Grupa naTemat

Spalili tęczę na Placu Zbawiciela, bo myśleli, że postawili ją geje? "Zniszczyłeś, nieuku, znak Przymierza"

Tęcza na Placu Zbawiciela została zniszczona z nienawiści wobec homoseksualistów?
Tęcza na Placu Zbawiciela została zniszczona z nienawiści wobec homoseksualistów? Fot. Krzysztof Majak / naTemat.pl
Spalenie tęczy na warszawskim Placu Zbawiciela wzbudza coraz większe emocje. "Zniszczyłeś pracę tysięcy wolontariuszy – kobiet, mężczyzn i dzieci naznaczonych wykluczeniem, bezrobotnych, biednych, upośledzonych, którzy poświęcili swój czas i energię by sprawić radość innym" – komentuje Paweł Potorczyn z Instytutu A. Mickiewicza. "Ktoś w końcu powiedział stop homo-terrorowi" – oceniają inni.

Tęcza na Placu Zbawiciela, jedna z najnowszych atrakcji i symboli Warszawy właściwie przestała dziś istnieć w kilka minut. W nocy kilku zamaskowanych wandali podpaliło instalację autorstwa Julity Wójcik i choć spłonęła tylko dolna jej część, całość wygląda jak pomnik jakiejś tragedii. Tęczę stworzono tymczasem by łączyła wszystkie pozytywne emocje warszawiaków, miała być symbolem zarówno Euro 2012, święta Bożego Ciała, jak i Parady Równości. Dlatego szybko wpisała się w klimat stolicy i bez niej Warszawa będzie już inna.


Tomasz Machała
redaktor naczelny naTemat.pl

Co za debile żyją w moim mieście CZYTAJ WIĘCEJ

Czytaj więcej na ten temat: Zamaskowani sprawcy podpalili tęczę na warszawskim placu Zbawiciela

Szkoda, że jej historia zakończyła się w taki sposób. Kucharz z pobliskiej kawiarni "Charlotte", który płonącą tęczę widział na własne oczy opowiada, że w nocy wszyscy na początku myśleli, że to zaplanowany show... – Miałem wrażenie, że to specyficzne zakończenie ekspozycji, jaką była tęcza. Wydawało mi się, że to zaplanowane – mówi. Jak twierdzi, nie było gwałtownej reakcji ludzi i nikt nie starał się nawet ratować płonącej instalacji. – Ludzie stali i kręcili filmy telefonami komórkowymi. Nikt nie czuł że "płonie Warszawa" i trzeba ją ratować – relacjonuje inny pracownik restauracji.

Pracownicy kawiarni znajdujących się przy Placu Zbawiciela żałują kolorowej instalacji, ale są pewni, że i bez tęczy to miejsce będzie przyciągało warszawiaków. – To była duża atrakcja, ale nie zauważyliśmy, aby z jej powodu przychodziło więcej osób. Tu zawsze był fajny klimat – mówi pracownica "Charlotte".

Wciąż nie wiadomo, jakie były przyczyny podpalenia. Ludzie z okolicy nie chcą stawiać jednoznacznych ocen. – Być może było to skierowane przeciw homoseksualistom, ale równie dobrze mógł to być zwykły wandalizm.

Wyrokować nie chce też Łukasz Migdalski z kawiarni "Bastylia". – To straszny akt wandalizmu. Szkoda takiego symbolu różnorodności, wyróżniającego Plac – mówi Migdalski. Nie wyklucza jednak tego, że spalenie tęczy było powodowane nienawiścią wobec mniejszości seksualnych. – "Bastylia" jest jednym z pierwszych miejsc, które od początku podkreślało, że jest przyjazne środowisku LGBT. A ten symbol tęczy może większości osób kojarzyć się tylko i wyłącznie ze środowiskiem homoseksualnym. Pytano nas zresztą, czy to my jesteśmy pomysłodawcami tej tęczy. Ten akt mógł mieć właśnie coś wspólnego z niechęcią do homoseksualistów – ocenia Migdalski.

Damian Paczkowski
w komentarzu do artykułu o spaleniu tęczy

Ktoś w końcu powiedział stop homo-terrorowi.

W "Bastylii" nie boją się jednak, że Plac Zbawiciela zacznie być miejscem, gdzie geje i lesbijki będą musieli obawiać się o swoje bezpieczeństwo. – Istniejemy od 12 lat i przychodzą do nas różni ludzie, od par po mszy w tutejszym kościele, jak i pary homoseksualne. I nigdy się tutaj nie zdarzyło, by ktoś zareagował agresywnie, czy wulgarnie na przykład widząc dwie dziewczyny, czy dwóch chłopaków trzymających się za rękę. Wiadomo jednak, że Polsce jeszcze daleko do standardów europejskich, tolerancji i podpalenie tęczy mogło mieć coś wspólnego z tym, że ktoś pomyślał, iż została ona wystawiona przez środowisko LGBT – podsumowuje Migdalski.

Zobacz też: Żyją w strachu przed ujawnieniem. Na polskiej prowincji geje nie tańczą

Najbardziej dobitnie całą sprawę podsumował jednak Paweł Potoroczyn, dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza. Oto, co napisał w oświadczeniu dla prasy w sprawie podpalenia tęczy na Placu Zbawiciela:

Paweł Potoroczyn
dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza

Kimkolwiek jesteś, wandalu, zniszczyłeś instalację artysty, która od pierwszego dnia pięknie zrosła się z naszym miastem.

Zniszczyłeś dzieło sztuki, obiekt, który od blisko pół roku wywoływał uśmiech na twarzach tysięcy warszawiaków, przyjezdnych z całego świata, a nawet kibiców.

Zniszczyłeś pracę tysięcy wolontariuszy - kobiet, mężczyzn i dzieci naznaczonych wykluczeniem, bezrobotnych, biednych, upośledzonych, którzy poświęcili swój czas i energię by sprawić radość innym.

Nasza tęcza powstała za pieniądze podatnika, a więc również twoje i tobie podobnych. Nie szkoda ci?

Jakiekolwiek były twoje motywy zniszczyłeś symbol pojednania, przyjaźni i tolerancji wspólny wszystkim kulturom, jak ziemia długa i szeroka.

Zniszczyłeś, nieuku, znak Przymierza.

Przeprosisz, pomożesz nam tęczę zreperować, a dopiero potem pójdziesz siedzieć.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
HomoseksualizmGejePrzestępczośćWarszawaTęcza na placu Zbawiciela
Skomentuj