka nie jest dla wrażliwych. Wystarczy spojrzeć na Oleksego i stojącego obok Leszka Millera. Miller też z rozkoszą kiwał głową, gdy złamany Józef odszczekiwał to co mówił na temat zaproszenia Wałęsy. Mam wrażenie, że Miller przywołał Oleksego do porządku i zmusił do posłuszeństwa. Szantażem? Może ma na niego jakiegoś haka, zagroził, że ujawni… Może tak, może nie. W każdym razie, wyglądało jakby Miller trzymał z tyłu, za plecami Oleksego, rękę na cynglu. No, Józiu, mów czego się nauczyłeś, recytuj… Nie wiem czy komukolwiek o takie zjednoczenie lewicy chodzi. Wyrzucony Kalisz jest w lepszej sytuacji.
PiS chce ciągłego drążenia katastrofy, nie przyjmuje wyjaśnień, faktów. Ma swoje, które jak sądzą działacze, doprowadzą ich do władzy. Mylą się, bo od stwierdzenia, że to Rosjanie znów nas zgnoili, miejsc pracy nie przybędzie. Kaczyński wojny Rosji i tak nie wypowie, nawet jeśli dojdzie do władzy, to wraku nie sprowadzi. Chyba jednak nawet funkcyjni PiS -u czują smród, bo na twarzy Hoffmana można było dostrzec wyraz obrzydzenia. Trudno to ukryć. Nie mogą przecież, jeśli mają trochę inteligencji, a niektórzy mają, uważać tego za prawdę. To cynizm w najwyższym stopniu. Może Macierewicz ze swoją nieodgadnioną psychiką, wierzy w to co ogłasza. Reszta chyba nie. Analizują to w kwestii opłacalności. Stąd nakręcanie katastrofy jak elektronicznej zabawki. Trzeba czekać aż się wykręci.
Uważam, że strona rządowa też dała wielką plamę. Wyjaśnień bardzo brakowało. Od początku uważałam, że powinno się odpowiadać na każde wystąpienie Macierewicza. Konferencja za konferencję. Na fakt ze strony Antoniego, fakt ze strony komisji rządowej, na lewego eksperta, wystąpienie kompetentnych ekspertów. Jest ich sporo, teraz są widoczni. Dziwiłam się, gdzie jest w tej sprawie rząd? Kompletne olanie zemściło się strasznie. Czy politycy PO liczyli na to, że ludzie na dadzą się ogłupić. Część się nie dała. Inni tak. Jest i takie wyjaśnienie, że Tusk z frakcją Gowina grali na POPiS! I dlatego nie chcieli drażnić PiS-u. Nie, to chyba niemożliwe, chociaż w polityce nie takie rzeczy się zdarzały. Teraz dopiero przyszło opamiętanie, powołano komisję Laska do kontaktów z mediami w celu wyjaśnienia itd. To już nie musztarda po obiedzie, ale po kolacji, może się jednak przyda, może został jeszcze kawałek kiełbasy.