
Marian Kwietniewski najpierw chciał usunąć sobie zaćmę w Polsce. Miał ją na obu oczach. – W Warszawie zaproponowano mi wstępny termin w lipcu 2019 roku. Ostateczny termin zabiegu miał być jednak ustalony dopiero później. Nie mogłem czekać tak długo, ponieważ jestem czynnym nauczycielem akademickim, a wzrok pogarszał mi się z tygodnia na tydzień – opowiada nam profesor Politechniki Warszawskiej. W Polsce mógł usunąć zaćmę, ale prywatnie. – Sprawdziłem jeszcze inne kliniki wykonujące zabiegi usunięcia zaćmy prywatnie, ale koszty tego zabiegu przekraczały moje możliwości finansowe – odpowiada dyplomatycznie profesor Kwietniewski. Najpierw pomyślał o Czechach. Ale usłyszał, że tam zabiegów nie przeprowadza się w szpitalu a w przychodni. Inaczej jest w Wilnie i Kownie.
To właśnie ustawa transgraniczna otworzyła Polakom drzwi do europejskich klinik i sprawiła, że nie muszą czekać trzy lata na zabieg zaćmy, skoro u sąsiadów: Litwinów czy Czechów wszystko mogą załatwić w mniej niż miesiąc. Dyrektywa transgraniczna weszła w życie w 2014 roku. – Jej zamysłem jest wyrównanie szans zdrowotnych obywateli Unii Europejskiej – mówi nam Justyna Krowicka, ordynator kliniki Gemini w Ostrawie.
Dyrektywa transgraniczna : Zakłada m.in., że pacjent, który jest ubezpieczony w Polsce, a będzie leczył się w innym kraju Unii Europejskiej, otrzyma zwrot kosztów. Co ważne: według stawek obowiązujących w Polsce i wyłącznie na świadczenia, które są zagwarantowane ustawowo/ Czytaj więcej
Z raportu NIK: Z badań Eurobarometru przeprowadzonych w październiku 2014 r. wynika, że Polacy są zainteresowani korzystaniem z leczenia poza granicami kraju - gdyż 50 proc. ankietowanych stwierdziło, że byłoby skłonnych podróżować do innego państwa członkowskiego by skorzystać z leczenia. Głównym powodem takiego zainteresowania była możliwość szybszego skorzystania z leczenia (44 proc. wskazań). Ponadto z danych Komisji Europejskiej wynika, że Polacy wykazują się największym zainteresowaniem transgraniczną opieką zdrowotną spośród mieszkańców krajów UE. Czytaj więcej
"Zaćmowi pacjenci”
Wraz ze wzrostem chętnych, by zoperować się poza granicą, wzrasta liczba firm, które to Polakom ułatwiają. Wykładają pieniądze z własnej kieszeni, później ubiegają się o refundację, organizują transport, hotel a nawet zwiedzanie. Największe zapotrzebowanie jest na zabieg usunięcia zaćmy.
Zabiegi usunięcia zaćmy, na które udzielamy finansowania w ramach turystyki medycznej, najczęściej odbywają się w Czechach i w mniejszym stopniu w Niemczech. W ciągu dwóch lat udzieliliśmy w systemie MediRaty około 3 tys. takich pożyczek. Ich specyfiką jest zwrot części kosztów przez NFZ.
Jedziemy busikiem, po przyjeździe do szpitala mikrochirurg okulistyczny bada każdego pacjenta i dobiera moc soczewki, po zabiegach jest ciepła kolacyjka, nocleg, następnego dnia po zabiegu – śniadanie i konsultacja kontrolna, w czasie której pacjenci otrzymują dokumentację medyczna, receptę.
Najczęściej przyjeżdżają do nas polscy pacjenci z powodu zaćmy, ale również na operacje laserowe wad wzroku, operacje plastyczne czy witrektomie.
"Zaćma”(aż 91 proc. wniosków do NFZ o refundację tego zabiegu poza granicą) jest najczęstszym celem medycznych turystów, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Według danych NIK, Polakom doskwierają także schorzenia stawów. – Oprócz zaćmy, Polacy wyjeżdżą za granicę, by wszczepić endoprotezy. Najczęściej wybierają Czechy. Ponadto, nasi rodacy zaczynają odkrywać leczenie stomatologiczne na Ukrainie, gdzie jest zdecydowanie taniej – zauważa Mariusz Arent z Instytutu Badań i Rozwoju Turystyki Medycznej. Ale na tym nie koniec kierunków, jakie obierają medyczni turyści. – Do Niemiec jeżdżą osoby na specjalistyczne leczenie, które nie są w stanie uzyskać odpowiedniej jakości usług w Polsce. Tajemnicą poliszynela są także zabiegi ginekologiczne Polek w Niemczech czy na Słowacji – dodaje Arent.
Dziennikarze Money.pl wskazali też na jeszcze jeden kierunek Polaków – Białoruś. A to głównie na niższe nawet o połowę ceny i brak kolejek.