Tak było w 2010 roku.
Tak było w 2010 roku. Fot.Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta

Andrzej Duda od czterech miesięcy jest prezydentem 40-milionowego kraju. Całkiem sporej siły w Unii Europejskiej. Ale w tym czasie nie zyskał w narodzie dużo uznania. Wręcz przeciwnie. Ludzie czują się rozczarowani, a nawet wstydzą się swojego wyboru. Tak mówią zwykli Polacy w tramwaju. Nauczyciele. Lekarze. Naukowcy. I wreszcie prawnicy. Całe środowisko, które za prezydentem Dudą powinno stać murem. A nie stoi. Czy prezydent tego nie widzi? Że ludzie już przestają traktować go poważnie?

REKLAMA
Marionetka. To hasło rozrosło się już do ogromnych rozmiarów i przelało poza granice naszego kraju. Marna reklama dla prezydenta, który ma być w końcu reprezentacyjną głową państwa. Bo zagraniczne media piszą o tym bez skrupułów. Że prezydent w Polsce tak naprawdę samodzielnie niewiele może.
– Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Postawienie chorągiewki Bronisławowi Komorowskiemu było celnym punktem podczas debaty, ale wróciło w trójnasób w ciągu 4 miesięcy. Nie było jeszcze prezydenta, który miałby taki spadek notowań i wzrost braku zaufania w ciągu 4 miesięcy od objęcia urzędu. To jest zastanawiające – mówi w rozmowie z naTemat politolog Anna Materska-Sosnowska. Dodaje, że nie umie wskazać żadnych sukcesów po tych pierwszych miesiącach. Wręcz przeciwnie. – Sobotnie demonstracje to wyraźny sygnał, że zachowanie prezydenta się nie podoba. To dla niego żółta kartka. Teraz od niego zależy, czy chce się zapisać w historii jako prezydent Rzeczypospolitej, czy jako osoba partyjna kukiełka, piastująca urząd prezydenta. Pytanie, czy będzie potrafił się wyzwolić spod jarzma swojej partii? – mówi.
logo
Cztery miesiące i żadnych sukcesów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Kaczyński go zastraszył
Już blisko 68 procent Polaków uważa, że Andrzej Duda jest zależny od kierownictwa PiS. Czyli tej odwagi nie ma. A rozczarowanie jest chyba bardziej niż wyczuwalne. – Nie głosowałam na Andrzeja Dudę. Ale wielu moich znajomych, lekarzy, tak. Dziś niektórzy otwarcie mówią, że żałują. Ale myślę, że są też tacy, którzy wstydzą się do tego przyznać – mówi znajoma pani doktor.
Jeden z internautów

Panie prezydencie czy pan ma honor? Okłamał pan wszystkich wyborców, pamięta pan? "Będę prezydentem wszystkich Polaków". Jak Pan się teraz czuje? Ma pan jakieś jaja jak prawdziwy facet czy nie? Niech się Pan zbuntuje Kaczyńskiemu i pokaże że jest pan prezydentem. Czytaj więcej

Temat krąży, wciąż jest otwarty, wielu ludzi nie może uwierzyć, przeciera oczy ze zdumienia. Jak prezydent może się na to godzić, jak może być tak bezwolny? ”Prezydent już do końca będzie chłopcem na posyłki. Kaczyński go zastraszył. Wiedział, że Duda jest uległy i nie ma żadnego oparcia w nikim, więc się ugnie” – mówił na łamach ostatniego ”Newsweeka” Sławomir Sierakowski z Krytyki Politycznej.
– Prezydent Duda został wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego z powodu swoich cech osobowości. Jest uległy, potrafi wykonywać polecenia partyjne, często myślę, wbrew sobie. Oczekiwanie od niego, że się odetnie od Jarosława Kaczyńskiego jest naiwne. Ta zależność jest całkowita – mówi dr Anna Materska-Sosnowska. Dodaje jednak, że do pewnych stanowisk się dorasta: – Dlatego jeszcze całkowicie bym Andrzeja Dudy nie przekreślała.
To on powinien dawać przykład
O prezydencie krążą już opowieści, że w ogóle Jarosław Kaczyński pewnie ma na niego jakieś papiery. Bo jak inaczej rozumieć, że można być tak uległym, a przy okazji narażać się na utratę powagi? Oto słowa jednego z blogerów: ”Duda nie jest świętym, ale winien dawać przykład rodakom. Dlaczego nie daje, dlaczego łamie prawo, łamie rozsądek i twierdzi coś zupełnie innego, co zwykłe oko i rozum u niego jest w stanie zaobserwować?” I dalej: Duda niszczy stołek, na który został wybrany. Niszczy autorytet głowy państwa.

Ma być odpowiedzialny za siebie, jako wybranego prezydenta. Ma być moralny. Jeżeli powiedziało się "a" należy wg reguł alfabetu (dyscypliny rozumu, wg arkan) powiedzieć "be", a nie "me". A Duda mówi "me", tak jak mu nakazuje jego dysponent Jarosław Kaczyński. Duda ma mandat wyborców, a nie prezesa. Czytaj więcej


Chyba najgłośniej – otwarcie i pod nazwiskiem, w otwartym liście do prezydenta – napisał o tym wstydzie znany prawnik z Gliwic Robert Dopierała.

Odbieram Panu głos, jakiego udzieliłem Panu w dniu wyborów 24/05/2015. Podejmowane przez Pana decyzje i sposób Pańskiego postępowania, będące w mojej ocenie wyrazem braku szacunku dla Konstytucji, sprawowanego urzędu, naruszające prawo i obrażające inteligencję Narodu wskazują, iż na mój głos Pan zwyczajnie nie zasługuje. Czytaj więcej

A potem mówił w rozmowie z naTemat, która znajduje się tutaj: – Byłem jedną z tych osób, które głosowały na Andrzeja Dudę. Ale ja w nim widziałem człowieka energicznego, inteligentnego, który godnie będzie reprezentował mój kraj. I tutaj niestety się pomyliłem.
Będę strzegł niezłomnie godności
Godność. To słowo wraca w odniesieniu do prezydenta jak bumerang. ”Chciałbym być zapamiętany jako ktoś, kto przywrócił Polakom godność. Tu, w Polsce, by czuli się szanowani i żyli godnie” – mówił jeszcze w maju w wywiadzie dla ”Rzeczpospolitej”. Ba. W samym orędziu wygłoszonym w Sejmie, tuż po zaprzysiężeniu na prezydenta, obiecywał: – Obejmując z woli narodu urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu.
Prawnicy oburzeni
Już cztery uniwersytety w Polsce wyraziły swoją dezaprobatę dla prezydenta (nie mówiąc o ogólnej polityce PiS). Pisaliśmy już o tym, jak bardzo Andrzej Duda jest spalony w środowisku prawników z UJ. Również wydział prawa na Uniwersytet Warszawski uznał, że jego działania godzą w demokrację. Swój niepokój wyraził też Uniwersytet Śląski i Wrocławski. Najwyższe gremia autorytetów.
Czarę goryczy przelał oczywiście Trybunał Konstytucyjny, ale już wcześniej w środowisku prawniczym nie spodobał się fakt, że prezydent ułaskawił osoby skazane nieprawomocnym wyrokiem. Część z nich grzmiała, że nie miał takiego prawa. – Jest mi przykro, że mój wychowanek prezydent Andrzej Duda łamie konstytucję – tymi słowami nawet prof. Jan Zimmermann, promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy, dołączył do grona zaskoczonych Polaków. W rozmowie z ”Gazetą Wyborczą” wyliczył, że prezydent aż trzy razy złamał prawo:

Ułaskawiając Mariusza Kamińskiego przed zapadnięciem prawomocnego wyroku w tej sprawie. Nie powołując trzech prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego w poprzedniej kadencji parlamentu. I naprędce powołując sędziów tegoż Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm tej kadencji. Czytaj więcej

Był świeży powiew, a teraz?
Tu można by wysunąć apel do prezydenta, by wreszcie pokazał Polakom, że potrafi. Sam. Jest przecież młody, od początku wydawał się energiczny, podczas kampanii wyborczej wniósł sporo świeżego ducha, który ludziom się spodobał. A teraz co? Przecież za 100 lat kolejne pokolenia to Pana Prezydenta będą oceniać za prezydenturę, a nie kierownictwo PiS.
logo
”Do pewnych stanowisk się dorasta” Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Choć może jest jeszcze cień nadziei. Podobno, o czym zresztą już pisaliśmy, przyjmując ślubowanie sędziów, prezydent nieco się zawahał. I to już wystarczyło, by nadszarpnąć zaufanie prezesa PiS. Taki mały akt odwagi? – Szczerze mówiąc, nie wiem, czy było to wahnięcie prezydenta, czy jego urzędników. Mam jednak nadzieję, że odczyta wszystkie sygnały i zrozumie – mówi politolog.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl