Przyczajony poseł, ukryta Pawłowicz. Co oprócz zakupów polityk PiS robiła w Japonii na Szczycie Kobiet?

Poseł Pawłowicz uprzedziła publikację "Faktu", który napisał, że na Szczyt Kobiet do Japonii poleciała klasą biznes. Ale co konkretnie poseł robiła w Tokio?
Poseł Pawłowicz uprzedziła publikację "Faktu", który napisał, że na Szczyt Kobiet do Japonii poleciała klasą biznes. Ale co konkretnie poseł robiła w Tokio? fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Od kilku dni opinia publiczna żyje sprawą poseł Pawłowicz, która poleciała do Japonii na Światowy Szczyt Kobiet klasą biznes, podczas gdy jej koleżanki z Sejmu wybrały bardziej ekonomiczną opcję premium. Oburzona polityk PiS krytykuje "Fakt", który podał tę informację i odcina się internautom, którym nie podoba się taki sposób wydawania publicznych pieniędzy. Tymczasem, przez same gwałtowne reakcje poseł, sprawa jej wyjazdu przykuwa coraz więcej uwagi opinii publicznej. Co konkretnie polityk PiS robiła w Tokio?

Wiadomo, że poseł Pawłowicz zrobiła zakupy w sklepie wolnocłowym. Pomogła jej w tym posłanka Katarzyna Lubnauer z .Nowoczesnej, która nie chce jednak mówić o tym, w czym asystowała polityk Prawa i Sprawiedliwości. Ale co jeszcze robiła w Japonii poseł Pawłowicz? I dlaczego w ogóle znana przeciwniczka równości płci pojechała na najważniejszy kobiecy zlot ekonomiczny, jakim jest Światowy Szczyt Kobiet? Suweren aktywny na stronie poseł PiS nie może od niej uzyskać odpowiedzi na to pytanie.
Aborcja przy śniadaniu
– Nie widywałam posłanki na debatach Szczytu Kobiet – mówi jedna z członkiń polskiej delegacji. Oprócz reprezentantek klubów poselskich, poleciały tam także przedsiębiorczynie związane z Kongresem Kobiet. – Ale to o niczym nie świadczy, bo wiele paneli odbywało się równolegle, więc ja mogłam być gdzie indziej, a pani Pawłowicz gdzie indziej – dodaje od razu. Jednak po chwili przypomina sobie, że była świadkiem aktywności poseł Pawłowicz. – Widziałam ją raz przy wspólnym śniadaniu. Przekonywała kobiety z zagranicy do zakazu przerywania ciąży – przypomina sobie.


Inna uczestniczka Światowego Szczytu Kobiet częściej dostrzegała poseł Pawłowicz. – Pierwszego dnia Szczytu była na gali otwarcia i wieczornym, rządowym przyjęciu dla wszystkich uczestniczek. Widziałam ją także podczas gali nagród i kilka razy w restauracji, gdy siedziała samotnie przy stoliku – mówi naTemat. – A przecież głównym celem tego Szczytu jest nawiązywanie kontaktów – podkreśla.

500 plus w japońskim parlamencie
Posłanka Lubnauer wskazuje, że polska delegacja, w tym poseł Pawłowicz, brała udział nie tylko w Szczycie Kobiet, ale i w spotkaniu z japońskimi parlamentarzystkami. – Szkoda, że pojechało tak mało kobiet z Polski. To błąd, że w Szczycie i spotkaniach nie uczestniczył reprezentant rządu. Obecny był przecież premier Japonii i pierwsza dama. Premier Abe stawia duży nacisk na udział kobiet w życiu gospodarczym, politycznym, biznesowym – zauważa posłanka .Nowoczesnej.

Reprezentantka Polskiego Stronnictwa Ludowego, posłanka Andżelika Możdżanowska, wspomina swoje zakłopotanie, gdy podczas spotkania w japońskim parlamencie poseł Pawłowicz stwierdziła, że sytuacja kobiet w Polsce jest świetna, więc kwoty płci w biznesie i polityce są niepotrzebne i upokarzające, a poza tym jest 500 plus. – Wysłuchaliśmy tego i wróciliśmy do dalszej rozmowy. Japonia stawia na aktywizację zawodową kobiet. Sufit ograniczający szanse zawodowe kobiet, który u nas jest szklany, tam jest stalowy – mówi posłanka Możdżanowska.

Wirtualna opuchlizna
Przy okazji polityczka PSL zaznacza, że nie zgadza się na to, by Pawłowicz uzasadniała swój przelot klasą biznes słowami o tym, jak wielką niewygodą była podróż w klasie ekonomicznej dla innych członkiń polskiej delegacji, które miały godzinami kulić się na fotelach, a potem skarżyć na opuchnięte nogi. Posłanka PSL mówi, że to nieprawda.

Na konferencję w dniach 11 - 14 maja, do Tokio, na 11-godzinny lot, terroryzowane przez media PANIE poseł PO, Kukiz’15,...

Opublikowany przez Krystyna Pawłowicz na 16 maja 2017
Polityczce wtóruje inna uczestniczka Szczytu Kobiet, która śmieje się w wyjaśnień Pawłowicz, uzasadniającej podróż klasą biznes wiekiem, zdrowiem i płcią. – Do Tokio lata Dreamliner, więc jest wygodnie nawet w klasie ekonomicznej. Wbrew temu, co wypisywała poseł Pawłowicz, nikt się nie skarżył na opuchnięte nogi, za to biznesowy bilet pani poseł był droższy o 19 tys. zł – kwituje.
– Poleciałam klasą ekonomiczną z szacunku dla pieniędzy podatnika – uzasadnia posłanka Możdżanowska, która ponownie podkreśla, że było jej wygodnie. Gdy pytam, czy nie uważa, że w przypadku mężczyzn - polityków nie byłoby w ogóle tematu kto, gdzie i jaką klasą leci, o ile wcześniej nie wywoła awantury na lotnisku lub na pokładzie, odpowiada krótko. – To już jest temat na zupełnie inną rozmowę.

Kryzys w mediach społecznościowych
Mówi się, że kryzysy w social media wybuchają w weekendy. Wyjątkiem od tej reguły jest poseł Pawłowicz, która swoim atakiem wyprzedzającym na "Fakt", a potem złośliwościami w stronę internautów, wpadła w tarapaty w środku tygodnia. Coś, co mogło pozostać jednorazową publikacją, stało się teraz serialem o Pawłowicz w Japonii.
Jedna z Polek uczestniczących w Szczycie Kobiet opisuje negatywne nastawienie Pawłowicz do wydarzenia, z powodu którego znalazła się w Japonii. – Było wyraźnie widać, że nie miała ochoty zawierać znajomości z kobietami, które - jej zdaniem - nie wiadomo czego chcą. Jak wchodziłam w Warszawie do samolotu, to powiedziałam "dzień dobry", na co Krystyna Pawłowicz odwróciła głowę w kierunku okna. A już na samym Szczycie nie zabrała głosu, nie składała żadnych wniosków i nie zadawała pytań – mówi.

Jednak posłanka Lubnauer przypomina sobie, że na jednej z sesji Pawłowicz chciała zabrać głos, jednak go nie dostała, bo było zbyt wiele chętnych. Sama polityk PiS wspomina o zamiarze zabrania głosu podczas Szczytu w felietonie, który napisała dla Radia Maryja.
Krystyna Pawłowicz
felieton w Radio Maryja, 11.05.2017

Ze swej strony mam jednak zamiar poprosić o głos, by wyrazić swój krótki, zupełnie przeciwny pogląd na sposób dyskusji o kobiecie i całkowite pominięcie jej rzeczywistej natury, potrzeb i ról na tych światowych szczytach. A do ewentualnych wyrazów lewicowego niezadowolenia z moich poglądów jestem przyzwyczajona. Postaram się zabrać głos w sobotę 13 maja, w setną rocznicę objawień fatimskich. Czytaj więcej

W korespondencji dla rozgłośni Tadeusza Rydzyka poseł Pawłowicz dziwi się, że na konferencji ekonomicznej kobiet jest mowa o kobietach i ekonomii, a "w zasadzie całkowicie" pomija się rolę i status kobiety jako żony i matki. – Nie wiem nawet jak to skomentować. To konferencja ekonomiczna i pani Pawłowicz powinna to wiedzieć zanim wsiadła do samolotu – mówi jedna z uczestniczek. – A na samej konferencji były dyskusje o balansowaniu życia zawodowego i rodzinnego, co pani poseł też powinna wiedzieć, bo jak każdy dostała program. Po co więc w ogóle tam pojechała? – pyta retorycznie.
To, jaką klasą leciała do Tokio poseł PiS można uznać za nieistotne, gdyby jej podróż do Japonii była uzasadniona. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nie była. Jednak Pawłowicz nie jest w tej dziedzinie prekursorką. W 2013 r. na wycieczkę do Malezji, pod pretekstem Światowego Szczytu Kobiet, wybrała się walcząca z równością płci poseł Beata Kempa. Patrząc na to wszystko, trudno dziwić się internautom, którzy twierdzą, że poseł Pawłowicz zamiast prywatnie wybrać się do Tokio, po prostu skorzystała z sejmowego biura podróży. Przy perspektywie podróży na drugi koniec świata nawet równość płci (gender equality) nie jest już konserwatystkom taka straszna. W końcu za wszystko zapłacą podatnicy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...