
Sądowe pisma kojarzą się zazwyczaj z całą masą paragrafów i cytatów z przeróżnych kodeksów. Tu też, owszem, znajdziemy odwołania do źródeł prawa. Ale w tych uzasadnieniach to nie one grają główną rolę. Panie, panowie – poznajcie: oto prawdziwe dzieła sztuki sądowej.
Sędzia Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim Tomasz Ignaczak ma już wręcz swój fan club. Na przeróżnych prawniczych forach, blogach i profilach raz po raz wybucha aplauz na cześć uzasadnień, jakie przygotowuje sędzia Ignaczak. Tym razem ogólny entuzjazm wzbudziło to, co napisał w uzasadnieniu do wyroku dotyczącego prowadzenia samochodu po pijanemu. Po krótce – auto wylądowało w rowie, zaś winę na siebie wzięła trzeźwa żona zapewniając, iż to nie mąż a ona siedziała za kierownicą.
Początkowo jedynie sugerowano, że autorem tego uzasadnienia może być sędzia Ignaczak. Niedługo potem na prowadzonym przez Ministerstwo Sprawiedliwości portalu orzeczeń sądów powszechnych znalazło się potwierdzenie – tak, to rzeczywiście jest wyrok sądu w Piotrkowie, a powołującym się na dzieła Homera i Sienkiewicza jest nie kto inny, jak sędzia znany z niezwykle barwnego języka. I nawet gdy zdarzy mu się jakiś błąd ortograficzny, jego fani mu to wybaczają ze względu na urok tego, co jest w treści uzasadnienia. Drodzy czytelnicy, tego nie da się zacytować w krótkim fragmencie – musi być dłuższy.
A to i tak nie jest całość!

Administratorzy profilu "Sędzia płakał jak oddalał" szybko rozpoznali, że za tym uzasadnieniem stoi sędzia Tomasz Ignaczak (choć otrzymali dokument bez żadnych podpisów), bo nie pierwszy raz ten sędzia wzbudził zachwyt w środowisku prawniczym. Na prowadzonym przez adwokatów blogu "Palestra Polska" tworzony jest wręcz ranking najlepszych uzasadnień sędziego Ignaczaka. "Dla takich orzeczeń warto pracować" – piszą adwokaci, opatrując uzasadnienia wyroków sędziego z Piotrkowa Trybunalskiego takimi określeniami: "logiczne i celne do bólu (...), inteligentne, dowcipne i nienapuszone. Przede wszystkim: zrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego, a nie tylko dla prawników". I trudno się z tym nie zgodzić.
Po lekturze takich uzasadnień ciężko się wraca do przeróżnych "kwiatków", jakie raz po raz pojawiają się na Facebooku na profilu "Sędzia płakał jak oddalał". To one, a nie poetyckie sformułowania sędziego Ignaczaka, urągają powadze wymiaru sprawiedliwości. Bo czasem któryś sędzia nie odróżnia masarza od masażysty...
...czasem ktoś w sądzie na poważnie myśli o tym, aby wezwanie dostarczyć poprzez Facebooka...
...zdarza się, że sąd "pogoni" strony procesu, bo zbliża mu się urlop...
...i bywa, że nie sposób rozgryźć, czego może dotyczyć rozprawa.
Przy tym wszystkim uzasadnienia Tomasza Ignaczaka są jak... Poddaję się – nie będę rywalizował z panem sędzią na metafory.
Szach-mat, Panie Sędzio! I szczere wyrazy uznania za udowadnianie, że prawo jest fascynujące.
