Kolejne dowody na kompromitację podkomisji smoleńskiej. Nie uwierzycie, z jaką łatwością jej tezy obalają internauci

Ustalenia podkomisji analizują wszyscy – także internauci.
Ustalenia podkomisji analizują wszyscy – także internauci. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Praca doktora Wacława Berczyńskiego i innych "ekspertów" zajmujących się badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej jest od wczoraj wszechstronnie analizowana. Nie tylko przez innych naukowców i polityków, ale i przez zwykłych internautów. I nawet oni z łatwością burzą wizję katastrofy, którą forsuje środowisko PiS.

Pamiętacie, jak wczoraj dr Berczyński chwalił się w TVP Info (o najlepszych wypowiedziach z tej rozmowy pisaliśmy), że jego podkomisja zbudowała makietę w skali 1:1 części pasażerskiej prezydenckiego tupolewa? Dzięki temu eksperymentowi komisja "zebrała" wiele istotnych dla jej "prac" dowodów. Co bardziej spostrzegawczy szybko zauważyli jednak, że w rzeczywistości ta makieta to w zasadzie blaszana buda, którą wysadzono.



Na dodatek, jak się okazuje, nawet nie było w niej okien. Zostały one bowiem… namalowane. "Berczyński naukowo wybuchał fejkowe, namalowane okna i uszczelki. Te w żaden sposób nie wypadną" – napisał ironicznie na Twitterze internauta i dołączył zdjęcia z nagrania przedstawiającego wybuch makiety.
10 kwietnia dowiedzieliśmy się również, że katastrofę mogła wywołać bomba termobaryczna. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, jakich rozmiarów jest ta broń. A jest olbrzymia. No i kto by się przejmował tym, że na miejscu katastrofy nie znaleziono jej żadnych śladów. A przypomnijmy, że chociaż członkowie podkomisji smoleńskiej nie uznali za stosowne pojechać do Smoleńska, w 2010 Polacy pojechali tam od razu – w tym archeolodzy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...