W Amazonie jest wiele książek napisanych jakby specjalnie dla Michała Figurskiego. A więc wszystkie te dotyczące PR-u w kryzysowych sytuacjach. Wszystkie z radami, jak po wielkim życiowym upadku wspiąć się ponownie na szczyt (tu polecam autorów amerykańskich). I wreszcie te dodające wiary z półki Religia i duchowość. Ja chciałbym Michałowi Figurskiemu polecić książkę inną. Nie ma jej ani na Amazonie ani w żadnej innej księgarni (jeszcze nie ma). A została napisana, jakby specjalnie dla niego.

REKLAMA
Oto bowiem Izabela Meyza i Witold Szabłowski wydają wreszcie "Nasz mały PRL". Dwójka dziennikarzy przeniosła się w 2011 roku do Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Zamieszkali w wielkiej płycie, zrezygnowali z wszystkich wynalazków współczesności i przez 6 miesięcy starali się żyć tak, jak Polacy w 1981/1982 roku. Tak - łącznie z jedzeniem jak 30 lat temu.
Czytając wywiad Michała Figurskiego w Gazecie Wyborczej pomyślałem dokładnie o tej książce. Gdy Figurski skarży się, że z braku pieniędzy zrezygnował z sushi co tydzień, ja służę radami Meyzy i Szabłowskiego.
Polecam więc za nimi:
1. Pastę z serdelków - z serdelków zdjąć osłonkę, pokroić w plasterki i rozetrzeć z masłem. Dodać szczypiorku, podsmażonej cebuli, musztardy i majonezu.
2. Zupę ziemniaczaną - wywar z kości, 2 kg ziemniaków (na bazarze w Wyszkowie metr ziemniaków sprzedają trzy razy taniej niż w Warszawie), 10 dg słoniny, jedną cebulę, 10 dg mąki.
3. Camembert po polsku - kawałek zgliwiałego (zepsutego) białego sera, łyżeczka masła (lub smalcu), jedno jajo, zioła do wyboru.
4. Sernik z ziemniakami - 2 szklanki mąki, pół szklanki cukru, 1 żółtko, pół kostki margaryny, 2 łyżki śmietany, 1 kg sera, 80 dg ziemniaków, 6 jaj, półtorej szklanki cukru, paczka cukru waniliowego.
5. Cukinia a la ananas - 3 kg cukinii, 1 kg cukru, 2 opakowania cukru waniliowego, 3-4 goździki, 3-4 łyżeczki kwasku cytrynowego, 1,5 litra wody.
Michał Figurski powiedział w wywiadzie dla Gazety Wyborczej głupio. Jego utyskiwanie, że nie stać go na sushi, że zaczął liczyć ile są warte samochody, i że zrezygnował z wczasów za granicą, by wypocząć w Zakopanem są aroganckie nie ze względu, że to mówi, ale jak to mówi. Z tonu bije pewność, że to sushi, to Zakopane, to wszystko należy mu się. Nie dlatego, że coś zrobił, ale dlatego, że kimś jest. Nie należy się. Nie dlatego, że Michał Figurski jest niezdolny, albo leniwy. Zakładam, że jest zdolny i pracowity. Figurski nie należy jednak do żadnej uprzywilejowanej przez Boga lub państwo kasty. Konstytucja gwarantuje równe szanse, a nie sushi.
Nigdy nie oburzał mnie Kuba Wojewódzki, który ogłaszał, że ma furę pieniędzy, śpi na milionach, jeździ najlepszymi brykami, a za reklamy płacą mu walizkami pieniędzy. Amerykański styl nie wstydzenia się sukcesu i majątku odpowiada mi bardziej, niż to polskie piekiełko, gdy komuś powodzi się lepiej niż nam. Ale w tym amerykańskim stylu nie mieści się absolutnie wywiad Figurskiego.
Amerykanin po takiej porażce zakasałby rękawy, jeśli trzeba to pucował buty, albo stanął z mopem w McDonaldsie i odbudowywał fortunę. Polak Figurski natomiast płacze, bo uwierzył, że sushi co tydzień należy mu się tak po prostu.
Bardzo to niedojrzałe jak na 39 letniego mężczyznę. Nie chcę się nad nim więcej znęcać. W komentarzach przeczytałem opinię Marcina:

"Hura, hura!!! Holejny celebryta sie potknal!!! Doje*** mu jeszcze bardziej!!! Hura!!!" - tragedia... Po przeczytaniu paru komentrzy ponizej, cisnie sie na usta jedno - ALE WIOCHA. Typowa polska mentalnosc - jesli komus choc odrobine lepiej sie wiedzie niz nam, to trzeba go nienawidziec i celebrowac kazde jego potkniecie. Czy kiedys to chore spoleczenstwo wyleczy sie z tej glupiej zawisci?


Zostawmy więc Figurskiego i zastanówmy się nad czymś innym. Nie, nie mam na myśli tego, jak to możliwe, że agencja PR, która umówiła Figurskiemu wywiad w Gazecie Wyborczej puściła TAKI wywiad z autoryzacji. Mam na myśli nasze dojrzewanie.
Michał Figurski (ale czy on jeden?) uwierzył, że dobre czasy trwają wiecznie. Że gospodarka będzie tylko rosnąć, że telewizje będą wyłącznie świetnie płacić, że z racji bycia w Unii Europejskiej należy się nam sushi co tydzień i wczasy za granicą. Podróżując przez Polskę jednym ze swoich samochodów Figurski nie zdołał najwyraźniej zaobserwować, że sushi (nie z powodów smakowych) nie jest typowym polskim posiłkiem, a ceny benzyny zajmują umysł Polaka nie tylko wtedy gdy traci wysokopłatną pracę, ale każdego dnia.
Figurski dramatycznie się odkleił od tego jaka jest Polska i jacy są Polacy. Ale czy tylko on. Ty nie?
Radzę potraktować wywiad Figurskiego jako ważne napomnienie, że to dobre co mamy może się skończyć, że warto także oszczędzać, a nie tylko wydawać, że pewne protestanckie cnoty są w czasach kryzysu godne rozważenia, że karierę należy budować na trwałych podstawach. Warto potraktować Michała Figurskiego jako nauczyciela dorosłości. Choć on sam dorosły nie jest.
Moja świętej pamięci babcia Helenka całe życie pamiętała jak podczas niemieckiej okupacji nie miała czym palić w piecu w dramatyczne mrozy. I przez 50 kolejnych lat z tego powodu nie pozwalała spalić olbrzymiej sterty desek, które leżały za jej domem. Zawsze przecież mogła wrócić wojna, mogła przyjść bieda, mogły nadejść mrozy.
W książce "Nasz mały PRL" jedna ze starszych kobiet mówi autorom: - Nie ma się co do luksusu przyzwyczajać, bo zaraz może go nie być.
Rada warta rozważenia w tych czasach. Warto dobrze żyć. Ale czy już możemy dobrego życia żądać?