Rozsądni ludzie mówią teraz - i co z tego, że właśnie obnażono wielką manipulatorską robotę Macierewicza, jego pożal się Boże ekspertów oraz całego PiS-u. Sekta smoleńska wierzyła w brednie o zamachu bez dowodów, więc dalej będzie wierzyć, a dowody na to, że zamachu nie było, za to była manipulacja nic nie zmienią - sekta opiera się na bezrozumnej, ślepej wierze, a nie na argumentach.

REKLAMA
Trudno odmówić tej opinii racjonalizmu. A jednak trudno też jasno i stanowczo nie stwierdzić, że stało się coś bardzo ważnego. Manipulacyjna działalność Macierewicza została obnażone, jego "eksperci" sami totalnie się ośmieszyli, PiS-owska kampania kłamstw i manipulacji okołosmoleńskich została doszczętnie skompromitowana.
No dobrze, ale skoro sekta chce wierzyć, to niby dlaczego ma teraz przestać wierzyć? I w ogóle dlaczego wszystko to jest jednak bardzo istotne.
Otóż jest to szalenie istotne z dwóch powodów.
Pierwszy dotyczy części zwolenników PO oraz innych partii opozycyjnych.
Drugi dotyczy części, pewnie mniejszej, zwolenników PiS-u.
Ad1. Bardzo wielu Polaków jest rozżalonych rządami PO. Maju ku temu podstawy. W poczuciu rozżalenia wielu, może miliony Polaków, mówi, że ma gdzieś wybory, nie pójdą głosować, bo to nie ma sensu. Naprawdę nie ma? Wszyscy ci ludzie, przy całym szacunku dla ich odczuć, muszą jednak zrozumieć, że nie idąc głosować w praktyce oddają swój głos na PiS, bo niska frekwencja jest dokładnie tym co PIS uznaje za trampolinę do władzy. Otóż ludzie, którzy przez lata ordynarnie okłamywali naród, ludzie, którzy mieli w głębokim poważaniu uczucia krewnych ofiar, ludzie, którzy zbijali kapitał na wielkiej tragedii, ludzie, którzy rzucali najcięższe oskarżenia pod adresem demokratycznie wybranych przywódców narodu, którzy pokazali, że w dążeniu do władzy nie mają żadnych zahamowań, żadnych oporów, żadnych hamulców, otóż ci ludzie władzy w Polsce nie powinni sprawować nigdy. Są po prostu dla Polski i Polaków oczywistym zagrożeniem.
Ad2. Nie wszyscy wyborcy PiS-u to ludzie, którzy kupią wszystko, uwierzą w każde kłamstwo, dadzą się uwieść każdej demagogii. Są i tacy, którzy z pewną ideą, stojącą u zarania tej partii, ideą silnego, uczciwego państwa, po prostu sympatyzują, a przez lata zachowali złudzenia, że rzecznikiem tej idei jest właśnie PIS. Byli jednocześnie otwarci na to co widzieli i słyszeli. Odwracali się od prezesa, gdy insynuował na temat kanclerz Merkel, odwracali się od PiS-u, gdy Macierewicz bredził, że 10 kwietnia 2010 roku wypowiedziano Polsce wojnę, gdy Kaczyński majaczył, że nie ma już wątpliwości, że zamach był. Także teraz muszą oni dojść do wniosku, że cynicznie ich przez lata oszukiwano. Powinni tę lekcję dobrze, bardzo dobrze zapamiętać. To oni są PiS-owską "górką", to oni zdecydują w praktyce czy PiS będzie miało szansę na rządy w Polsce czy nie. Dostali właśnie niezwykle cenną lekcję.
Oczywiście powstaje pytanie dlaczego trwało to tak długo. Dlaczego wcześniej nie ujawniono bezbrzeżnej niekompetencji "ekspertów" Macierewicza, dlaczego wcześniej nie pokazano skali oszustw, manipulacji, insynuacji i oszczerstw.
Zgoda, późno, bardzo późno, za późno to nastąpiło, ale lepiej teraz niż później. Albo nigdy.
Skala tego największego kłamstwa w historii III RP była zupełnie niezwykła. Teraz kłamstwo okazało się jednak wyłącznie kłamstwem. Mamy to czarno na białym. Tej winie powinna towarzyszyć kara. Nie wymierzy jej żaden sąd, poza sądem opinii publicznej. A ta wymierzana jest przy wyborczych urnach.