Potomkom wielu z docenionych w ten sposób to się jednak nie podoba. O ile Watykan nie przejmuje się zbytnio mormońskimi chrztami świętych Kościoła Katolickiego, o tyle Żydzi traktują to jako obelgę, świętokradztwo. Szczególnie amerykańscy, którzy mają z mormonami największy problem. Od 1995 roku, gdy podpisali z mormonami umowę o zaniechaniu chrztów ofiar holocaustu wydawało się jednak, że ten "proceder" ustał.Dziwna religia?Najbardziej nietypowe rzeczy, w które wierzą mormoni- Magiczna bielizna
- Chrzest zmarłych
- "Niebiańskie małżeństwa"
- Posiadanie własnej planety
- Poligamia
CZYTAJ WIĘCEJ
Romney szkodzi mormonom, mormoni Romney'owi
Ale o kościele mormonów znowu zrobiło się głośno, gdy jeden z jego członków stał się najpoważniejszym kandydatem do reprezentowania Partii Republikańskiej w walce o fotel prezydenta USA. Zainteresowanie mediów nietypowym wyznaniem Mitta Romney'a sprawiło, że wrócił również temat zamiłowania mormonów do nawracania zmarłych.
I okazało się, że wcale nie zaniechali oni ewangelizowania wśród nieżyjących Żydów. Co więcej, udało im się nawet przyłączyć do ich kościoła rodziców Szymona Wiesenthala - legendarnego tropiciela hitlerowskich zbrodniarzy wojennych. Ochrzcili ich na mormonów ponad dziesięć lat po podpisaniu umowy, w której zobowiązali się takich rzeczy nie czynić.
"The religious issue"
Nie jest nowością, że amerykańskie środowiska żydowskie mają w państwie duże wpływy, szybko więc w mediach rozpętała się więc spora burza. 14 lutego mormoni przeprosili za niedotrzymanie obietnicy. Mleko się jednak rozlało i kościół znowu stracił na wizerunku.
Tak samo, jak ten, który na niego nowe problemy sprowadził. Mormoni w USA to "zaledwie" 6 milionów obywateli. Zbyt mało, by wygrać w tym kraju cokolwiek. A bez wątpienia Mitt Romney właśnie stracił szanse na choćby jeden głos ze strony równie licznych w Stanach Zjednoczonych wyznawców judaizmu. Chrzczenie świętych z pewnością nie przypadnie do gustu też wielu amerykańskim chrześcijanom, którzy wcześniej nie mieli o tym nawet pojęcia.


