Robi się groźnie. Sto razy, cynicznie powtarzany fałsz staje się powoli faktem. To stara goebbelsowska prawda, wykorzystywana w polityce. Wydaje się, że nikogo nie obchodzi, jaki będzie wynik badań katastrofy smoleńskiej. Zamach nie zamach, trzy osoby przeżyły, a może pięć? Gdzie teraz są? Kogo wobec tego pochowano w trumnach? Ludzie wzruszają ramionami. Wzruszamy ramionami. My tak, ale nie oni. Mogą bezkarnie głosić teorie o zamachu, mordercach, o trzech ocalałych osobach. Gdy nikt tego nie prostuje, brednie przynoszą efekty. Już wierzy 30%, a gdyby PiS rządził i zastosował terror, oficjalnie wierzyliby wszyscy.

REKLAMA
logo
Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Pisarz Janusz Głowacki, udzielił wywiadu na temat ludu smoleńskiego. Wywiad, jak to u Janusza, był przewrotny, zabawny. Smoleński temat naprawdę nadaje się na film, nie taki jak widzieliśmy. Inny. Juliusz Machulski mówił w wywiadzie ostrzej niż Głowacki, jednak Machulski nie poszedł 10 kwietnia pod krzyż. A Głowacki poszedł. Był ciekaw. Pisarze są ciekawi. Ja też jestem ciekawa, ale tam bym nie poszła. To nie moje towarzystwo.
A tak naprawdę człowiek, który ma inny pogląd, nie wierzy w zamach, a jest rozpoznawalny, nie powinien tam się pokazywać. Powinien się bać. Towarzystwo smoleńskie zawłaszczyło to miejsce. Otóż Głowacki poszedł i spotkało go coś, czego się nie spodziewał. Nienawiść w zenicie, grupa pod przewodnictwem jednego krzykacza chciała go zlinczować. Na szczęście jest dużym mężczyzną, był wyższy o dwie głowy od tego, kto, jak mówi, chciał mu wpier… Udało mu się odejść. Poszły za nim okrzyki, wiemy gdzie mieszkasz, znajdziemy cię! Mówiłam mu, że gdyby był niskiego wzrostu, skopaliby go.
A teraz uwaga! To towarzystwo rozbestwiło się tak dlatego, że się im na to pozwala. Każdy mecz, każdy marsz jest pilnowany przez policję, są policjanci w cywilu. Tam nie było nikogo! Bo tam rzekomo panuje atmosfera modlitewna. To ich miejsce. Po co tam poszedłeś? Pytałam. Po prostu chciałem to zobaczyć, byłem ciekaw, jestem pisarzem. No to zobaczył. Kiedyś była kontrakcja, ludzie skrzyknęli się na facebooku i pokazali, że są innego zdania. Teraz nie ma nic. Nikogo to nie obchodzi.
Przez trzy lata Platforma olewała teorie Antoniego M. Pewnie liczyła na to, że mądry naród nie może uwierzyć w absurdy. No to się przeliczyła. Chyba też nostalgia za POPiSem miała tu znaczenie. Może jednak do tego dojdzie? Lepiej więc ich nie drażnić. Teraz dopiero powstaje ciało, Lasek i jego ludzie mają wyjaśniać. Teraz, gdy 30% wierzy w możliwość zamachu. Macierewicz ze swymi teoriami jedzie znów do Parlamentu Europejskiego na gościnne występy. Z przyzwoleniem prezesa, który pewnie jak większość PiS-u nie wierzy w zamach, ale nie ma ruchu, bo za Macierewiczem stoi lud smoleński.
Rydzyk lekko się wypiął na to towarzystwo, jest za cwany by popierać teorie o trzech, którzy przeżyli. Został więc tylko Antek. Problem w tym, że to jemu wierzą, a nie Kaczyńskiemu. Już pojawiają się jakieś głosy o „niejasnym”, czyli dla nich jasnym pochodzeniu. Jak Macierewicz się zdenerwuje, jak huknie, gdy ogłosi rewelacje na temat Jarosława, to i na prezesa przyjdzie kolej. Nie będzie mógł się pokazać pod krzyżem, tak jak Głowacki! Tym bardziej, że jest niższy.


Wywiad Agnieszki Kublik z Januszem Głowackim można przeczytać w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej 06.04.2013