
Centralny Ośrodek Informatyki (COI) powstał kilka lat temu przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Instytucja została powołana, by usprawnić i przyśpieszyć proces informatyzacji w państwie. Jaki jest efekt pracy rządowych informatyków? Niewielki, okazuje się, że nie wystarczy zatrudnić w urzędzie bardzo drogich informatyków z wolnego rynku, aby stać się fajną firmą informatyczną. Eksperci przypominają, że ośrodek jeszcze żadnego projektu nie skończył na czas. Kolejną wpadkę COI zaliczył parę dni temu, gdy wyszło na jaw, że o co najmniej pół roku będzie opóźnione także wdrożenie systemu CEPiK 2.0 – nowej bazy danych kierowców i pojazdów.
Z pobieżnej oceny przedstawionego materiału nasuwa się pytanie o sens i uzasadnienie dla tak dużej ilości aktów normatywnych, podczas kiedy każdy zawiera ogólne sformułowania bez słownika i rozstrzygnięć w podstawowych kwestiach. Przykładem jest brak jednoznacznej definicji niezgodności, brak procedury ich wyjaśniania, poprawiania, sposobu dokonywania korekt i odpowiedzialności za ich nanoszenie. Są to fundamentalne kwestie dla niezaprzeczalności danych w bazie CEPiK 2.0, z której MSW uczyniło niemal hasło przewodnie tworzenia CEPiK 2.0. Nieznana jest i nieudostępniona polityka bezpieczeństwa czy choćby wynikająca z niej sprawa nadania uprawnień do systemu
Z danych CEP wynika zatem, że w Polsce przechowało się historyczne dziedzictwo światowej motoryzacji, a unikaty, o które powinny starać się muzea z całego świata, można znaleźć w każdym powiecie. Widok polskich ulic powinien, z grubsza rzecz biorąc, przypominać Hawanę.