Kolejna wpadka rzecznika MON. Ledwo Misiewicz uruchomił portal o dezinformacji, a już jest oskarżany o złamanie prawa

Rzecznik MON znowu wpakował się w tarapaty?
Rzecznik MON znowu wpakował się w tarapaty? facebook.com / Bartłomiej Misiewicz
Miał tropić dezinformację, dbać o rzetelność mediów. A tu proszę, wpadka na samym początku działalności. Bartłomiej Misiewicz który właśnie uruchomił portal "dezinformacja.net", miał naruszyć prawa autorskie. Tak twierdzi Sławomir Wikariak z "Dziennika Gazety Prawnej". Jak do tego doszło?

Jeśli to prawda, to rzecznik MON może mieć poważne kłopoty. "Nowy portal Bartłomieja Misiewicza, dezinformacja.net, skopiował kolaż Wirtualnych Mediów. Zrobił to bez uzyskania zgody, za co grozi mu nawet więzienie" -pisze Sławomir Wikariak z "Dziennika Gazety Prawnej".
O co chodzi? Otóż jak już pisaliśmy, rzecznik MON uruchomił portal, gdzie chce tropić dezinformację. Ale jak zauważył dziennikarz, kolaż graficzny, którego Misiewicz użył do zilustrowania strony, jest chroniony prawem autorskim, a Misiewicz nie dostał zgody na jego użycie. "Bartłomiej Misiewicz nie kontaktował się z nami w tej sprawie" – odpisał cytowany przez autora Tomasz Wojtas, zastępca redaktora naczelnego portalu Wirtualnemedia.pl.
Ale to nie pierwsze kłopoty z rzetelnością pupila Antoniego Macierewicza. Wczoraj przypomnieliśmy jego mętne tłumaczenie w sprawie realnych kosztów ubiegłorocznych wykładów ojca Edmunda Jannigera, prof. Robert A. Schwartza.
art. 116 ust. 1 ustawy o prawie autorskim

Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.


źródło: Dziennik.pl

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...