Dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek o wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska. Jak argumentował prezes Kaczyński, ów wniosek "jest szansą na zmianę nieporadnego rządu, by nasz kraj mógł się rozwijać i wykorzystywać europejskie możliwości". Ten sam rząd w miniony piątek udowodnił jak bardzo potrafi być skuteczny i potrafi wykorzystać szansę, jaką daje nam członkostwo w Unii Europejskiej.

REKLAMA
Od cynizmu gorsza jest tylko bezmyślność. Jednak w obliczu dziwacznego wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska mam problem. Nie umiem ocenić, z czym mamy w tym przypadku do czynienia. Wprawdzie Jarosław Kaczyński systematycznie przekonuje, że rozumie politykę jako chęć zdobycia władzy, bez względu na koszty. To wskazuje na cynizm. Jednak występowanie z próbą obalenia rządu po tym, jak ten przywozi z Brukseli wynik najlepszy z możliwych, wskazuje jednak na bezmyślność graniczącą z absurdem. Nawet jeśli nowe pokolenie spin-doctorów podsuwa do ucha prezesa kolejne pomysły z serii „nie ważne jak, byleby mówili”, po byłym premierze można się spodziewać, że dostrzeże brak jakiejkolwiek logiki. PiS naraża się nie tylko na śmieszność, ale na izolację. Niby nie powinno mnie to specjalnie zajmować, ale jedno jest w tej historii zagadką. Skąd niewątpliwie doświadczony i inteligentny profesor Gliński czerpie siłę, by brać udział w tej grotesce? Nie chce mi się wierzyć, że można znosić tyle drwin i żartów w imię miejsca na listach w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Znam sztuczki pana prezesa i wiem, że w manipulacji ludźmi ma niewątpliwie długą praktykę. Jak kukiełki w jego teatrzyku przemykali Kazimierz Marcinkiewicz, Nelly Rokita, Roman Giertych, śp. Andrzej Lepper i wielu, wielu innych. Większości mi nie żal, bo pycha kroczy przed klęską, a Jarosław Kaczyński skusił ich pięknymi perspektywami, by zaraz potem wyrzucić na śmietnik. Ale takie są koszty polityki i jeśli ktoś z niecierpliwością w imię chwilowej sławy poświęca lata pracy i daje się wykorzystać to już jego problem. Profesora Glińskiego po ludzku mi żal, bo choć wierzę w jego dobre intencje i chęć uczynienia czegoś dobrego, to jednak miał już czas by zorientować się, że jest tylko marionetką, a mądrym ludziom nie wypada trwać w takiej roli.
Mam przeczucie, że prof. Gliński, wkrótce dołączy do wielkiej grupy osób, które poczuły się wykorzystane przez Jarosława Kaczyńskiego. Dopiero wtedy dowiemy się o kulisach i o tym, co naobiecywał panu profesorowi prezes PiS. Obietnice bez pokrycia oraz życie złudnymi i nieuzasadnionymi niczym nadziejami to dla Kaczyńskiego chleb powszedni. Mogę powiedzieć z doświadczenia, że nie wierzę, aby Piotr Gliński trwał na dziwnym stanowisku premiera bez szans na wybór. To nielogiczne, chyba, że prezes coś mu obiecał, np. że są ludzie w sejmie, którzy dają nadzieję na wielki przewrót. Trwanie wiernie przy boku Jarosława Kaczyńskiego bez względu na głupstwa, które ten wygaduje, to droga do zatracenia. Zupełnie niepoważne jest już firmowanie wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska, bo Polska jest i będzie liderem pod względem wykorzystywania funduszy unijnych i tyle. Nie zakrzyczą tego posłowie PiS, którzy budują w mediach świat nierzeczywisty. To się nie uda.
Faktem jest, że bez Europy, i to silnej Europy, Polska jest bez szans rozwojowych. Tylko zaufanie i współpraca z naszymi partnerami z Unii może pozwolić na pokonanie kryzysu. A po takim wyczynie jak ten dzisiejszy, politycy Prawa i Sprawiedliwości skazują się nie tylko na kpiny i śmieszność. Nikt z Europy nie będzie chciał z nimi usiąść do stołu, bo nikt nie będzie miał do nich zaufania. Ten samobójczy krok przyspawa do PiS-u łatkę populistów i awanturników bez żadnego sensownego powodu. Czy wtedy też winę za to zrzucą na Platformę? Nie wiem, bo prawdę mówiąc coraz bardziej jest mi to obojętne. I czuję, że z każdym tygodniem takich jak ja będzie więcej.