Współczuję Michałowi Tuskowi. Nie może liczyć na kolegów z Wyborczej, którzy właśnie odcięli się od niego w specjalnym oświadczeniu. Nie może liczyć na byłego pracodawcę, bo Marcin Plichta walcząc o życie, ciągnie go na dno. Nie może liczyć nawet na ojca, bo Donald Tusk wyraźnie nie chce, by kłopoty syna stały się kłopotami jego. Michał Tusk przekonuje się jak okrutna i bezwzględna jest polityka. Na tym ringu dostaje okrutne lanie.
REKLAMA
Jeśli jest zaskoczony, to jestem zdziwiony. Natura polityki i mediów jest dobrze znana. Wczoraj obejrzałem bardzo stary (i słaby) film "Prezydent - Miłość w Białym Domu", w którym Michael Douglas jako prezydent, zdradza Annette Bening, by wygrać ważną przed wyborami ustawę. Takie historie są nie tylko w B-klasowych amerykańskich filmach.
Donald Tusk nie jest pierwszym politykiem, który wybiera politykę, ponad rodzinę. Przypuszczam, że Michał Tusk jest zaskoczony odkryciem nieznanej dla siebie twarzy ojca. Pewnie stąd jego zgorzknienie w rozmowie z Michałem Majewskim i Sylwestrem Latkowskim. Mam na myśli ten fragment, w którym przyznaje, że wszystko mu jedno czy rządzi PiS czy Platforma. Pewnie liczył na wsparcie, a dostał chłodną obojętność. Ojciec nie może się angażować w kłopoty syna, bo to prosta droga do poważnych kłopotów w Sejmie. Ojciec ma odpowiedzialność za partię i państwo. Syn musi radzić sobie ze sobą i swoją rodziną.
Sprawa nie wygląda dla Michała Tuska dobrze. Człowiek który podpisał umowę na PR powinien na PR się lepiej znać. Zwłaszcza tym kryzysowym. Pomiędzy jego pierwszym a ostatnim wywiadem jest kilka różnic, kilka faktów zastanawia, kilka oskarżeń wisi w powietrzu. Być może syn premiera naruszył dziennikarskie zasady w Gazecie Wyborczej. Być może w jakiś sposób naraził na szkodę interesy portu lotniczego w Gdańsku. Dla przypomnienia jednak. Pieniędzy klientom Amber Gold nie wypłaca wielokrotnie skazany Marcin Plichta, a nie Michał Tusk. OLT Express położyli Marcin Plichta i Jarosław Frankowski, a nie Michał Tusk.
Nie zgadzam się z naczelnym Wprost Michałem Koboską, który pisze w felietonie, że "sprawa robi się bardzo poważna". Mam z jego tekstem kilka problemów. Pierwszy jest taki, że prezes Wprost Michał Lisiecki nazwał kilka dni temu krytykowanie Amber Gold "medialną nagonką" i kazał pasażerom OLT Express stać murem za firmą. Mam nadzieję, że w redakcji Wprost jest gruby mur między prezesem Lisieckim a naczelnym Koboską.
Nie widzę powodów, by sprawę Michała Tuska i OLT nazywać "bardzo poważną". Nawet jeśli Tusk złamał dziennikarską etykę, jeśli naraził na straty gdański port lotniczy, to nie ma dowodu, że pomógł mu w tym jakiś urzędnik publiczny. Nie ma dowodu, że osłaniał go ojciec. Nie ma dowodu na żadne wymierne straty podatnika. A mnie, jako podatnika, to właśnie interesuje. Nawet jeśli Tusk rzeczywiście zachował się "jak debil" (jak prosi by o nim pisać), to robienie z tego Art B, Bezpiecznej Kasy Oszczędności Grobelnego, albo kolejnej afery mięsnej, jest grubą przesadą. Tusk nie ukradł publicznych pieniędzy. A przynajmniej nic o tym nie wiemy. Nic nie wiemy także o tym, by wykorzystał kontakty ojca, znajomości ojca, autorytet ojca. Nic nie wiemy o tym, by ojciec takie kontakty mu umożliwiał.
Pisanie o synu premiera jest bardzo barwne. Pewnie dlatego redaktor Kobosko we Wprost podkręca napięcie. Nazywa sytuację "bardzo niepokojącą" i przekonuje, że "w dobrze funkcjonującym państwie taka historia jak Michała Tuska nie miałaby miejsca. Służby odpowiedzialne za ochronę państwa nie pozwoliłyby na to, by syn premiera związał się z firmą o - mówiąc oględnie - niejasnej proweniencji".
Mam inne zdanie. Syn premiera jest wolnym człowiekiem, nie korzysta z ochrony BOR i nie ma dowodu że złamał prawo. Dlaczego więc tajne służby miałyby monitorować co robi? Czy ABW ma chodzić za Kasią Tusk, by upewnić się, że nie kradnie ciuchów do swoich stylizacji? Nie wiem, jakie państwo jest według redaktora Koboski "dobrze funkcjonujące". Zakładam że na przykład Wielka Brytania, skoro redaktor cytował w jednym ze swoich tekstów Margaret Thatcher. Otóż jak powszechnie wiadomo syn "Żelaznej Damy" był znanym playboyem, aferzystą i więźniem skazanym za próbę zamachu stanu w Gwinei Równikowej.
Michał Tusk rzeczywiście zachował się "jak debil". Pogubił się w tym wszystkim. Zapomniał, że polityka jest wielką pałą, która da ci w łeb, gdy tylko się zagapisz. Myślał, że jest osobą prywatną. Zapomniał, albo nie wiedział, że jest bokserem na ringu. Przegapił gong i dostaje boleśnie w twarz dzień po dniu.
