Sieć żyje listą nowych grzechów, kpi i wyśmiewa : To ile teraz będzie trwać spowiedź?. Aż ksiądz sprawdza, czy to prawda

Internet żyje nową listą grzechów. Hejtowanie w sieci jest jednym z nich.
Internet żyje nową listą grzechów. Hejtowanie w sieci jest jednym z nich. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Zagotowało się w sieci. Listę nowych grzechów opublikował "Dziennik Zachodni", za nim przedrukowali ją inni i poszło w eter. Lista krąży wszędzie i wzbudza ogólne zaskoczenie, nie mówiąc o rozbawieniu. Są na niej takie grzechy jak np. wyścig szczurów, hejtowanie w Internecie, czy nadmierne bogacenie się. "Biedny Rydzyk i kto mu da rozgrzeszenie?", "Posłowie PiS, w tym roku rozgrzeszenia nie będzie" – kpią internauci. Problem w tym, że - jak mówi nam jeden z księży - kościelny dokument z taką listą nie istnieje.

Gdyby nie "Dziennik Zachodni", pewnie nikt o tych grzechach by nie mówił. A tak gazeta stała się niemal wyrocznią. "Uwaga! Bardzo ważne! Jest lista nowych grzechów!" – rozeszło się na Facebooku. Nawet katolicka "Fronda" powołała się na dziennik, grzmiąc: "Czy wiesz, że z tego musisz się wyspowiadać?". Jakby sama tych grzechów wcześniej nie znała i była zdziwiona odkryciem. Oto lista, która krąży w sieci:
Również Telewizja Republika zareagowała na swoimi portalu wielkimi literami: "Uwaga, stało się to w 2008 roku, ale wielu z nas tego nie wie. Więc przypominamy z czego NALEŻY SIĘ WYSPOWIADAĆ". Informacja rozeszła się po sieci lotem błyskawicy. I nabrała szczególnego znaczenia, zwłaszcza teraz, przed Wielkanocą.

Ksiądz Przemysław Śliwiński, rzecznik Archidiecezji Warszawskiej, od razu ma wątpliwości, gdy słyszy moje pytanie. Od razu podejrzewa, że to fake news i mówi, że musi to sprawdzić. Sprawdza w internecie, szuka w dokumentach Penitencjarii Apostolskiej, która miała zaktualizować listę grzechów w 2008 roku. I nic takiego nie znajduje. Konsultuje się ze znajomymi prawnikami, wreszcie oddzwania.

– Fake polega na dokumencie. Nigdy takiego nie było, nie było "nowej listy grzechów" wydanej przez Penitencjarię Apostolską. Był natomiast zorganizowany przez nią w 2008 roku zjazd spowiedników, po którym ukazał się wywiad z regent Penitencjarii Apostolskiej. Gianfranco Girotti był nim w latach 2002-2012 – mówi w rozmowie z naTemat. Przesyła link do tego wywiadu w "L'Osservatore Romano", w którym mowa jest o "nowych grzechach społecznych".

– Ale to wywiad, żaden dokument, no i nie ma żadnej listy, o której mowa w tych artykułach. Opisywane w nim są ogólne zjawiska polegające na przemianach społecznych, zwrócenie uwagi na sprawy bioetyczne – mówi ks. Śliwiński. Zastanawia się, skąd ten news w ogóle się wziął. – To największa dla mnie zagadka. Kto go "zrobił" i na jakich źródłach się oparł – mówi.

Biedny Rydzyk..."
Reakcja internautów na listę? Nie trudno ją przewidzieć. Mnóstwo rozbawionych do łez buziek. Wielu nie dowierza, że to prawda, analizuje. Przy okazji wylewa się cały atak na hipokryzję Kościoła – czy to z powodu pedofilii, czy nadmiernego bogacenia się. "Masakra. Nadmierne bogacenie się...biedny Rydzyk i kto mu da rozgrzeszenie?" – to tylko jeden z wielu podobnych komentarzy.
Ilu powinno wyspowiadać się z hejtu?
Szczególne emocje wzbudza m.in. hejtowanie w sieci. Bo co jak co, ale ten hejt w wykonaniu prawicowych i katolickich internautów mocno daje się zauważyć. "Katolicy mają się tłumaczyć z hejtu? O matko, to ile będą teraz trwać te spowiedzi? Po 12 godzin?" – kpi jedna z internautek. Przypomnijmy tylko co się działo, gdy premier Węgier zdradził rząd PiS w Brukseli i zagłosował za Tuska. "Dałeś du... węgierski zdrajco" – pisano.

A co się działo, gdy prezydent Bronisław Komorowski trafił do szpitala i życzono mu śmierci? Co było przy okazji WOŚP? Ilu zwolenników, członków, polityków PiS, którzy uważają się za największych katolików, którzy Polskę zawierzyli Jezusowi, dziś w sieci wylewa hejt, powinno się z tego hejtu wyspowiadać?
Żarty żartami, ale zjawiska, o których mowa w rzekomej liście, nie są Kościołowi obce. Mówi się o nich i choć takiej listy nie ma, Kościół uważa, że można uznać je za grzech. Zmieniły się czasy, inna jest rzeczywistość.

Rok temu włoskie media pisały, na przykład, o zjeździe spowiedników, na którym rozmawiano o tym, co w cyberprzestrzeni może być uznane za grzech. Wymieniono m.in.: hackowanie, piractwo, tworzenie fałszywych kont w internecie, używanie chata do przestępczych celów, ściąganie nielegalnie muzyki czy filmów.

Już wtedy takie były komentarze w Polsce:
– 500 lat temu nie było hejtowania w sieci. A dziś to nic innego jak to, co dawniej nazywano grzechem przeciwko miłości bliźniego – mówi ks. Śliwiński. Zresztą, kardynał Kazimierz Nycz napisał list odczytywany w kościołach z okazji Wielkiego Postu, w którym zaproponował post od hejtu.

Wyścig szczurów to egoizm
Co najbardziej zaskakuje w tej "liście" to język. Taka terminologia nie bardzo pasuje do języka, z którym kojarzymy Kościół. Na przykład "wyścig szczurów". Razi i kompletnie nie pasuje. To sformułowanie również wzbudziło wątpliwości u ks. Śliwińskiego. – Zwracałem szczególnie uwagę na ten "wyścig szczurów". Tego nigdzie nie znalazłem – mówi. Ale rzecznik Archidiecezji Warszawskiej jednocześnie tłumaczy, dlaczego takie zjawisko można uznać za grzech.

– Wyścig szczurów to nic innego jak iść po trupach do celu. Człowiek realizuje wtedy siebie i swój plan. Nie obchodzi go współpraca z innymi, solidarność. Ważne jest tylko ja i moja kariera. To czysty egoizm – mówi.
Albo zanieczyszczenie środowiska. Jaki grzech? – można spytać. A jednak. – Papież Franciszek też o tym mówił. Że ochrona środowiska jest obowiązkiem człowieka. Jeśli ktoś szkodzi środowisku, szkodzi też sobie, a to jest grzech – mówi ks. Śliwiński.
Ks. dr Rafał Śpiewak
Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, dla "Dziennik Zachodni"

"Gdy mamy świadomość szkodliwych skutków, jakie niesie za sobą spalanie odpadów w piecu, a mimo to lekceważymy to i bez względu na wszystkie okoliczności wrzucamy do paleniska np. plastiki, to grzeszymy". Czytaj więcej

Czy wszyscy będą się z tego spowiadać
A zatem oficjalnej listy nie ma, ale to nie znaczy, że nie popełniamy grzechów. Ich bardziej szczegółową analizą też już zajęły się niektóre media. Przestrzegając przed wielkanocną spowiedzią, że na przykład, produkcja niezdrowej żywności jest grzechem, ale jej spożywanie już nie. To jednak najmniejszy problem.

Ważne pytanie jest takie, czy faktycznie z tych grzechów wszyscy katolicy będą się teraz spowiadać. I czy, na przykład, z tego powodu choć trochę nie zniknie internetowy hejt. I nie tylko on.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...