
Na ten temat bardzo nie lubimy w Polsce rozmawiać. Okres kobietom kojarzy się ze słabością, złym samopoczuciem, bólem brzucha i głowy, problemami z cerą i smutkiem. Po co więc o tym dyskutować? Może, aby odczarować tabu i potraktować co miesięczną przypadłość jako część naszej kobiecości.
Mówić czy nie mówić? Do dziś pamiętam szkołę podstawową i kolejne dojrzewające koleżanki i przyjaciółki. Część z nich była z powodu miesiączkowania bardzo dumna i popisując się, wyciągały przy wszystkich podpaski Always z plecaków i tornistrów. Ja wówczas byłam dzieckiem, bardzo nie chciałam mieć piersi, bioder, stawać się kobietą, a już co gorsza – krwawić! Nie byłam na to gotowa. Dlatego nigdy nikomu o tym nie opowiadałam, że dostałam, że mam, że tyle a tyle dni i jak obfite jest krwawienie.
Rozmawiać z przyjaciółkami na temat okresu odważyłam się dopiero na studiach. Kiedy byłam już dorosła, nie wstydziłam się swojego ciała i przyzwyczaiłam się do swojej fizjologii.
Izabela Jąderek, seksuolog
I kiedy zaczęłam pracować w trakcie studiów, okazało się, że wiele kobiet lubi rozmawiać o okresie. Nie tylko z przyjaciółkami, ale i kolegami czy partnerami. Że mówią o złym samopoczuciu, o bólach. Nie przepracowują się, tylko leżą. Biorą tabletki przeciwbólowe, zwalniają się z pracy z powodu kilkudniowej niedyspozycji, a ich faceci biegają wokół nich i spełniają kulinarne zachcianki. Okres przestał więc w moim mniemaniu być powodem do wstydu.
Niemniej, w przeciwieństwie do wielu znajomych kobiet, nie zaczynałam rozmowy od: "wybacz, mam okres, leje się ze mnie krew i czuję się fatalnie." Choć znam kobiety, które uwielbiają podkreślać fakt, że mają menstruację używając barwnych określeń, typu: leje się ze mnie jak z zarzynanej świni... Ja traktuję miesiączkę jako coś osobistego, czym nie lubię się chwalić. Fizjologię. Kobiecość, ale biologiczną. Powód do dumy? Nie czuję tego, ale być może tak zostałam wychowana. W naszym domu ani mama, ani babcia, ciocia czy kuzynki nie opowiadały o menstruacji. Ale może to złe?
Izabela Jąderek, seksuolog
Peany o krwawieniu? Soofiya Andry, 23-letnia graficzka, studentka mieszkająca w Londynie na temat miesiączkowania ma zupełnie odmienne od mojego zdanie. Uwielbia mówić o swoim okresie ze wszystkimi, wszędzie, zawsze. Opowiada nie tylko o tym, że ma menstruację, ale opisuje dokładnie konsystencję krwawienia, jego obfitość, zapach, kolor i inne detale. Chwali się także zdjęciami pokrwawionej bielizny, rysuje i maluje obrazki z krwią miesięczną w rolach głównych. Jest zdania, że większość osób lubi ten temat poruszać, może niekoniecznie tak szczegółowo jak ona, ale jednak lubi. Czy prowokuje? Z pewnością, ale nie można jej odmówić w niektórych względach racji.

Poszła za głosem serca i stworzyła magazyn drukowany na papierze z recyklingu, całkowicie poświęcony okresowi. Jest z niego bardzo dumna. Na łamach przedstawia swoją twórczość: grafiki, rysunki, teksty, komiksy. Koledzy doradzili jej, aby zakładką do tego magazynu był tampon na sznurku, a do każdego numeru Soofiya dołącza pomalowane na czerwono majtki.
Słowem: miesiączka jest tematem przewodnim. Magazyn "Bloody Hell" (#periodzine) ma nie tylko oswajać kobiety z fizjologią, lecz także sprawić, aby polubiły fakt, że miesiączkują. I w dodatku nie tylko kobiety, ale i osoby transpłciowe, o których nikt do tej pory nie mówił, że okres też ich dotyczy. Krwawią tak samo jak my, ale tabu jest znacznie większe niż w przypadku kobiet. Soofiya piętnuje więc określenia jak: kobiece dni czy ten kobiecy czas (ang. Woman’s days, lady time).


Ten pamiętnik o krwawieniu miesięcznym jest doskonale opracowany graficznie i jakkolwiek abstrakcyjnie przy takim temacie by to zabrzmiało – estetyczny. Jak zresztą cała twórczość graficzki i artystki, którą możecie zobaczyć tu.
Sama autorka mówi o sobie na stronie internetowej promującej "Bloody Hell" tak:
Soofiya Andry, graficzka, autorka “Bloody Hell”
A o swoim projekcie wypowiada się szerzej na łamach marieclaire.com: "Mam nadzieję, że magazyn ten wywoła dyskusję, będzie tematem do rozmów i da ludziom dużo powodów do śmiechu. Myślę, że otwarte rozmawianie o okresie może naprawdę pomóc zmienić narrację tego tematu ze wstydliwej i taką, którą należy ukryć. Okres jest, zdarza się co miesiąc i należy przejść nad tym faktem do porządku dziennego. Dyskusja na ten temat może być najlepszą i najbardziej wpływową rzeczą, która będzie skutkiem moich działań".
I tego jej bardzo życzę, choć mnie nie przekonała do pokochania menstruacji. Natomiast być może rzeczywiście pozwoli oswoić się kobietom i osobom transseksualnym z tematem krwi miesięcznej.
Izabela Jąderek, seksuolog
Ciekawe czy działanie Soofiyi odbije się szerszym echem także w Polsce?

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl
