Jest biskup, który odważnie obnaża polską rzeczywistość. "Traktujmy wszystkich równo. Zacznijmy od posłów"

Biskup Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko -Augsburskiego w Polsce.
Biskup Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko -Augsburskiego w Polsce. Fot. Wikipedia/CC BY-SA 3.0
Ksiądz biskup od trzech lat prowadzi bloga, który ma wielu zwolenników, ale też przeciwników. Pisze o tym, co dzieje się wokół, ostatnio o 14-letnim Kacprze, który popełnił samobójstwo. Rzuca mocne słowa. O politykach, o tym, co dzieje się w Sejmie, o poniżaniu drugiego człowieka. - Jeśli są ludzie, którzy z chrześcijaństwem na ustach piętnują czy wyszydzają kogoś, to nie robią tego jako chrześcijanie - mówi naTemat. To ważny głos Kościoła. Ale nie katolickiego. Ksiądz biskup Jerzy Samiec jest zwierzchnikiem Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP.

Gdyby nie wiedzieć, że jest ewangelikiem, pewnie niejeden katolik byłby zaskoczony. Bo takich głosów w Kościele rzymskokatolickim za wiele nie słychać. A jeśli już to raczej nie tak dosadnie i mocno. – Ależ one są! Tylko może mniej słyszalne – oponuje w rozmowie z naTemat. – Gdzie je Ksiądz Biskup słyszy? – pytam. – Szef Episkopatu, Prymas Polski, biskup Ryś – oni też tak reagują – odpowiada. Ale żeby tak wprost, nazywając rzeczy po imieniu? – Może są większymi dyplomatami niż ja – kwituje z uśmiechem.



Fakt, coraz częściej mocne głosy pojawiają się w Kościele rzymskokatolickim. Dopiero, co kardynał Kazimier Nycz prosił Boga, by "nie został zachwiany trójpodział władzy". A Prymas abp Wojciech Polak wzywał do szanowania ładu konstytucyjnego i ostro krytykował nacjonalizm. Nie zostawił też suchej nitki na przegłosowanej w Sejmie uchwale mającej czcić setną rocznicę tzw. objawień fatimskich.

Ale biskup Jerzy Samiec posuwa się jeszcze dalej. I otwarcie mówi, na przykład, o tym, że nie czyta prawicowych mediów. – Nie mam czasu, trzeba też oszczędzać swoje nerwy – twierdzi. TVP pomija milczeniem. – Jestem z tych roczników, które pamiętają czas komunizmu, dzienniki telewizyjne z czasu wojennego, Solidarności, Gierka. Pewnych mechanizmów nie można nie zauważać – mówi.

"Gdy ktoś poniża, gnębi, atakuje"
Szerszemu ogółowi Polaków zwierzchnik ewangelików pewnie nie jest znany, choć jednocześnie – od 2016 roku – jest przewodniczącym Polskiej Rady Ekumenicznej. Dokładnie rok temu zrobiło się o nim głośno przy okazji obchodów 500-lecia Reformacji, gdy prezydent Andrzej Duda odmówił objęcia tych obchodów swoim honorowym patronatem. Zaproszenie przyjął za to Prymas Polski abp Wojciech Polak, który zasiadł w Komitecie Honorowym. Niektóre media pisały wówczas, że była to zaskakująca decyzja Prymasa.

Zapisy z jego bloga krążą jednak od czasu do czasu w sieci, wywołując różne emocje. Tak, jak ten ostatni. "Gdy ktoś poniża, gnębi, atakuje, bije, nienawidzi, szykanuje, dręczy, niezależnie od tego jakie podaje powody swego zachowania, nawet jeżeli robi to z Bogiem na ustach, pod sztandarami chrześcijaństwa, nie jest naśladowcą Chrystusa" – to fragment ostatniego wpisu. Pod tytułem "Inni", który dotyczy śmierci 14-letniego Kacpra.
Biskup mocno podkreśla, że nie analizuje przyczyn tej tragedii, wciąż przecież ich nie znamy. Ale skupia się na nienawiści, która w przerażającym tempie, tak się ostatnio wokół panoszy. Wielu katolikom pewnie to się nie spodoba. "To jest zaprzeczenie wiary"– pisze biskup o takich zachowaniach. Wprost, bez owijania w bawełnę. Bo Chrystus nie tego nauczał.

– Jezus kazał kochać nawet nieprzyjaciół. Nie można kogoś niszczyć, gnębić, bić, poniżać, wyszydzać. Dlatego czasem, jako chrześcijanie powinniśmy powiedzieć, że to nie jest chrześcijaństwo – mówi naTemat.
bp Jerzy Samiec

"Czas najwyższy przypomnieć, co znaczy być wyznawcą Chrystusa i zdecydowanie odciąć się od postawy tych wszystkich, którzy w imię chrześcijaństwa głoszą hasła pełne nienawiści i wzywają do zaprowadzania „porządku” siłą". Czytaj więcej

"Jakie słowa padają w Sejmie? W obliczu kamer?"
Próbuję podpytać o polityków. – Wiem, że mnie pani prowokuje. Oczywiście, że to również ich dotyczy – odpowiada szybko. Daje przykład Jerzego Owsiaka. – Jestem za tym, by publicznie nikt nie wypowiadał słów, które są obraźliwe i są przekleństwami. Pod tym względem nie mogę się zgodzić z panem Jerzym Owsiakiem. Ale w takim razie traktujmy wszystkich równo. Jakie słowa padają w Sejmie? W obliczu kamer? To też jest miejsce publiczne. Traktujmy wszystkich równo. Zacznijmy od posłów, bo oni dają przykład. Potem weźmy się za inne osoby publiczne, duchowne, nauczycieli, polityków – mówi.
Sporo w jego blogu znajdziemy wątków o odpowiedzialności, szacunku, potrzebie rozmowy i słuchania. Ale też politycznych, np. odniesień do wojny polsko-polskiej. I mocne w jego wpisach padają słowa. "Dlaczego Sejm przypomina oblężoną twierdzę z płotami, policją, armatkami wodnymi, tak jak za czasu stanu wojennego? Przecież żyjemy w wolnym kraju, jesteśmy członkami Unii Europejskiej, NATO, nie grozi nam wojna. Dla mnie takie tempo prac byłoby usprawiedliwione jedynie w wypadku zagrożenia wojną" – pisał w lipcu.
bp Jerzy Samiec

"Oczekuję od sprawujących władzę wyciszenia emocji poprzez zwolnienie tempa prac nad ustawami, które są fundamentalne dla funkcjonowania państwa". Czytaj więcej

Albo taki wpis o Sądzie Najwyższym: "Nie mogę zrozumieć, dlaczego w tak ważnych kwestiach jak sprawa zmian w Sądzie Najwyższym, proceduje się w tak ekspresowym tempie". Albo o reformach w ogóle: "To, co udało się nam osiągnąć w 1989 r., a więc dokonać zmiany ustroju bez użycia siły i znaleźć miejsce w wolnej Polsce dla wszystkich, tych z PZPR-u, tych z Solidarności i tych niezaangażowanych w spór, zostanie zaprzepaszczone".
bp Jerzy Samiec

"Obserwując wydarzenia w polskim parlamencie nie zauważam już chęci przeprowadzenia rozsądnej reformy czegokolwiek. Dostrzegam raczej z jednej strony poszukiwanie sposobów jak wygrać wojnę z większością rządzącą, a z drugiej jak pokonać opozycję. Przestano rozmawiać o meritum wniosku, a zaczęto stosować metody zniszczenia oponentów. Padają coraz mocniejsze słowa i sięga się po coraz cięższe narzędzia walki". Czytaj więcej

"U nas jest odpowiedzialność jednostki"
I jednym się to podoba, innym nie. Wystarczy poczytać komentarze na jego blogu. Sam zresztą do nich odsyła.

Ale można sobie tylko wyobrazić, jakie larum po jednej, czy drugiej stronie by się podniosło, gdyby to katolicki duchowny tak wprost komentował polską rzeczywistość. W Kościele ewangelickim jest jednak inaczej. – U nas jest odpowiedzialność jednostki. Nie ma czegoś takiego, że coś jest narzucone. Każdy odpowiada sam za siebie – mówi bp Samiec.
Podaje przykład: – Gdy byłem na parafii, często mówiłem o tym, co powiedziałbym kobiecie, która chce przerwać ciążę – że aborcja jest zła. Że mogę pomóc znaleźć ośrodek, w którym urodzi a potem może oddać dziecko do adopcji. Ale jeśli po jakimś czasie okazałoby się, że jednak dokonała aborcji, to nie ma czegoś takiego, że ona przystępuje do komunii i ja jej tej komunii nie udzielę. To nie ja decyduję, nie wnikam. To ona spowiada się przed Bogiem. Moim zadaniem jest głoszenie Ewangelii, wskazywanie na to co jest właściwe a co nie, a decyzja jest po stronie każdego człowieka.

Dlatego głosi ją również w sieci. Stawia pytania. Których wciąż w Kościele rzymskokatolickim jeszcze tak głośno nie słychać.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...