
Psycholog jest ci niepotrzebny, wystarczy, że porozmawiasz z księdzem – taką alternatywę przedstawiają katoliccy publicyści. I choć rozmowa z księdzem, tak jak rozmowa z jakimkolwiek innym rozsądnym człowiekiem może pomóc, nie zastąpi kontaktu ze specjalistą.
W Polsce spowiedź sprowadza się najczęściej do wymienienia jednym tchem grzechów, odklepania formułek i zadania pokuty. Są jednak księża, którzy ze swoimi wiernymi rozmawiają, starają się pomóc, spojrzeć na wszystko chłodnym okiem. To duża wartość, bo tłumienie w sobie problemów do niczego dobrego nie prowadzi.
Rozmowa nie wystarczy Ale też rozmowa z księdzem to nie remedium na wszystkie bolączki. Co więcej zrównywanie kompetencji księdza i psychologa może okazać się szkodliwe. Bo po co płacić za wizytę w gabinecie, skoro można pogadać w księdzem? Ale katoliccy publicyści coraz częściej namawiają do całkowitego zawierzenia Bogu (czyli księdzu) i zrezygnowania ze specjalistycznej pomocy szkolonych przez pięć lat studiów psychologów.
Autor felietonu (bo trudno to nazwać tekstem naukowym) jest z wykształcenia socjologiem i filozofem, publikuje w całej gamie prawicowych i katolickich czasopism. Przekonuje, że psychologowie są konfrontacyjnie nastawienie do księży, którzy chcą współpracy.
Szkodliwa publicystyka Jednak przegląd katolickich czasopism i stron internetowych pokazuje co innego. Przydatność psychologii jest kwestionowana na każdym kroku, a psychologowie traktowani jako konkurencja dla księży i egzorcystów. – Pojawiły się ostrzeżenia, że w zsekularyzowanym świecie psychologia staje się religią, a psychoterapeuci świeckimi kapłanami" – przekonywał Grzegorz Górny na łamach "Przewodnika Katolickiego".
Grzegorz Górny
Kilka tygodni temu w opublikowanym we Fronda.pl artykule ks. Marek Dziewiecki porównywał psychologów do faryzeuszów, którzy tylko udają ludzi sprawiedliwych.
ks. Marek Dziewiecki
Ksiądz Dziewiecki to guru kościelnej psychologii. Jego książka pt. „Psycholog w konfesjonale” to bestseller katolickich księgarni. Duchowny opisuje w niej, jak wykorzystuje wiedzę psychologiczną w pracy duszpasterskiej. Bo ks. Dziewiecki jest psychologiem, czego nie można powiedzieć o większości jego kolegów. Bo chociaż księża studiują aż sześć lat, to zgłębiają głównie filozofię i teologię.
Egzorcysta nie wystarczy Wbrew samodzielnym inicjatywom niektórych publicystów Kościół jako instytucja zaczyna dostrzegać rolę psychologii. W 2000 roku w Archidiecezji Warszawskiej wprowadzono obowiązkowe konsultacje z psychologiem przed odprawieniem egzorcyzmów. Otwarte pozostaje pytanie, czy wierzący psychoterapeuci potrafią zachować w takich sytuacjach obiektywizm.
– Podczas konsultacji dla księży egzorcystów wiele razy stwierdzałam istnienie czegoś, co przekracza wiedzę psychologiczną i co można przypisać działaniu złych duchów, upadłych aniołów – mówiła w wywiadzie Anna Ostaszewska ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich.
Po linii Kościoła Przekonywała też, że jednym ze dowodów na opętanie, a nie chorobę psychiczną, jest alergiczne reagowanie na symbole religijne i sakramenty. Nie wzięła jednak pod uwagę, że może to być reakcja na traumę z dzieciństwa, na przykład molestowanie. Dlaczego? Bo taka interpretacja byłaby nie w smak Kościołowi.
– Osoba bez przygotowania, bez wykształcenia może być w stanie zauważyć, że coś jest nie tak z członkiem jego rodziny, znajomym – mówi w rozmowie z naTemat dr Konrad Maj, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – To tak jak z chorobą medyczną: widać, że coś się dzieje, ale tylko lekarz jest w stanie stwierdzić co jest nie tak – porównuje.
Różne sposoby leczenia Tę samą analogię można zastosować do leczenia. – W niektórych przypadkach wystarczy ciepła woda z miodem i wygrzanie się pod pierzyną, ale czasami trzeba poważnego leczenia. Tak samo jest w psychologii – wyjaśnia dr Maj. Przypomina przykład Violetty Villas, która miała problemy psychologiczne, ale jej opiekunka nie dopuszczała do niej pomocy, co skończyło się tragicznie.
– Niektórzy szukają pomocy u szarlatanów, wróżek, ludzi, którzy nie mają wiedzy. To niebezpieczne. Do tej grupy trzeba też zaliczyć księży. Oni mogą pomóc jeśli chodzi o wątpliwości dotyczące wiary – mówi psycholog. – Przestrzegam księży przed doradzaniem osobom mającym problemy. Szczególnie jeśli to się sprowadza do tego, żeby się więcej modlić czy powtarzania, że cierpienie uszlachetnia, a słyszałem o wielu takich przypadkach – dodaje dr Maj.
Jedno lekarstwo Tym bardziej, że księża mają najczęściej tę samą receptę na wszystko. – Zbyt często sprowadzają wszystko do spraw religijnych, a nie psychologicznych. Dla nich lekarstwem jest z reguły modlitwa, a to zachowanie bierne, a nie aktywne, zupełnie nieprzydatne jeśli ktoś jest bity w domu albo ma myśli samobójcze. To zbyt mało – mówi psycholog.
– Nie jestem przeciwny zasięganiu pomocy u księży, ale powinni oni pamiętać, że są wyspecjalizowani w czym innym. Nie powinni przejmować odpowiedzialności, tylko pozwolić działać psychologom – wyjaśnia dr Konrad Maj.
W Polsce korzystanie z pomocy psychologa czy psychiatry nadal nie jest popularne. Wielu ludzi traktuje to jako przejaw słabości, a nawet coś, czego trzeba się wstydzić. Także dzięki radosnej publicystyce katolickich dziennikarzy.
