Grupa naTemat

"Dzisiaj przemoc stosują ludzie, którzy mają pieniądze i władzę". To prawnicy, policjanci, naukowcy i nauczycielki

Przemoc domowa
Przemoc domowa Fot. Shutterstock
– Jest społeczne przyzwolenie na agresję, na złość. Ofiara myśli: nie mogę protestować, bo mnie odrzuci otoczenie – twierdzi psycholog. Tak dzieje się i w tak zwanych dobrych domach. Przemoc coraz częściej stosują chociażby prawnicy. Chcą mieć poczucie władzy i czują się bezkarni.

Po naszym wczorajszym tekście o znanym reżyserze skazanym za znęcanie się nad żoną, dostaliśmy sygnały, że do aktów przemocy coraz częściej dochodzi w rodzinach związanych z konkretną grupą zawodową. Okazuje się, że są to rodziny ludzi, którzy na co dzień dochodzą sprawiedliwości i pomagają innym.


Prawnicze bezprawie

Coraz częściej do aktów przemocy dochodzi w rodzinach prawniczych. – Bardzo często oboje rodzice są adwokatami. Rośnie liczba rodzin prawników, w których jest dużo agresji i wielokrotnie dochodzi do aktów przemocy. Wiele dzieci tego nie wytrzymuje. Niejednokrotnie kończy się to próbami samobójczymi – mówi w rozmowie z naTemat Marta Wiercińska, psycholog i psychoterapeutka z Centrum Psychoterapii Genesis, wieloletni biegły sądowy.

Wiedział, gdzie celować. Bardzo się pilnował, by nie zostawić śladów na jej twarzy. Jedno uderzenie i paraliżował ją strach. CZYTAJ WIĘCEJ

Według niej, tacy prawnicy potrzebują poczucia ważności i władzy. Miewają rozszczepione poczucie sprawiedliwości. Zdarza się, że w ich domach w dzieciństwie przemoc stosował np. ojciec.

– Idą na prawo, bo chcą wymierzyć ojcu, który bił i takim jak on, sprawiedliwość. Są bardzo surowi i nie uznają kompromisu. W efekcie przenoszą często tę surowość do domu i jako ci, którzy dochodzą sprawiedliwości, nie zauważają, że krzywdzą bliskich – podkreśla psycholog.

Prawnicy to nie jedyna "agresywna" grupa zawodowa. Prawo pięści obowiązuje również w domach policjantów. – Na co dzień chronią innych, a w domu stają się katami dla dzieci i żony – dodaje Marta Wiercińska.

– Żony policjantów stanowią znaczącą grupę wśród kobiet, które zwracają się do nas po pomoc – potwierdza Urszula Nowakowska, przedstawicielka Fundacji Centrum Praw Kobiet. – Trafiają do nas również rodziny wojskowych, ale także prawnicze: adwokatów, sędziów i prokuratorów – dodaje.

Przemoc stosują również ci, którzy odnoszą sukces w pracy badawczej czy na uczelni – naukowcy.

Marta Wiercińska
psycholog i psychoterapeutka z Centrum Psychoterapii Genesis, wieloletni biegły sądowy

Do wybuchów agresji dochodzi przy osobowości trochę psychopatycznej. Wielu ze sprawców ma rys narcystyczny. Chodzi im o osiągnięcie sukcesu. Nie liczą się z nikim w pracy, a w efekcie przestają liczyć się również w domu. Potocznie mówiąc, to ludzie, którzy "idą po trupach do celu".


Domena bogatych

Zdaniem ekspertów, w większości przypadków przemoc bierze się z potrzeby uwagi, chęci bycia najważniejszym i dominowania. Urszula Nowakowska zwraca uwagę na patriarchalne postawy wielu mężczyzn.

– Oczekują pewnych zachowań i postaw od kobiety, a jeśli ich nie dostają to stosują dyscyplinę. Policjanci i wojskowi stosują niejednokrotnie bardziej drastyczne formy przemocy. Wynika to m.in. z rygoru, dyscypliny i hierarchii, którym sami podlegają w pracy – tłumaczy Urszula Nowakowska, przedstawicielka Fundacji Centrum Praw Kobiet.

W przypadku rodzin prawniczych i wojskowych dochodzi również pewne poczucie bezkarności. – Koledzy adwokatów, prokuratorów i sędziów pracują w wymiarze sprawiedliwości, więc sprawcy przemocy wiedzą, że mogą ich bronić i uda im się uniknąć odpowiedzialności – dodaje Nowakowska, przedstawicielka Fundacji Centrum Praw Kobiet.

– W dzisiejszym czasach w większości przypadków przemoc stosują ludzie, którzy mają pieniądze, którzy odnieśli sukces i mają jakiś rodzaj władzy. Wielokrotnie są to np. biznesmeni – mówi Marta Wiercińska.

Wykorzystują fakt, że kobiety są od nich uzależnione. Z uwagi na dobrą sytuację materialną większość z nich nie pracuje, więc są całkowicie zależne ekonomicznie od mężów. Nie mogą odejść, bo nie mają dokąd. Poza tym, boją się reakcji otoczenia, w którym bardzo często wszyscy wiedzą, co się dzieje, ale dopóki się o tym głośno nie powie, to wszystko jest w porządku. – Jest społeczne przyzwolenie na agresję, na złość. Ofiara myśli: nie mogę protestować, bo mnie otoczenie odrzuci – uważa psycholog i psychoterapeutka z Centrum Psychoterapii Genesis.

Według Wiercińskiej problemem jest również to, że kobieta w takich związkach "walczy seksem" i tym samym uprzedmiotawia swoją osobę.

Boję się oddać, bo bym zabił


Zdecydowanie otwarciej zaczyna się również mówić o przemocy kobiet w stosunku do mężczyzn. – Jest wielu mężczyzn, którzy ulegają silnym kobietom. A te awanturują się często bez powodu. Dużo krzyczą. Bardzo często cichy i spokojny mąż, wzór ojca, nie ma w domu uznania. Jest zdominowany i nie mając tej ważności, szuka jej u osoby trzeciej i tak wdaje się w romans. U innej kobiety szuka tego, czego nie dostał w domu. I wtedy małżeństwo kończy się krachem – twierdzi Marta Wiercińska.

Psycholog zwraca uwagę, że często przemoc w domu stosują nauczycielki, które zawsze "wiedzą lepiej". – Próbują mieć tę rację również w domu. Zaczyna się walka o rację. Kłótnie, krzyki, aż w końcu dochodzi do przemocy. Większość kłótni w związku wynika z problemów z podziałem władzy, obowiązków i finansów. To trzy główne powody – wymienia Wiercińska.

W przypadku przemocy w stosunku do mężczyzn przybiera ona przeważnie formę psychiczną. Zdarza się jednak, że dochodzi i do fizycznych starć.
Marta Wiercińska
psycholog i psychoterapeutka z Centrum Psychoterapii Genesis

Czasami kobiety rzucają się na męża czy partnera z przysłowiowymi pazurami. Już wiele razy słyszałam: "Boję się oddać. Jestem silniejszy. Jakby oddał to bym zabił. Boję się konsekwencji". Kiedyś w sądzie była sprawa pani, która łamała na mężu parasolki. W większości przypadków ta przemoc ogranicza się do krzyków, słów uważanych powszechnie za obelżywe i rzucania przedmiotami. Dochodzi również aspekt zastraszania i szantażu emocjonalnego: "Zobaczysz, co się stanie".


W ten sposób sprawczynie przemocy dają sobie poczucie ważności w domu, chcą wymusić bezwarunkowy szacunek i miłość.

Kat i ofiara


Przemoc w wielu związkach trwa latami. Dzieje się tak dlatego, że osoby pokrzywdzone z różnych powodów nie protestują.

– Przemoc domowa charakteryzuje się tzw. mechanizmem kata i ofiary. Kat jest czynny agresywnie, a ofiara bierna agresywnie. Zdarza się, że do otrzeźwienia dochodzi dopiero, gdy np. kobieta chociaż raz postawi granicę i powie: wezwę policję! To taki moment otrzeźwienia, bo wcześniej sprawca wiele razy przepraszał i obiecywał poprawę, a ofiara mu wierzyła – zaznacza Wiercińska.

Czytaj również: Jego nie chciałybyście za męża. Gdzie pracują najgorsi kandydaci? Ranking

Związki, w których dochodzi do przemocy, to tzw. związki współuzależnione. Wspomniany mechanizm kata i ofiary działa w ten sposób, że obie strony po prostu wchodzą swoją rolę.

– Spotkałam się z przypadkiem, gdzie żona przez wiele lat była bita przez męża. Godziła się na to. Działał właśnie mechanizm kata i ofiary, ale kiedy mąż zachorował odreagowywała. Znęcała się na nim, żeby chociaż przez chwilę poczuć, że jest ważniejsza – wyjaśnia psychoterapeutka.

Syndrom przeszłości


Wielu ludzi sukcesu ma problem alkoholowy, co również jest przyczyną aktów przemocy. – Na terapie dla uzależnionych od alkoholu coraz częściej trafią ludzie sukcesu. Dobrze sytuowani, ludzie którzy mają pieniądze i niczego im nie brakuje. Alkohol pomaga im redukować napięcie i radzić sobie ze stresem, ale przyczynia się również do domowej przemocy – podkreśla Wiercińska.

W wielu przypadkach przemoc jest stosowana, jeśli osoba doświadczyła jej w dzieciństwie.

– Powielają tę agresję w kolejnych związkach, bo nie potrafią rozwiązywać problemu i się komunikować. Nie potrafią też okazywać emocji i ich nazywać. W Polsce mówienie o słabości uznawane jest za słabość, tymczasem to prawdziwa siła. Nie uczymy dzieci nazywać emocji, właściwie im tego zabraniamy, a to początek wielu rodzinnych dramatów – podsumowuje.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PrzemocObyczaje
Skomentuj