Dlaczego Bartoszowi Arłukowiczowi dziękują wszystkie kobiety? No, prawie wszystkie...

Były minister zdrowia Bartosz Arłukowiczowi zasiadanie w szeregach opozycji nie zaszkodziło. Obudził się w nim polityczny pazur.
Były minister zdrowia Bartosz Arłukowiczowi zasiadanie w szeregach opozycji nie zaszkodziło. Obudził się w nim polityczny pazur. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Szatan z przyciemnioną, zasępioną twarzą z mocno uwydatnionym nosem – posłanka Krystyna Pawłowicz niedawno napisała o byłym ministrze zdrowia. Nie dziwią słowa posłanki, skoro dziękują mu kobiety, które "wdzierają" się do Sejmu, aby przeciwstawić się pomysłom posłów PiS.

Ostatnie dni pokazują, że poseł Bartosz Arłukowicz wyrasta na głównego orędownika kobiet. Osoby o prawicowych poglądach raczej stwierdzą, że stał się orędownikiem feministek. No i szatanem, bo bronił słynnej "pigułki po".
Nie tylko przeciwstawiał się, ale też mobilizował działaczki "Czarnego Protestu", które walczyły z pomysłem likwidacji, tzw. antykoncepcji awaryjnej. Wielokrotnie zagrzewał je walki. Pisał o posiedzeniach komisji zdrowia, na których dochodziło do absurdów, jak chociażby utrudnianie im wejścia do Sejmu, czy pilnowanie przez Straż Marszałkowską. Antykoncepcji awaryjnej mimo tych wysiłków nie udało się obronić.
Działaczki dziękują jednak posłowi. – Jesteśmy bardzo zadowolone ze współpracy z nim. To on wyciągnął do nas rękę. Jest otwarty na sprawy kobiet. Myślę, że to dzięki niemu posłowie opozycji są po naszej stronie. Otworzył Sejm dla nas – opowiada Aleksandra Śniegocka-Goździk, jedna z działaczek "Czarnego protestu". Czy poseł ma minusy? – O, tak... Jest otwarty, ale przy tym bardzo konkretny. Niektóre osoby mogą odebrać, to jako szorstkość – ocenia Aleksandra Śniegocka-Goździk. Ta cecha charakteryzowała go przed laty, gdy był "tylko" lekarzem w Szczecinie. – Nieraz przy wódeczce podziwiałem go, skąd w nim tyle odporności na stres. Ale on nigdy nie opowiadał o dzieciach, które umierały na oddziale, tylko wciąż coś planował, jakieś zbiórki, malowanie oddziału itd. Bardzo pomógł w budowie nowego skrzydła szpitala. Na pewno nie uderzyła mu do głowy woda sodowa – wspominał przed laty Albin Majkowski, działacz SLD w Zachodniopomorskiem w rozmowie z "Super Expressem".



Konsekwentnie, aż do dymisji
To właśnie w szeregach tej partii zaczynał swoją karierę polityczną. Pomogła mu rozpoznawalność, jaką zawdzięczał udziałowi w TVN-owskim programie "Agent". W Sejmie z czasem wyrósł na osobę, typowaną na lidera Sojuszu. Nic dziwnego, że przejście Bartosza Arłukowicza w 2011 r. do Platformy Obywatelskiej było żywo komentowane. Był to dobry krok w jego karierze. Pod koniec 2011 r. premier Donald Tusk zaproponował mu tekę ministra zdrowia.
Mimo, że piastowanie stanowiska ministra zdrowia do lekkich nie należy Arłukowicz utrzymywał się do czerwca 2015 r. Podał się do dymisji po tzw. aferze podsłuchowej. Wiele osób komentowało, że prawdziwy powód odejścia był inny. – Minister powinien podać się do dymisji już dawno, wtedy, kiedy umierali chorzy na raka, którzy nie mogli doczekać się pomocy, kiedy pakiet antykolejkowy spowodował, że kolejki powiększyły się, a nie z powodu afery taśmowej – mówił naTemat dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Będzie jeszcze ciekawie
Przegrana przez Platformę Obywatelską wyborach wyszła posłowi "na zdrowie". W byłym ministrze ze Szczecina obudził się dawny polityczny pazur. Staje się jednym z bardziej charyzmatycznych działaczy opozycji. Słynie z ostrych wypowiedzi. Do Beaty Szydło mówił: – Chcecie dać 20 milionów Rydzykowi, a zabraliście pieniądze tym, którzy potrzebują in vitro? Urodziłoby się 400 dzieci! Natomiast posłowi Tomaszowi Latosowi z Prawa i Sprawiedliwości wygarnął: – Nie macie grama litości dla zgwałconej 12-latki, a pochylacie się z kołtunerią nad komórką jajową.
Jola Miśkiewicz, działacza "Czarnego Protestu" i radna Platformy Obywatelskiej z warszawskiego Targówka przyznaje, że były minister potrafi mówić dobitnie. – Ale też w wyważony sposób i zdroworozsądkowy – ocenia. W kontaktach z Bartoszem Arłukowiczem zaskoczyła ją jego otwartość i odwaga: – Nie boi się mówić niepopularnych poglądów, bo nasze społeczeństwo jest raczej konserwatywne. Z pewnością wyrasta na orędownika kobiet, bo broni naszych praw. Są w Sejmie też posłanki, ale głos mężczyzny, który mówi o kobietach, bardziej się przebija do świadomości.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...