
W 2011 od nas gorsze pod względem ułomności w relacjach obywatel-państwo były tylko: Rosja, Turcja, Włochy, Rumunia, Ukraina i Serbia. To przeciwko tym państwom pojawia się najwięcej skarg w Trybunale w Strasburgu. W zeszłym roku łącznie aż 6367 Polaków czuło się
Oto czołówka państw, na które skarżyli się ich obywatele w 2011 roku:
Na 151.600 skarg, ponad połowa skierowana została przeciwko jednemu z czterech krajów: Rosji, Turcji, Włochom i Rumuni. W kategorii tej Polska znalazła się na siódmym miejscu, za Rosją (26,6 % spraw), Turcją (10,5 % spraw), Włochami (9,1 % spraw), Rumunią (8,1 % spraw), Ukrainą (6,8 % spraw) i Serbią (4,5 % spraw).
Oczywiście, duża część skarg zostaje po prostu odrzuconych. Spośród osób, których skargi zostały rozpatrzone, większość wygrała batalię z Polską. W efekcie, w 2011 roku ECHR wydał 71 wyroków w sprawach przeciwko Polsce. Z tego aż 54 stwierdzały, że państwo zawiniło, naruszając Konwencję Praw Człowieka.
Duża liczba spraw i wyroków to jednak nie najgorsze, co w relacjach Trybunału i Polski da się odnaleźć. Jak mówi Dominika Bychowska: – Największy problem to wykonywanie
O ile szybko wypłacamy odszkodowania, to zalecenia generalne Trybunału pomijamy. Na przykład ECHR stwierdził już w 2007 roku, że Polska ma problem z okresem tymczasowego aresztu. Ale nadal do Trybunału trafiają o to sprawy i zapadają w nich wyroki obciążające państwo.
To właśnie z faktu, że polskie władze notorycznie ignorują zalecenia ECHR, wynika tak duża liczba spraw kierowanych przeciwko państwu. – Potrzebne nam jest wykonywanie wyroków na poziomie systemowym, wtedy nie będzie szkodliwego prawa, w związku z czym nie będzie tylu spraw. Gdyby sędziowie na przykład w sprawie Dochnala byli informowani o orzeczeniach Trybunału, zapewne nie byłoby w ogóle o czym mówić – przekonuje Bychowska.
Rząd stworzył nawet specjalny program ds. wykonywania wyroków Trybunału w Strasburgu. Niestety, wygląda na to, że są to tylko puste słowa. Link do "programu" poniżej. CZYTAJ WIĘCEJ
Ignorancja rządu bulwersuje tym bardziej, że sprawy przewijające się przez Trybunał dość często się powtarzają. Można wyróżnić kilka rzeczy, które gnębią polskich obywateli: okres aresztu tymczasowego, wolność słowa – artykuł 212 kodeksu karnego i warunki w więzieniach (np. brak dostępu do lekarza). – Każdy z tych przepisów miał setki swoich spraw, wyroków Trybunału, a zmiany i tak nie widać, polskie władze nic z tym nie robią – wzdycha Bychowska.
We wrześniu, sierpniu i lipcu, w sprawach przeciwko Polsce, Trybunał wydał co najmniej 8 obciążających państwo wyroków:
Marek Dochnal - 8800 euro
Izabela Lewandowska-Malec - 5500 euro
Ernest Wenerski - 5000 euro
Dariusz Chyżyński - 8000 euro
Bożena Toziczka - 10 840 euro
Waldemar Nowakowski - 4000 euro
Mariusz Lewandowski - 2000 euro
Tadeusz Szubert - 2000 euro
Niestety, polski wymiar sprawiedliwości nawet nie interesuje się wyrokami ECHR. Dominika Bychowska wskazuje na przykład, że sędziowie w zasadzie nie liczą się z orzeczeniami Trybunału w swojej pracy. Nie są też o nich informowani. Prof. Ćwiąkalski tak tłumaczy ignorancję sądów: – Nie ma koordynacji między Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które reprezentuje Polskę przed Trybunałem, i Ministerstwem Sprawiedliwości, odpowiedzialnym za prawo i sądownictwo.
Oczywiście, na taką sytuację składa się więcej czynników. – Sędziom i prokuratorom brakuje też wiedzy o prawach człowieka, choć to akurat powoli zmienia się na lepsze – wskazuje Bychowska. – Niestety, problemem też jest, że organy ustawodawcze nie mają obowiązku sprawdzania zgodności tworzonego prawa i ustaw z przepisami UE czy orzeczeniami ECHR. Nie ma formalnego mechanizmu, który by to narzucał – podkreśla prawniczka z Helsińskiej Fundacji. I zaraz dodaje: – Ignorujemy też wyroki dotyczące innych państw, twierdząc, że "nie są nasze". A przecież zasady są te same dla wszystkich członków Rady Europy.