
Wielu ludzi w świecie – nie myślę tylko o Polsce, bo w Polsce może jeszcze się bronią – ale wielu ludzi ma już jakby przemielone umysły. Już nie robi na nich wrażenia, (…) że dwóch facetów to małżeństwo – albo dwie kobiety. Normalnie to by się nazywało zboczenie, ale jak jeden minister za czasów AWS-u powiedział, że to jest zboczenie, to na drugi dzień już przestał być ministrem, bo przyszedł "błękitny telefon" z Brukseli.
O. Tadeusz Rydzyk właściwie na 100 proc. miał na myśli polityka Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego (tak, tak – tej historycznej partii, w której był choćby i Antoni Macierewicz, i Stefan Niesiołowski, a którą obśmiewał Paweł Kukiz w piosence, którą wielu uznało wtedy za obrazoburczą).
Ale to był sam początek lat 90., pierwsze chwile po upadku PRL – na terenie Polski jeszcze stacjonowały radzieckie wojska. Żaden AWS (Akcja Wyborcza "Solidarność") jeszcze wtedy nie istniał. O żadnej Brukseli nikt wtedy jeszcze nie śmiał nawet marzyć – Polska znalazła się w UE dopiero kilkanaście lat później.