3 miliony zaspokojonych podniebień – parówki z Orlenu spożywczym hitem

Orlenowska cafe krzyczy do Polaków: „stop!”. A oni posłusznie się zatrzymują. I jak zaczarowani, na masową skalę kupują hot-dogi. 3 miliony hot-dogów miesięcznie.

fot. Marzena Hmielewska / Agencja Gazeta
Mógłbyś postawić na kuchenkę wodę w garnku, poczekać aż zacznie wrzeć. Później wrzucić do niej kilka kupionych w spożywczaku parówek i uważnie obserwować, żeby ich skórka nie pękła. A w międzyczasie wyciągnąć z lodówki mrożone bułki i zagrzać je w opiekaczu. Wreszcie, wlać do środka morze sosów, zatopić w nich ugotowane już mięso i w domowym zaciszu delektować się smakiem hot-doga.

Z musztardą czy bez?

Ale przecież nie o to chodzi. Wygrywa potrzeba czekania w kolejce przy dźwięku brzęczących kluczyków od stacyjki, w towarzystwie kierowców tirów i pasażerów autobusów wycieczkowych. Kusi wpatrywanie się w kojący, jednostajny ruch
Biuro prasowe Orlen

W 2011 roku oferta sprzedaży hot-doga była prowadzona na 937 stacjach własnych pod marką ORLEN i Bliska.

maszyny, która podgrzewa obracające się leniwie wokół własnej osi parówki. Dlatego przychodzisz. I przebierasz nogami. Bo jakie mięso wybrać? Białą kiełbaskę, kabanos, czy parówkę chilli? A sos? Ulec klasyce, postawić na ketchup i musztardę? A może zaszaleć i wybrać duński? Czy narazić się wszystkim dookoła wybierając czosnkowy? Podejmujesz decyzję. A po chwili podskakujesz z ekscytacji na sygnał szeleszczącej, biało-czerwonej bibułki, do której wkładana jest parująca bułka. Tyle emocji serwujesz sobie za parę dwuzłotowych monet. Bez grosza.



Parówka w liczbach

Nic nie zatrzyma fanów hot-dogów z Orlenu. W końcu stacja benzynowa sprzedaje prawie 3 miliony sztuk miesięcznie! To oznacza, że statystycznie prawie każdy Polak sięga po nie raz w roku. Gdyby jadali je tylko kierowcy samochodów osobowych, każdy z nich miałby na swoim koncie po dwa hot-dogi, bo samochodów w kraju jest ponad 17 milionów.

Pochwalny Demotywator dla parówek z Orlenu

Morderca kaca

Ale parówka w bułce nie jest jedynie przysmakiem tankujących benzynę. Do słabości przyznają się także ci, którzy wlewają w swoje żołądkowe baki wysokoprocentowe trunki. Zyskała miejsce na podium alkoholowych przekąsek, obok cheeseburgera, czy kebaba. Popularność hot-dogów wśród imprezowiczów jest tak wysoka, że w środku nocy często zaczyna ich brakować. Jakiż ból można wyczytać z zamroczonych oczu, kiedy okazuje się, że maszyna do podgrzewania bułek ostudziła już swoje metalowe części, a na parówkowym grillu nie pozostała ani jedna sztuka...

Które z hot-dogów są najlepsze? Test Logo24



Kasowy hit

Parówki święcą więc triumfy, a Orlen liczy zyski. Celem stacji benzynowej jest taka strategia, która nie byłaby „uzależniona wyłącznie od sprzedaży paliwa i związanych z tym sporych fluktuacji cenowych i popytowych" - pisze biuro prasowe firmy. Bo sprzedaż pozapaliwowa „stanowi istotną część generowanych przychodów sieci”. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem, a fast food oferuje już także Statoil, BP, czy Shell.

Biuro prasowe Orlen

Celem sprzedaży towarów pozapaliwowych jest poszerzenie oferty dla klienta oraz dywersyfikacja przychodów stacji, by nie była ona uzależniona wyłącznie od sprzedaży paliwa i związanych z tym sporych fluktuacji cenowych i popytowych. Sprzedaż pozapaliwowa stanowi istotną część generowanych przychodów sieci, adekwatną do profilu handlowego tego typu placówek.



Kiedy smakują najlepiej?

Według biura prasowego Orlen „częstotliwość zakupów jest dość równomierna”. Firma nie obserwuje szczególnych zmian w ilości sprzedawanych hot dogów w poszczególne dni tygodnia. A więc parówki w świątek, w piątek! I Środę Popielcową, która wszystkich wierzących między 18. a 60. rokiem życia zobowiązuje do powstrzymania się od spożywania mięsa. Nawet tego zawartego w wyrobie mięsopoodbnym. Trzymamy więc kciuki, by ksiądz, pochylając się nad posypanymi popiołem głowami, nie wyczuł zapachu czosnkowego sosu, którym oblana była przekąska o smaku kebaba.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
JedzenieOrlenMięso

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej