Faceci w kokach. Man bun to modna fryzura, która budzi kontrowersje. "Jak to, facet w czymś takim!?"

Puszysty kok.
Puszysty kok. Instagram/ manbunmonday
Ten trend zaczął się już dwa lata temu, ale dopiero teraz jest tak powszechny, że powstały strony internetowe mu poświęcone. Są filmiki, na których mężczyźni dowiadują się, jak poprawnie zrobić koka (sic!). Wokalista zespołu 30 Seconds To Mars Jared Leto jest czasem nazywany panem Jaredem Man Bun Leto.

Teraz już nikogo nie dziwi facet w koku, koczku, albo małej kitce na czubku głowy. Jeszcze niedawno długie włosy zapuszczali fani ostrzejszej muzyki. Teraz muzyka i przynależność do subkultury ma mniejsze znaczenie. Długie włosy po prostu wyglądają dobrze i modnie.
Można wyróżnić trzy typy fryzury man bun. Przede wszystkim - w Polsce to wersja, która jest najpopularniejsza - tak zwany semi bun. Włosy obcięte bardzo krótko - "na jeża", skalp pozostawiony, włosy o długości co najmniej 10 centymetrów. Inaczej nie się nie złapią. W tej wersji nie udaje się zwykle zrobić koka, tylko sterczącą kitkę.
Kolejny rodzaj, to "full bun". Czyli kok zrobiony z długich włosów na czubku głowy. Wychodzi z tego zwykle solidna kula. W plątaniu fulla trzeba mieć wprawę, ale kobiety wiedzą, że nie jest to czarna magia. Wariacją na temat tej fryzury jest kok na dole głowy. To wersja dla tych, którzy bardziej od wyglądu cenią sobie wygodę.
Zaskakujące, jak wiele nazw wymyślono na koka i kitkę. Bro bun, hipster bun, mun bun, dude bun. Często nazywa się ją po prostu knot hairstyle, czyli węzeł, supeł. Na tutorialach znawcy i fryzjerzy polecają używać dużo kosmetyków, żeby uzyskać najlepszy efekt. Lakiery do włosów, żeby można było szaleć bez obawy, że kok się zepsuje. Woski i kremy, żeby zaczesane do tyłu włosy się błyszczały. Trzeba wiedzieć, jakiego specyfiku użyć, żeby osiągnąć dany efekt. Dzięki temu można kontrolować stopnie nabłyszczenia.
Szał na tę fryzurę zaczęły gwiazdy muzyki i kina. Wspomniany wcześniej Jared Leto, członkowie zespołu One Direction - Harry Styles i Zyan Malik, aktor Joaquin Phoenix. W koku widywany jest Kit Harington, czyli Jon Snow z "Gry o Tron". W powszechnym mniemaniu to fryzura zarezerwowana dla hipsterów, ale to przecież nie oni ją wymyślili. Już kilkaset lat temu wiązali tak włosy Wikingowie czy Rzymianie. Długie włosy były oznaką dojrzałości i waleczności, często religijności. Związane to gotowość do walki. Upięcie popularne było i jest wśród Afroamerykanów, którzy w taki sposób radzą sobie ze swoimi niesfornymi loczkami.
Niesprawiedliwe jest więc stwierdzenie, że mężczyźni ściągnęli to uczesanie od kobiet, które również kochają ten sposób upięcia włosów. Mężczyźni zaczęli od wersji z podgolonymi włosami. Przerobili ją pod siebie. Często nierozłącznym elementem koka jest bujna, wymodelowana broda. Męskie koki pojawiły się oczywiście w największych amerykańskich miastach, takich jak Nowy York, San Francisco, Chicago. Potem przeniosły się do europejskich stolic. W Polsce również jest wysyp. Coraz bardziej popularne są w Dalekowschodniej Azji, chociaż tam kojarzą się pewnie z fryzurą Samuraja.
Nie wszystkim się ta fryzura podoba. Kobiety są zwykle zachwycone, powstają zestawienia najlepszych męskich koków, ale mężczyźni często nie rozumieją tej mody i uważają, ze jest śmieszna. Co prawda, to prawda. Nie każdy mężczyzna wygląda dobrze w koku. Niektórzy śmiesznie. A niektórzy zaskakująco dobrze. Warto uważać.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...