Żeby drwalom w Puszczy Białowieskiej czasem nikt nie patrzył na ręce. Sąd skazał ekologa i dziennikarza

Żeby drwalom w Puszczy Białowieskiej czasem nikt nie patrzył na ręce. Sąd skazał ekologa i dziennikarza.
Żeby drwalom w Puszczy Białowieskiej czasem nikt nie patrzył na ręce. Sąd skazał ekologa i dziennikarza. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Ta kara jest symboliczna. I to w podwójnym znaczeniu tego słowa. Symboliczna, bo faktycznie – grzywny, jakie mają zapłacić skazani, są wysokości symbolicznej. Ale i dlaczego, że ten wyrok może służyć za symbol bezkarności działań w Puszczy Białowieskiej służb podległych ministrowi Janowi Szyszce.

"Nasz operator skazany za filmowanie w Puszczy Białowieskiej" – poinformował dziennikarz Polsat News Klaudiusz Slezak, odsyłając do komunikatu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku. Jak podają leśnicy, "Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim wydał wyroki skazujące na karę grzywny mężczyznom, którzy zignorowali nakazy strażników leśnych".



Kim są skazani? Jeden to ekolog, aktywista grupy "Obóz dla Puszczy", która protestuje przeciwko wycince drzew w objętej ochroną puszczy. Drugi to, jak to określono, pracownik jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych. Mają oni zapłacić grzywny w wysokości 200 i 300 zł oraz pokryć koszty sądowe. Przed sądem zaś stanęli, bo pojawili się tam, gdzie nie powinni.

Mężczyźni nie zastosowali się do wezwania strażników leśnych, którzy w obawie o ich bezpieczeństwo nakazali im opuścić, niedostępny dla turystów, fragment lasu w Puszczy Białowieskiej.

lasy.gov.pl "Puszcza Białowieska. Sąd orzekł grzywnę"
Wniosek z tego płynie prosty – ani żadna kamera nie powinna rejestrować tego, co dzieje się na terenie Puszczy, ani też żaden ekolog nie ma prawa sprzeciwiać się wycince, której sens i cel kwestionują choćby eksperci Komisji Europejskiej, nakazując wstrzymanie prac drwali.
Dziennikarze Polsatu już wcześniej mieli poważne problemy z wykonywaniem swoich zadań dziennikarskich na terenie Puszczy Białowieskiej. Na filmującego wycinkę drzew operatora Polsatu napadł ojciec i syn, pracownicy Zakładu Usług Leśnych, działającego na zlecenie Lasów Państwowych. Pobili go tak dotkliwie, że trafił do szpitala. Sprawcy tłumaczyli, że "nie chcieli być kamerowani". Czeka ich proces. Areszt opuścili szybko.

Ale procesy czekają też wielu tych, którzy wycince się sprzeciwiają. Jak podaje Dyrekcja Lasów Państwowych, od maja, czyli początku blokad sprzętu leśnego i protestów w Puszczy, strażnicy leśni i policja złożyli do sądu ponad sto wniosków o ukaranie. Leśnicy twierdzą, że wycinka drzew jest konieczna ze względu na inwazję kornika drukarza. Ekolodzy zaś pozostają na miejscu, m.in. dokumentując, jak wycięte z puszczy drzewa idą na sprzedaż.

TIRY W REZERWACIE. Wilczy Tryb - dziś zaczęto wywozić drzewo z tego miejsca. Jesteśmy tu od rana, patrzymy co się...

Opublikowany przez Obóz dla Puszczy na 26 października 2017
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...