Tego lata wypada być przegrywem – o młodych zdolnych z wielkich miast, którzy kpią z propagandy sukcesu

Kiedy świat przytłacza cię różnorodnością - wybierz Przegryw!
Kiedy świat przytłacza cię różnorodnością - wybierz Przegryw! Fot. Kadr z filmu "American Honey"
Zuzanna Bartoszek, swoim tekstem o weekendzie, którego nie obchodzi, rozpaliła internet. Komentarze do komentarzy do komentarzy, opinie o opiniach podlane innymi opiniami pokazały, jak bardzo nośny jest temat młodych-rozczarowanych i bardzo fasadowo określających się mianem życiowych przegrywów. Dziś przegryw to nie obelga, to odznaka, którą nosi się z dumą!

Nikt nie potrafi tak cierpieć, tak tarzać się w ponurym, lepkim znoju zarywanych nocy i wystanych w szczelnym pancerzu wysłuchiwanego audiobooka kolejek na poczcie, jak polski millenials. Młody, a już potępiony, piękny i niedoceniony – istny Przegryw w obliczu chylących się ku upadkowi cywilizacji. Gwoździem do trumny byłaby dla nich wiadomość… że to też już było.

Nic tak nie rozgrzewa ludzi, jak dyskusja o nich samych, najlepiej poparta społeczną diagnozą. O warszawskich milenialsach, których atakować łatwo, bo po pierwsze z Warszawy (czyli wiadomo), a po drugie millenialsi (czyli jeszcze bardziej wiadomo) dyskusja przybrała zaskakującą formę bitwy na manifesty, aż chce się powiedzieć - piękna europejska tradycja.

Przeczytałem o weekendzie Zuzanny Bartoszek i millenialsach Tamary Poli Sawko. Przeczytałem komentarze internautów pod...

Posted by Łukasz Najder on Wednesday, May 17, 2017
Dywagujemy - czy jesteśmy tymi dziękującym za pieniążki lecące na konto co tydzień, żeby było na awokado i szkołę językową w Londynie, czy może tymi smętnie podgryzającymi hotdogi na stacji, bo brakuje czasu nawet na odmrożenie słoiczka od mamy? Trudno o jeden manifest, kiedy grupa jest tak różnorodna. Wśród trendów na pierwszy plan wybija się jeden, za który nas, brońcie bogowie, zapamiętają przyszłe pokolenia - moda na Przegryw.

Na pohybel propagandzie sukcesu!
Przegrywem nie jest się przecież naprawdę. Ma się garść tych zainteresowań, może rzeczywiście widziało się wszystkie filmy Jodorovsky’ego i Godarda, latem biegało do szkoły pantomimy, a w wolnych chwilach planowało pikniki w Kirgistanie - czemu nie, każdego kręci co innego. W Przegrywie ważne jest to, by skrzętnie ukryć to, że coś młodego pasjonuje i na czymś może budować swoją lepszą przyszłość. W dobrym tonie jest postawa "wszystko jedno", a najlepiej "nie ma sensu". W końcu świat jest taki toksyczny (przy okazji – jedzenie truje), wszechświat się rozszerza (tak, to Woody Allen), a na końcu i tak człowieka czeka podziwianie trawy od spodu.

PS to prawda.

Posted by Magazyn Porażka on Friday, April 21, 2017
Jak można racjonalizować taka postawę? Czy młodym obecnie jest trudniej niż kiedyś? – Pokolenie Y, czyli współcześni 16-29-latkowie, mają na pewno trudniej niż mieli ich rówieśnicy 15 lat temu. Wtedy, na początku nowego tysiąclecia, byli dużo bardziej optymistyczni – tłumaczy etnolożka i badaczka millenialsów, Anna Maria Szutowicz. – Patrzyli na Zachód i mieli co gonić. Dzisiaj okcydentalna orientacja się wyczerpała. Zachód nie jest już taki fajny, aspiracyjny czy bezpieczny. Świat w ogóle nie jest bezpieczny!

Badaczka wyjaśnia też, czego tak bardzo boi się dzisiejszy młody człowiek - przyszłości. – Dziś co trzeci młody człowiek boi się, że będzie mu się żyło gorzej niż jego rodzicom. Co drugi deklaruje, że generalnie martwi go, co będzie jutro. Ale też nie chcą się tym zajmować. A więc YOLO (You Only Live Once), bo lepiej jest żyć tu i teraz, oczywiście nie w jakiś zajogowany, buddyjski sposób – wyjaśnia Szutowicz. – Mam poczucie, że hedonizm pokolenia Y jest dekadencki.

Dekadentyzm sabotuje zdolność do działania, o okazaniu jakiegokolwiek entuzjazmu nie wspominając – to zresztą niemodne, lepsza jest postawa podobna do tej promowanej przez Magazyn Porażka (ponad 52 tys. fanów na Facebooku!), czyli w rodzaju "znowu w życiu mi nie wyszło”. Za staże się nie płaci, kot zdradził mnie dla innej, a cała ta dorosłość to kula u nogi, której nie sposób się pozbyć. Polecam poczytać Shopenhauera, ale lepszy będzie Goethe.

Młody, wrażliwy Artur. Portret z 1809.

Posted by Polecam poczytać Schopenhauera on Thursday, December 13, 2012
"(…) Wybujała wyobraźnia, uczuciowość, brak zdecydowanego działania, dążenie do samozagłady, widzenie świata przez pryzmat marzeń i poezji, niezgoda na konwencje obyczajowe i normy moralne, której towarzyszy pesymistyczne poczucie bezcelowości życia” - taki był Werter (mówi Wikipedia). Taki bywa też neofita Przegrywizmu.

– Powodem ich pesymizmu jest sytuacja na rynku pracy, którą postrzegają jako złą – mówi badaczka. – Bum scholaryzacyjny trwa, odsetek 19-24-letnich studentów mamy wyższy niż USA, Kanada, kraje skandynawskie czy Beneluksu. W dodatku młodzi są często pierwszymi magistrami w rodzinie, oczekiwania ich samych i otoczenia są ogromne. Tymczasem pracują na śmieciówkach, w fastfoodach czy innych sieciówkach, co, jak czują, jest totalnie poniżej ich kompetencji, godności i aspiracji – stwierdza.

Wystarczająco dobrze
Tłumaczy, że młodzi czują, że trzeba się jakoś ustawić. – Ale czują też, że nie będzie tak zaje***cie, jak być miało. Dlatego powściągnęli lejce myślenia o sukcesie. W latach 90. jak się mówiło o sukcesie, to się widziało garnitury, szklane wieżowce i czerwone Ferrari. Czasom dynamicznej zmiany towarzyszyło przekonanie, że każdy może zarobić dzikie hajsy, urządzić się w dużym mieście, by wieczorami w wannie pełnej piany popijać szampana z truskawkami – dodaje badaczka.

Nie monopolizuj wspólnej przestrzeni. [Kto wie, może czas na dekalog bis]

Posted by Tkliwi nihiliści opanowujący pozycję dystansu on Wednesday, May 17, 2017
Tymczasem zmieniły się nie tylko realia, ale i mity i marzenia młodych ludzi. – Pokolenie Y nie chce podbijać Warszawy i piąć się po szczeblach kariery w korpo. Nie marzą nawet o work-life balance. To znaczy nie w większości – 1/4 marzy. Ale 3/4 marzy o work lifestyle’u, czyli pracy, która będzie ich pasją, która zaspokoi ich potrzebę zaje***cie fajnego życia. – zauważa Szutowicz. – Choć to i tak za mało. Poza pracą trzeba mieć inne pasje, znajdować inne sensy życia. Cieszyć się małymi przyjemnościami, podróżować, chodzić na fajne imprezy, uprawiać sporty, być z rodziną i ekipą. Kochać i być kochanym. Dobrze jeść. Jarać się czymś i mieć czas na zajawki. Dopiero to jest dla nich "good enough”.

"Good enough", czyli wystarczająco dobre, ale nie jakieś szczególnie fantastyczne – jedną z najważniejszych cech Przegrywizmu jest ostrożność w ocenach. Bezpieczniej jest przyglądać się kolorowemu światu z pozycji dystansu (patrz też: Tkliwi nihilisci opanowujący pozycję dystansu, 184 tys. lajków na Facebooku) niż paradować z duszą na ramieniu. Ostatecznie wszystkie drogi i tak prowadzą do AszDziennika, który daje wątłą nadzieję na lepsze, prawdziwsze jutro.

Anna Maria Szutowicz - etnografka i antropolożka kultury. Właścicielka Y&Lovers - agencji specjalizującej się w projektowaniu i analizie badań młodych Polaków oraz doradztwie strategicznym na ich bazie. Pracuje z teamem egoistycznych, roszczeniowych, uzależnionych od fidbeku i lajków badaczy i od nich uczy się jak żyć.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...