To może być najlepsza broń PO przeciwko Jakiemu. Co to znaczy, że zrobi z Warszawy "drugie Opole"?

Co jest największym obciążeniem Patryka Jakiego w walce o Warszawę?
Co jest największym obciążeniem Patryka Jakiego w walce o Warszawę? Fot. Roman Rogalski / AG
Przy okazji kampanii prezydenckiej w Warszawie opozycja powinna nie tylko uczyć się na własnych błędach (klęska Komorowskiego), ale i wyciągnąć wnioski z własnych sukcesów. Zamiast dywagacji o pochodzeniu Patryka Jakiego lepiej – wzorem posła Szczerby czy akcji PSL "Sami swoi" – uderzyć go w najczulszy punkt. Czyli w Opole, gdzie utkał pajęczynę prywatno-politycznych wpływów.

Kampania przed wyborami samorządowymi formalnie jeszcze się nie zaczęła, ale dla Patryka Jakiego i Rafała Trzaskowskiego nie ma to znaczenia. W Warszawie już rozgorzała wojna, w której broń – i to po obu stronach – jest z kategorii "pierwsze lepsze, co mamy pod ręką". Dlatego PO zaatakowała Jakiego cepem w postaci niewystarczającej warszawskości, wyświadczając mu przysługę, bo teraz może ustawić się jako kandydat "słoików" wyśmiewanych przez "warszawkę".

I już podniosły się głosy, że po stronie Platformy widać lekceważenie – to samo, które było przyczyną zguby Bronisława Komorowskiego w wyborach z 2015 roku. "Trzaskowski, podobnie jak Komorowski, uważa, że Jaki to byle kto i okazuje coś w rodzaju wyższości. To pierwszy krok do zguby. Wymaga zmiany strategii, bo przerżnie" – napisał na blogu Janusz Palikot. Trudno się z tym nie zgodzić.

A więc co powinno być strategią Trzaskowskiego? Program i spotkania z mieszkańcami to jedno, ale Jaki ma na barkach ciężar, od którego kandydat PO jest akurat wolny. Jako polityk z Opola gra "na wyjeździe", pewnie licząc na to, że sytuacja w jego rodzinnych stronach nikogo w stolicy nie zainteresuje. Opozycja może sprawić, że będzie wręcz przeciwnie. Bo i jest o czym mówić. To, co stworzył na Opolszczyźnie wiceminister sprawiedliwości, może wystraszyć niejednego warszawiaka.


– Widziałem, jak Patryk Jaki, który w Warszawie chce ponoć walczyć z układem, w Opolu już dawno zbudował własny układ. Na własne oczy widziałem, jak ludzie bezsilnie odbijają się od drzwi jego watażków i popleczników. Patryk Jaki zrobił z Opola swoje prywatne miasto – mówi Michał Pytlik, mieszkaniec Opola i działacz Partii Razem. W opublikowanym kilka dni temu nagraniu dodaje jeszcze: "ostrzegam warszawianki i drodzy warszawiacy, ostrzegam was, póki jeszcze nie jest za późno".
"Układ" sięga swoją historią 2014 roku. Wtedy Jaki zrezygnował ze startu na prezydenta Opola i poparł byłego polityka PO Arkadiusza Wiśniewskiego. Choć "poparł" to mało powiedziane. Był architektem jego kampanii. – Jaki dał mu swoje poparcie i kilka tysięcy złotych na kampanię. To był sprytny ruch, bo inwestycja wciąż przynosi zyski. Wiśniewski jest jego dłużnikiem i pozwala Jakiemu sterować miastem – cytował jednego z opolskich radnych tygodnik "Polityka".

Efekt był taki, że rzeczywiście wszystkie sznurki znalazły się w ręku Jakiego. Wiadomo, jaka jest rzeczywistość w mniejszym mieście. Najważniejszym pracodawcą są urzędy i spółki miejskie (Elektrownia Opole i Zakłady Azotowe Kędzierzyn). – Wyrzyna pisowców jak kurczęta, wzmacnia ludzi Solidarnej Polski. W ratuszu i w spółkach, głównie energetycznych, rządzi ekipa Solidarnej Polski. I w ARiMR. I w Elektrowni Opole. I w Azotach. Zostawił pisowcom oddział publicznego radia i Urząd Wojewódzki. W Opolu każdy wie, że Solidarna Polska jest większa niż PiS. Że lepiej się dogadać z Patrykiem i coś dostać, niż z Patrykiem zadrzeć. Patryk jest skuteczny. Daje jeść. I ma długie ręce – to już cytat z jednego z samorządowców (wypowiedź dla "Newsweeka").
Kluczowe są nazwiska, które tak samo nadają się na memy czy billboardy jak sumy nagród dla ministrów PiS i dane bohaterów akcji "Sami swoi". Według "Polityki" Jaki wprowadził do gabinetu dyrektora TVP Opole Mateusza Magdziarza. Wiceszefem Zakładów Azotowych Kędzierzyn ma być z jego woli Sławomir Brzeziński. Do grona "ludzi Jakiego" zaliczają się także wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy Tomasz Kwiatek i kurator oświaty Michał Siek. Protegowanych wiceministra można również znaleźć w Agencji Nieruchomości Rolnych i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Do niedawna wiceprezydentem Opola (został nim w wieku 26 lat) był Marcin Rol, dawny asystent Jakiego. Wszedł też do rady nadzorczej zajmującej się handlem państwowej spółki "Obroki".
TVN 24 "Czarno na białym"

Opolska drużyna to ludzie, którzy od lat współpracują z wiceministrem w samorządzie czy partiach. Teraz trafili do spółek skarbu państwa, spółek miejskich i instytucji. Rządzą m.in. lokalnym oddziałem TVP (Mateusz Magdziarz), kuratorium oświaty (Michał Siek), urzędem pracy (Tomasz Kwiatek). Kierują budową Muzeum Żołnierzy Wyklętych (Arkadiusz Karbowiak), agencjami rolniczymi (Mirosław Borzym, Jan Stępkowski czy spółkami związanymi z chemicznym gigantem, Grupą Azoty (Paweł Stępkowski, Sławomir Brzeziński).

Jakby tego było mało, symptomatyczna jest kariera ojca wiceministra, Ireneusza Jakiego. Najpierw został wiceprezesem miejskiej spółki Wodociągi i Kanalizacja, a potem jej prezesem. Zarabiał rocznie ponad 150 tys. zł.
I jeszcze kwestia stylu, który też jest antyreklamą Jakiego – na pewno większą, niż choćby wpadka z Pragą w spocie przedwyborczym. Chodzi o sprawę powiększenia Opola. Zmiana granic odbyła się kosztem trzech gmin, których mieszkańcy sprzeciwili się tej decyzji w referendach i protestach. W Dobrzeniu Wielkim odbył się strajk głodowy. Była też okupacja biura poselskiego Jakiego. Ostatnio sąd uniewinnił dziewięciu "okupantów", których ukarania chciał polityk. Był wśród nich wspomniany Michał Pytlik.

– Pośle Jaki, widziałem, jak opolski Ratusz otaczała policja, gdy przyjechał pan do Opola. Widziałem, jak obiecywał nam pan spotkanie, a w środku zimy zastaliśmy zamknięte drzwi do pana biura. Zamiast spojrzeć nam w oczy, woli pan po prostu obrażać nas w mediach. Od prawie trzech lat ucieka pan przed nami jak szczur. Pośle Jaki, widziałem, jak ucieka pan przed sądem, ani razu nie stawił się pan na żadnej z rozpraw – mówił.

Ten sam młody działacz sformułował kilka pytań do Jakiego. M.in. o to, kiedy zamierza się spotkać z mieszkańcami gminy Dobrzeń Wielki i dlaczego zasłaniał się immunitetem, gdy wzywano go do stawienia się w sądzie. Jak się wydaje, ten wzór działania może być o wiele skuteczniejszy niż pyskówki Trzaskowskiego na Twitterze. Bo Patryk Jaki chwali się spotkaniami i dyskusjami z mieszkańcami Warszawy, podczas gdy ma niezałatwione sprawy w domu.
Trwa ładowanie komentarzy...